fbpx
16 lipca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Sudan/ Armia zgodziła się na ewakuację cudzoziemców; według mediów, mimo rozejmu wciąż dochodzi do walk

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Sudańska armia poinformowała w sobotę, że zgodziła się pomóc w ewakuacji drogą lotniczą obcokrajowców z Sudanu, gdzie od tygodnia trwają walki między wojskiem i paramilitarnymi RSF, w których zginęły setki osób. W sobotę, mimo zawartego w piątek trzydniowego zawieszenia broni wciąż dochodzi do sporadycznych potyczek – informują media.

Dyplomaci i obywatele Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Francji i Chin mają zostać ewakuowani z Sudanu drogą powietrzną, na pokładach wojskowych samolotów transportowych ze stolicy, Chartumu – ogłosiła sudańska armia.

Dowódca sił rządowych generał Abdel Fattah al-Burhan zgodził się umożliwić i zabezpieczyć ewakuację obywateli tych państw z Chartumu w “ciągu nadchodzących godzin” – przekazano w oświadczeniu armii. Dodano, że obywatele Arabii Saudyjskiej i Jordani opuszczają Sudan samolotami z lotniska w Port Sudan na wybrzeżu Morza Czerwonego, ok. 650 km na zachód od stoicy.

Oświadczenie wojsk rządowych pojawiło się po obietnicach przywódcy rywalizujących z nią Sił Szybkiego Wsparcia (RSF), Mohameda Hamdana Dagalo, znanego jako Hemedti, że otworzy lotniska do ewakuacji.

Burhan powiedział, że armia zapewnia bezpieczne trasy ewakuacji, ale niektóre lotniska, w tym w Chartumie i największym mieście Darfuru, Nyala, nadal ogarnięte są walkami – zaznacza agencja Reutera.

RSF zapewnił, że jest gotowy do częściowego otwarcia wszystkich lotnisk, aby umożliwić ewakuację, jednak nie jest do końca jasne, kto sprawuje nad nimi rzeczywistą kontrolę – pisze agencja AP.

Sudańska armia poinformowała w piątek wieczorem, że zgadza się na trzydniowy rozejm w trwających od niemal tygodnia walkach. Wcześniej już kilkakrotnie strony konfliktu ogłaszały zawieszenie broni, ale za każdym razem działania zbrojne były szybko wznawiane.

Mimo zawieszenia broni, w sobotę w Chartumie co jakiś czas wybuchały strzelaniny, dochodziło też do nalotów lotniczych – relacjonuje BBC.

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała w piątek, że od wybuchu walk zginęło 413 osób, a 3551 zostało rannych. Liczba ofiar śmiertelnych obejmuje co najmniej pięciu pracowników organizacji humanitarnych w kraju zależnym od pomocy żywnościowej. (PAP)

wr/ adj/

arch.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: