Przez lata wstydliwym aspektem owych inwestycji były niskie koszty pracy oraz „szklany sufit”, który sprawiał, że szczyt marzeń rodaków stanowiły: niezła pensja, pakiet medyczny, średniej klasy samochód służbowy, słowem atrybuty przynależne średnim szczeblom zarządzania. Tymczasem top management zastrzeżony był dla międzynarodowych specjalistów, którzy decydując się na przyjazd do Polski, otrzymywali ekstra premie i bonusy a pomimo to, zwykle pozostawiali rodziny w krajach powodzenia, traktując nasz kraj jako rodzaj „zsyłki”.
Teraz to się w istotny sposób zmienia, nie tylko dlatego, że zagraniczni menadżerowie docenili nasz kraj, a ich rodziny zakochują się w Polsce, gdzie wiele aspektów życia, krańcowo odmiennych od krajów pochodzenia przywraca im radość, poczucie bezpieczeństwa i komfort w obcowaniu z otoczeniem, ale także dlatego, że miejsca tradycyjnie „zastrzeżone” dla przybyszy, coraz częściej stają się udziałem Polaków. Nasza pracowitość, wszechstronność, determinacja, otwartość na wyzwania i elastyczność w działaniu sprawiają, że dotychczasowe stereotypy skutecznie przełamujemy. Mało tego, Polacy coraz śmielej sięgają po eksponowane stanowiska w zarządach i radach nadzorczych międzynarodowych koncernów o uznanej pozycji, nie tylko w strukturach przynależnych lokalnym rynkom.
Najnowszym tego przykładem jest awans Michała Mierzejewskiego – Prezesa Philip Morris Polska na jednego z trzech wiceprezydentów Philip Morris International na Europę. Zakres jego odpowiedzialności obejmuje obok Polski, Krajów Bałtyckich, także Ukrainę i Mołdawię. Awans przypadł w szczególnym czasie, bowiem w związku z toczącą się wojną, poza biznesem, firma angażuje się w pomoc humanitarną dla pracowników i ich rodzin w Ukrainie. Dotąd przeznaczono na ten cel 43 mln złotych. Natomiast, co do biznesu, zadaniem zespołów w Warszawie, Kijowie, Tallinie i Rydze będzie skuteczne przeprowadzenie PMI przez proces transformacji, polegającej na przejściu koncernu na tych istotnych rynkach – od fazy produkowania i dystrybucji tradycyjnych wyrobów tytoniowych – do skutecznego zaoferowania alternatywy w postaci produktów bezdymnych.
Wiceprezydent PMI na Europę Północno-Wschodnią Michał Mierzejewski jest przy tym świadom, że obok szerokiej akcji marketingowej, istotą powodzenia biznesowej części projektu będzie zmiana przyzwyczajeń i preferencji klientów, co poza nakładami wymaga znajomości i rozumienia kulturowych uwarunkowań dorosłych konsumentów o ugruntowanych już preferencjach.
Co do wsparcia humanitarnego w Ukrainie, złożył się nań solidarny wysiłek czterech tysięcy pracowników Philip Morris w osiemdziesięciu krajach świata, którzy prowadzili aktywną zbiórkę funduszy, a firma podwoiła ów wkład. Tym samym powstał rodzaj kapitału społecznego, który tworzy dodatkową podbudowę dla rozwoju biznesu w naszej części Europy, a powstający pod kierunkiem polskiego menadżera klaster, stanowi rodzaj doświadczenia, które owocować będzie w przyszłości na innych rynkach, gdzie PMI jest tradycyjnie obecne, a gdzie sprzedaż tradycyjnych papierosów podlega redukcjom i ograniczeniom. To zresztą kolejny dowód na to, że Polacy radzą sobie w każdych okolicznościach, w każdych warunkach i na każdych poziomach zarządzania.
Na koniec więc zacytujmy obszerniej samego zainteresowanego: „Polska i Kraje Bałtyckie odgrywały i nadal odgrywają kluczową rolę we wspieraniu naszych sąsiadów. Średnio, co piąty nasz pracownik w Polsce działa jako wolontariusz. Teraz zacieśniamy również nasze więzi biznesowe. Jestem niezwykle dumny, że mogę być liderem w czasie tych ważnych zmian. Przewodzenie transformacji naszej firmy na polskim rynku i budowanie przyszłości „bez dymu”, od początku było dużym przedsięwzięciem, które realizowałem przez ostatnie lata z pasją i pełnym zaangażowaniem. Objęcie nowego stanowiska to duża odpowiedzialność, ale też duże wyzwanie. Jestem przekonany, że na tym fundamencie ludzkiej życzliwości i zaufania, którego doświadczamy od ponad roku, jesteśmy w stanie wspólnie z Ukrainą zbudować w naszym regionie coś dobrego” – mówi Michał Mierzejewski.