fbpx
11 lipca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Płacą azjatyckim dostawcom odzieży mniej niż wynoszą ich koszty

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Badanie Uniwersytetu w Aberdeen i Transform Trade wykazało, że większość bangladeskich dostawców Lidla, Zary (Inditexu), H&M, Next, a także Tesco i Aldi otrzymuje wciąż te same stawki, które obowiązywały jeszcze przed pandemią COVID-19. Przez ten czas jednak ich wydatki na surowce i produkcję wzrosły znacząco i nadal rosną. W rezultacie dostawcom odzieży płacono za towar mniej niż wynosiły faktyczne koszty produkcji. W badanym okresie, od marca 2020 do grudnia 2021 r., anulowano także część zamówień. To wszystko utrudniało fabrykom spełnienie krajowych wymogów dotyczących płacy minimalnej.

W badaniu wzięło udział tysiąc producentów odzieży z Bangladeszu. Wśród nich 19 proc. dostawców Lidla, 11 proc. Inditexu, 9 proc. H&M i 8 proc. Next dostarczało towar do Wielkiej Brytanii.

Więksi mniej etyczni

Badanie wykazało też, że większe firmy, czyli takie, które zaopatrują się w 15 lub więcej fabrykach, częściej niż te mniejsze dopuszczały się nieetycznych praktyk. Chodziło tu o opóźnienia płatności lub anulowanie zamówień.

Co ciekawsze, to te większe firmy były uczestnikami brytyjskiego Ethical Trading Initiative – stowarzyszenia przedsiębiorstw, organizacji pozarządowych i związków zawodowych, utworzonego w celu zapewnienia zgodności z międzynarodowymi standardami pracy w globalnych łańcuchach dostaw firm członkowskich.

Z „Guardianem” rozmawiała na ten temat Fiona Gooch, starszy doradca ds. polityki w Transform Trade. Opowiada się ona za powołaniem organizacji nadzorującej rynek mody. Organizacja taka monitorowałaby relacje między dostawcami a sklepami, sprzedającymi rocznie towary o wartości ponad 1 mld funtów, podobnie jak robi to Grocery Supply Code of Practice. „Te badania to sygnał alarmowy” – zauważyła Gooch, twierdząc, że potrzebna jest organizacja typu watchdog na rynku mody, „aby powstrzymać niedopuszczalne praktyki zakupowe detalistów odzieżowych korzystających z dużych rynków konsumenckich”.

„Tylko wtedy, gdy dostawcy są w stanie planować z wyprzedzeniem, mając pewność, że będą zarabiać zgodnie z oczekiwaniami, mogą zapewnić dobre warunki pracy dla swoich pracowników” – stwierdziła.

Firmy się bonią

Na raport badaczy odpowiedział Lidl. W swoim oświadczeniu „zobowiązał się do zapewnienia minimalnych płac w swoim łańcuchu dostaw i zapewnienia zrównoważonego planowania wstępnego produkcji towarów tekstylnych”. Lidl napisał też, że „bardzo poważnie traktuje swoją odpowiedzialność wobec pracowników w Bangladeszu i innych krajach i jest zaangażowany w zapewnienie, że podstawowe standardy społeczne są przestrzegane w całym łańcuchu dostaw”.

Wypowiedział się także Next, obalając sugestię, że jego dostawcy są opłacani tak samo (lub mniej) niż przed pandemią. Firma twierdzi, że zapłaciła im więcej. Stwierdziła, że pamięta o rosnących kosztach i jej marże zysku pozostały stabilne, podczas gdy ceny dla klientów wzrosły.

Bronił się także Inditex, twierdząc, że brał udział w międzynarodowych inicjatywach promujących sektor odzieżowy, szczególnie pracowników produkcyjnych.

Przeczytaj także:

Jedynie Primark przyznał, że był zmuszony do anulowania niektórych zamówień, gdy praktycznie wszystkie jego sklepy musiały zostać zamknięte na jakiś czas z powodu pandemii, Twierdził jednak, że podjął wysiłek, aby pomóc pracownikom. „W kwietniu 2020 r. utworzyliśmy fundusz płac w wysokości ponad 22 mln funtów, którego celem jest wspieranie zdolności dostawców do płacenia swoim pracownikom i z którego dostawcy z Bangladeszu z zamówieniami na odzież, które miały być przekazane, otrzymaliby płatność w ciągu 30 dni od anulowania”.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: