Naszym celem jest zduszenie rosyjskich przychodów do budżetu – powiedział w piątek Stały Przedstawiciel Polski przy UE Andrzej Sadoś po uzgodnieniu przez kraje członkowskie Unii limitów cen na produkty ropopochodne z Rosji.
Ambasador wyjaśnił, że chodzi o to, by zagwarantować, iż regularnie co dwa miesiące Polska będzie mogła kontrolować ceny rynkowe rosyjskich produktów, a także by ustanawiać cenę maksymalną na poziomie niższym od ceny rynkowej. Jak dodał, będzie to duże uderzenie w rosyjskie przychody.
Zawarte w Brukseli przez ambasadorów państw członkowskich przy UE porozumienie zakłada, że limit cenowy na rosyjski olej napędowy wyniesie 100 dolarów za baryłkę, a na olej opałowy 45 dolarów. Limity mają zacząć obowiązywać od 5 lutego.
Jak podkreślił ambasador Sadoś, w toku negocjacji uwzględniono postulat Polski, Estonii i Litwy dotyczący mechanizmu dostosowującego pułapy cenowe na produkty z rosyjskiej ropy do wahań rynkowych.
W grudniu UE wprowadziła limit na rosyjską ropę naftową. Piątkowe porozumienie rozszerza ten mechanizm na produkty ropopochodne.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)