fbpx
8 lutego, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Wymyślmy Europę na nowo!

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Gérard Araud, jako francuski ambasador w USA, fot.: Clergier (Źródło: Wikimedia.org)

Gdy tworzono po wojnie wspólnotę europejską, chciano po prostu zbudować solidarność między państwami europejskimi. Miało to zagwarantować trwały pokój po katastrofach XX wieku. Pierwszym krokiem w tym kierunku była Europejska Wspólnota Węgla i Stali, ustanowiona w 1952 r. Sześć krajów: Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Belgia i Luksemburg – podpisało wówczas traktat dotyczący wspólnego zarządzania produkcją węgla i stali. Dzięki temu żadne pojedyncze państwo nie było w stanie samodzielnie wyprodukować broni i użyć jej przeciwko innym.

Następnie utworzono Europejską Wspólnotę Gospodarczą. Wówczas jeszcze wspomnienia wojny były świeże. EWG powstała bowiem w 1957 r. na mocy Traktatów Rzymskich. Miał być to w założeniu wspólny rynek umożliwiający byłym wrogom stopniowe zbliżenie się i dający nadzieję na uniknięcie powrotu nacjonalizmu.

„EWG, a następnie UE, pozostała w dużej mierze wierna temu modelowi integracji »od dołu«, poprzez pozornie techniczne środki” – tłumaczy Araud. Według niego państwa zostały wówczas po cichu pozbawione suwerenności. Ostatecznie ustanowiono też jednolity rynek, począwszy od Jednolitego Aktu Europejskiego z 1986 r.

Lata 90. były z kolei okresem, gdy o wojnie już nie myślano i nie spodziewano się jej. W Europie i na całym świecie triumfował wówczas neoliberalizm. Podejmowane działania nie miały już podłoża moralnego. Zniesiono granice i ograniczono uprawnienia państw z powodów czysto zdroworozsądkowych. UE miała gwarantować „czystą i doskonałą” konkurencję i wolny handel.

Tylko Francja

Araud przypomina, że „przez te lata jedynie Francja podtrzymywała nadzieję na przekształcenie Europy w podmiot polityczny, posiadający politykę zagraniczną i obronną”.

Każdy francuski nowy minister spraw zagranicznych apeluje o inicjatywę w dziedzinie europejskiej obrony. Także Araud swojego czasu próbował dać jakąś propozycję, która miałaby szansę powodzenia. To wszystko nie było skuteczne, gdyż europejscy partnerzy są zbyt przywiązań do NATO.

Europejczycy lansowali pewien model mocarstwa gospodarczego, nigdy jednak politycznego czy wojskowego. Przedstawiano jedynie koncepcję stosunków międzynarodowych, skuteczną, bo opartą na rządach prawa, kompromisie i współpracy.

Coś poszło nie tak

Nie wszystko jest jednak takie proste. Euro pozostało strefą monetarną bez polityki fiskalnej i budżetowej, narażoną na powtarzające się kryzysy, a część członków UE zakwestionowała rządy prawa. Na dodatek narody miały pretensje o utratę suwerenności. A to nie wszystko – by dopełnić czary goryczy, Stany Zjednoczone zaczęły odwracać się od Europy na rzecz Azji. „Neoliberalizm, który Bruksela przyjęła z entuzjazmem, ustępuje pod zbieżnymi ciosami populistycznych protestów, chińskich oszustw handlowych i COVID-19. Protekcjonizm powraca wszędzie, w Waszyngtonie mówi się nawet o »polityce przemysłowej«” – zauważa Araud. Do tego wszystkiego dochodzi niekontrolowana migracja i terroryzm.

Francuski dyplomata porównuje UE do ciężkiego statku towarowego, który w czasie sztormu ma problemy z szybką reakcją na wichury. Na dodatek, mimo założeń pokojowych, na kontynent powróciła wojna. W tej sytuacji KE próbuje mówić nowym językiem geopolityki, nie mając do tego środków ani kompetencji.

Przestarzała Unia

Według Arauda wszystko wskazuje na to, że zarówno podstawy, jak i funkcjonowanie UE, są już przestarzałe. Unia przede wszystkim jest obecnie pozbawiona wspólnej ideologii. Powracają granice, znów popularna staje się koncepcja państwa narodowego, a konkurencja i wolny handel nie są już ostatecznym celem Europejczyków.

Jednak UE jest nadal tworem ważnym dla jej członków, choćby tylko ze względu na wspólny rynek. „Nie lekceważmy odporności instytucji, która na swój nieudolny i nieprzejrzysty sposób zdołała jak dotąd zataczać się od kryzysu do kryzysu, nie poddając się, a nawet wykorzystując okazję do pogłębienia integracji, czy to w przypadku unii bankowej, czy wspólnego zakupu szczepionek, a teraz dostaw amunicji” – pisze francuski dyplomata. I zastanawia się, czy to wystarczy do przetrwania, gdyż sama praktyczność przecież nie jest tego gwarantem.

Araud proponuje w tej sytuacji, by przede wszystkim odrzucić „wezwania do federalistycznego skoku”. Twierdzi, że należy unikać renegocjacji traktatów. I apeluje do Francuzów: „Choć raz bądźmy pragmatyczni. Pomóżmy Komisji zmienić jej oprogramowanie, nie psując maszyny. W końcu nadchodzący świat rehabilituje niektóre z naszych pomysłów, czy to w zakresie polityki przemysłowej, energii jądrowej czy obrony. Działajmy cicho i taktownie, ale także stanowczo, jeśli to konieczne. Świat się zmienił. UE musi się do niego dostosować”.

Gérard Araud – emerytowany francuski dyplomata. W latach 2014-2019 był ambasadorem Francji w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej pełnił funkcję dyrektora generalnego ds. Politycznych i bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych (2006-2009) oraz stałego przedstawiciela Francji przy ONZ (2009-2014).

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: