fbpx
7 października, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Dlaczego, największy producent papierosów w Izraelu chce, aby ludzie przestali palić?

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Według danych tamtejszego Ministerstwa Zdrowia odsetek palaczy w Izraelu od lat utrzymuje się na stałym poziomie 20 proc. – pomimo stałego wzrostu populacji. Oznacza to, że liczba palaczy w Izraelu rośnie równolegle z liczbą mieszkańców kraju.

Zależność Izraela od papierosów jest nieco dziwaczna w czasie, gdy dziesiątki innych rozwiniętych krajów na całym świecie stawiają na bardziej innowacyjne metody konsumpcji tytoniu, a mianowicie na waporyzację. Dlaczego Izrael – znany z innowacyjnego podejścia do powszechnych problemów – pozostaje tak daleko w tyle za resztą rozwiniętego świata, jeśli chodzi o ograniczenie palenia?

Według firmy Philip Morris International, globalnego producenta wyrobów tytoniowych i głównego dostawcy papierosów w Izraelu, odpowiedź leży w podatkach.

Jeśli nie palisz, nie zaczynaj

Z biznesowego punktu widzenia firma chce zarabiać pieniądze, ale jej menadżerowie doszli do wniosku, że alternatywne rozwiązania będą podstawową metodą konsumpcji tytoniu w przyszłości. Celem PMI jest bycie liderem tej zmiany – ogłosiła ona ambitne plany, aby produkty bezdymne stanowiły ponad 50 proc. jej całkowitych przychodów netto do 2025 r.

Przeczytaj także:

„Kilka lat temu Philip Morris postanowił dokonać drastycznej, wręcz historycznej zmiany. Nasza wizja »przyszłości wolnej od dymu« może potencjalnie wpłynąć na ponad miliard dorosłych palaczy na całym świecie” – powiedział Roi Amit, dyrektor generalny PMI w Izraelu.

„PMI stwierdza bardzo wyraźnie, że jeśli nie palisz, nie zaczynaj. Jeśli palisz, rzuć palenie. Jeśli nie rzucisz, zmień sposób palenia. Za cel postawiliśmy sobie maksymalne ograniczenie działania konwencjonalnych papierosów (opartych na paleniu tytoniu) poprzez rozwój zaawansowanych technologicznie zamienników, opartych na nauce i badaniach, oraz oferowanie ich jako alternatywy dla dorosłych palaczy, którzy nie rzucają palenia. Obecnie większość zasobów firmy jest przeznaczona na realizację tej wizji” – dodał.

Przeszkoda: izraelska legislacja

„The Jerusalem Post” przypomina, że podgrzewanie nikotyny również nie jest dobre. Jednak może mieć niewielką przewagę nad paleniem. Według niektórych badań może zmniejszyć ryzyko zatrucia nikotyną, a także ilość szkodliwych substancji przyjmowanych i wdychanych przez osoby z otoczenia palacza.

„Jeśli ktoś już pali, PMI chce go skłonić do korzystania z alternatywnych rozwiązań, takich jak waporyzacja” – przypomina firma.

W rozmowie z „The Jerusalem Post” Amit i kilku innych członków zarządu firmy PMI przyznało, że palenie papierosów nie jest zdrowe. Jednak na pytanie, czy firma rozważała całkowite zaprzestanie produkcji papierosów – biorąc pod uwagę, że doskonale wiedzą, jak bardzo jest to szkodliwe – stwierdzili, że gdyby natychmiast zaprzestali produkcji, jedna z innych przodujących marek po prostu weszłaby na rynek i wypełniła lukę.

Zamiast do tego dopuścić, Philip Morris International chce wykorzystać swój udział w rynku na swoją korzyść i stopniowo odsuwać ludzi od papierosów (produkowanych przez nią lub kogokolwiek innego) w kierunku produktów bezdymnych (najlepiej ich własnych). Najpierw jednak muszą uporać się z poważną przeszkodą stojącą na ich drodze: izraelską legislacją.

Znacząca rola różnicy w opodatkowaniu

PMI próbuje wywrzeć presję na izraelskich regulatorów, aby zmienili surowe stanowisko w sprawie opodatkowania waporyzacji, które według nich jest jedną z głównych przyczyn utrzymującego się odsetka palaczy w Izraelu, przy ogólnoświatowej tendencji do ograniczania ich liczby.

W Japonii całkowite opodatkowanie tradycyjnych papierosów w 2020 r. wynosiło 61 proc., a opodatkowanie podgrzewanych wyrobów tytoniowych (HTP) 52,14 proc. Ta różnica w opodatkowaniu odegrała znaczącą rolę w tym, że ponad 22 proc. dorosłych palaczy płci męskiej zdecydowało się na przejście na mniej szkodliwą opcję.

Podobnie w Danii (która może pochwalić się 154-proc. różnicą na korzyść HTP), Wielkiej Brytanii (73 proc.), Niemczech (123 proc.), Włoszech (107 proc.) i wielu innych krajach, liczba palaczy papierosów spadła w wyniku niższego opodatkowania podgrzewanych produktów tytoniowych.

Jak już wcześniej ustalono, odsetek palaczy w Izraelu pozostaje stabilny (a zatem liczba palaczy w tym kraju rośnie wraz z liczbą ludności). Dlaczego?

„Izrael poniósł porażkę”

Na liście 25 (z 39) krajów OECD Izrael jest jedynym krajem, który opodatkowuje HTP według wyższej stawki niż tradycyjne papierosy (o ok. 6 proc.).

„Aby odnieść sukces w drodze do świata wolnego od dymu, musi się wydarzyć wiele rzeczy, które w innych krajach już mają miejsce, ale w Izraelu nie” – powiedział Amit. Zaznaczył, że w tym sensie „Izrael poniósł porażkę tam, gdzie inne kraje odniosły sukces”.

„Nie winię Ministerstwa Zdrowia. To nie jest tak, że oni nie próbowali” – dodał Amit.

„To, co mówię, to fakt, że powinniśmy robić więcej. Aby osiągnąć szybszy postęp, instytuty zdrowia publicznego powinny współpracować z przemysłem tytoniowym, aby rozwinąć koncepcję redukcji szkód tytoniowych w Izraelu. W połączeniu z podwyższonymi standardami bezpieczeństwa, bardziej rygorystycznym egzekwowaniem przepisów i zapobieganiem kupna przez młodzież i nastolatków – co jest strategią stosowaną również w innych krajach – apelujemy do organów regulacyjnych o stworzenie lokalnej strategii opartej na ograniczaniu szkód powodowanych przez tradycyjne wyroby tytoniowe oraz o zachęcanie do oferowania alternatywnych rozwiązań tym, którzy w przeciwnym razie nie rzuciliby palenia” – zaznaczył dyrektor generalny PMI w Izraelu.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: