Jesteśmy w kontakcie z naszymi partnerami i sojusznikami, zwłaszcza jeśli chodzi o sytuację w Mołdawii – powiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Dodał, że Rosja, nie zaprzestała “kontrowersyjnych, konfrontacyjnych działań na różnych kierunkach” także poza Ukrainą.
Rosyjska armia w piątek od rana wystrzeliła kilkadziesiąt rakiet w ramach kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę. Według podawanych informacji przynajmniej jedna z rakiet naruszyła przestrzeń powietrzną Mołdawii. Jednocześnie podawano, że rakieta mogła naruszyć przestrzeń powietrzną Rumunii.
Ministerstwo obrony Rumunii informowało, że “trajektoria celu najbliższa rumuńskiej przestrzeni powietrznej została zarejestrowana przez radar około 35 km na północny wschód od granicy”. Pocisk pojawił się w przestrzeni powietrznej Ukrainy, następnie – Mołdawii (co potwierdziło mołdawskie ministerstwo obrony) i ponownie wszedł w przestrzeń powietrzną Ukrainy, nie przekraczając w żadnym momencie przestrzeni powietrznej Rumunii.
Pytany podczas briefingu w piątek wieczorem o naruszenie przestrzeni powietrznej tego kraju, Przydacz odpowiedział, że “to nie tylko może być dyskutowane w szerszym gronie międzynarodowym – to jest już dyskutowane w szerszym gronie międzynarodowym”. “Jesteśmy tutaj w kontakcie z naszymi partnerami i sojusznikami zwłaszcza, jeśli chodzi o sytuację w Mołdawii” – zapewnił.
“Wszyscy obserwowaliśmy wydarzenia z dnia dzisiejszego, słyszeliśmy też dementi ze strony rumuńskiej, stanowisko strony rumuńskiej. Jeśli chodzi o działanie Federacji Rosyjskiej, to po raz kolejny udowadnia ten fakt agresywną politykę Federacji Rosyjskiej namierzoną na prowokowanie różnych kryzysów i wyzwań” – ocenił Przydacz.
Zaznaczył, że Polska wielokrotnie ostrzegała, że Rosja “koncentrując swoje zbrojne, agresywne działania na Ukrainie, nie zaprzestała innego rodzaju kontrowersyjnych, konfrontacyjnych działań na różnych kierunkach, także w cyberprzestrzeni, także poprzez działania dezinformacyjne i także poprzez tego typu prowokacje”.
“Doświadczyliśmy podobnego rodzaju prowokacji wiele miesięcy temu na polsko-białoruskiej granicy. Dziś chyba nikt nie ma wątpliwości, że to, co działo się na granicy, za sprawą działań białoruskich służb motywowanych chęcią wywołania kryzysu i z całą pewnością zależnych politycznie tak, jak Alaksandr Łukaszenka jest w pełni zależny politycznie od Władimira Putina (…) stało się narzędziem do testowania naszej odporności i reakcji” – mówił Przydacz.
Zapewnił, że prezydencka dyplomacja stara się na bieżąco śledzić te wydarzenia i być w stałym kontakcie z sojusznikami – Kwaterą Główną NATO i USA, po to aby “w sposób skoordynowany reagować na tego typu wyzwania”. (PAP)
autor: Marcin Jabłoński
mja/