fbpx
11 czerwca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Państwo nie może abdykować, alternatywą naruszenie ładu społecznego

Maciej Małek
Maciej Małek

Nowy Świat 24 | Redakcja

Kiedy taksówkarze, dla których pierwszy kwartał w roku to zwykle tzw. martwy sezon, wskazywali na zagrożenie ze strony stosujących dumping zagranicznych korporacji, oferujących przewozy pasażerskie za pomocą aplikacji dostępowych – słyszeliśmy wiele o wolności gospodarczej, zasadach konkurencji etc.

W dużych aglomeracjach to już prawdziwa zmora. W warunkach restrykcyjnych wymagań, jakim podlegają tak wykonujący przewozy, jak i właściciele zrzeszających ich korporacji, pod naciskiem stale rosnących kosztów, trudno wytrzymać presję nieuczciwej konkurencji. Są nią międzynarodowe korporacje, dysponujące aplikacjami do zamawiania przewozów. Naruszają one dobre praktyki i korzystają z pośrednictwa firm rekrutujących pracowników, na podstawie jedynie oświadczenia, że spełniają oni „prawem przewidziane wymogi”. Cóż dopiero poza sezonem turystycznym.

Na razie nieco lepiej jest w mniejszych miejscowościach, gdzie z racji braku efektu skali właściciele aplikacji nie docierają, ale i tak rosnąca presja kosztów powoduje, że coraz częściej taksówkarze szukają innych źródeł zarobkowania.

Na razie nieco lepiej jest w mniejszych miejscowościach, gdzie z racji braku efektu skali właściciele aplikacji nie docierają, ale i tak rosnące koszty powodują, że coraz częściej taksówkarze szukają innych źródeł zarobkowania. W metropoliach we znaki dała się wcześniej pandemia, kiedy rynek przewozów taksówkowych właściwie zamarł, a liczba zatrudnionych spadła nawet o 80 proc. Ci, którzy znaleźli alternatywne możliwości zatrudnienia, nie myślą o powrocie na trudny i niepewny rynek. Rata leasingowa, składka korporacyjna, koszty paliwa, o opłatach z tytułu ZUS nie wspominając sprawia, że nowych kandydatów do zawodu nie widać.

Ewentualny zarobek, poza sezonem jest więcej niż niepewny. Nie gwarantuje pokrycia kosztów bieżących godnego życia, o odłożeniu czegokolwiek nie wspominając. Skoro zamykają się takie biznesy jak restauracje, piekarnie, pizzerie czy zakłady fryzjerskie, to zgodnie z zasadą naczyń połączonych, maleje liczba chętnych, by skorzystać z taksówki np. po wypiciu z przyjaciółmi lampki wina w lokalu.

Liczba indywidualnych taksówek, które zaprzestały działalności, tylko w Bydgoszczy, od roku 2020 liczy się już w setkach. Podobny los spotkał korporacje, nawet w tak licznie odwiedzanych przez turystów miastach, jak Kraków. Z braku rentowności, krakowska korporacja „Barbakan”, została przejęta przez „iTaxi”, a jedna z najstarszych gdańskich korporacji „Komfort taxi”, podobnie jak jej większy konkurent „As Taxi”, również zostały przejęte.

Tymczasem kontrole kierowców korzystających z aplikacji ujawniają nie tylko brak znajomości języka, czy wymaganych prawem uprawnień (w tym dotyczących prowadzenia pojazdów), ale nawet prawa do legalnego przebywania na terytorium Polski! W tym przypadku nie ma większego znaczenia, czy delikwent pochodzi z Gruzji, Tadżykistanu, czy może Zimbabwe. Nawet badania stanu zdrowia nie przewidują realizacji procedury w innym języku niż polski. Cóż dopiero mówić o świadectwie niekaralności.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo skala ujawnianych patologii natury kryminalnej i obyczajowej stale rośnie wszędzie tam, gdzie szara strefa, brak regulacji i efektywnej kontroli sprawiają, że przewozy na aplikację realizują ludzie bez uprawnień, zweryfikowanej tożsamości, o kulturowych różnicach nie wspominając.

Konkurencja – tak, postęp technologiczny – tak, ale pod warunkiem równych praw, powszechnie stosowanych wymogów, transparentności i wysokich standardów świadczonych usług, poczynając od szeroko pojętego bezpieczeństwa.

Tymczasem problem jest głębszy, gdyż dotyczy pytania o to: kto, w jakim trybie i w jakim celu przybywa do naszego kraju? Czy jest cenionym i poszukiwanym specjalistą w swojej dziedzinie, bo w takim przypadku przynależność do państw Grupy Schengen ma znaczenie drugorzędne, czy może wręcz przeciwnie, niepotwierdzona jest ani przynależność państwowa, wykształcenie i kwalifikacje, cel i podstawa przyjazdu, o niekaralności nie wspominając?

Biznes przewozów na aplikacje to eldorado nie tylko dla operatorów, ale wszystkich tych, którzy nie spełniając prawem przewidzianych kryteriów, z funkcjonowania w „szarej strefie” uczynili sposób na życie. Jak w tych warunkach konkurować i kto miałby egzekwować równość szans? Pytanie w obecnych realiach boleśnie retoryczne.

W małych miejscowościach jest o tyle łatwiej, że poza brakiem obecności przewoźników korzystających z aplikacji, ceny dostosowane są do lokalnego rynku, a przewoźnik dba o renomę, bo „… tu wszyscy się znają”.

Co do przewoźników na aplikację, gdzie w praktyce usługę może świadczyć każdy, rośnie nie tylko liczba gwałtów, przypadków molestowania i kradzieży, ale również kolizji z udziałem innych uczestników ruchu drogowego. To problem już nie tylko klientów i taksówkarzy, ale społeczny. Przez lata, ba przez dwa pokolenia, zawód taksówkarza był synonimem społecznego zaufania. Bywało, że taksówkarz dowoził zakupy, odbierał lekarstwa, a nawet dzieci ze szkoły – i to bez dodatkowej opłaty, poza tą wskazaną na liczniku. Dzisiaj to nie do pomyślenia.

Przeczytaj także:

Jeśli w tak zamożnym kraju, jak Dania korporacje na aplikację wycofały się z rynku, to sprawa wydaje się jasna. Albo się dostosowujesz do obowiązujących przepisów, wymagań i zwyczajów, albo Cię nie ma. Dla jasności – także w turystycznej Mekce, za jaką uchodzi Budapeszt, nie uświadczysz przewoźnika z aplikacji – bo na Węgrzech też ich nie ma.

To państwo zatem w porozumieniu z samorządami musi egzekwować prawo, zwyczajowo uznawane normy kulturowe – od obyczajowych, przez społeczne, po obrzędowe, a nawet lokalne. Policja i organy porządkowe stanowią w tej układance element istotny, ale nie jedyny, działają bowiem na podstawie i w granicach prawa, co stanowi wszak w każdym wymiarze domenę państwa, właśnie.

W niedzielę 22 stycznia (w godzinach wieczornych), do jednego z wrocławskich komisariatów zgłosiła się młoda kobieta, którą cudzoziemiec świadczący usługi przewozowe usiłował doprowadzić do obcowania płciowego. Ujęty sprawca, jak się okazało 46-letni obywatel Gruzji, usłyszał zarzut doprowadzenia wbrew woli 23-letniej pasażerki do „innej czynności seksualnej”. Co więcej, osobnik ten nie przestrzegał sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Sąd zastosował trzymiesięczny areszt wobec zagrożenia zarzucanych kierowcy czynów karą bezwzględnego pozbawienia wolności do lat ośmiu. Tym razem reakcja była skuteczna i stanowcza. Setki innych sprawców pozostaje bezkarnych.

Jak długo jeszcze?!

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: