Prodemokratyczna stacja Citizens’ Radio przestanie nadawać w piątek z powodu tego, co założyciel nazywa “niebezpieczną” sytuacją polityczną – podał agencja Reutera. Informacja ta zbiega się z rocznicą wprowadzenia ustawy o bezpieczeństwie narodowym, która doprowadziła do ograniczenia wolności słowa.
Stacja radiowa, której założycielem jest były członek Rady Legislacyjnej Tsang Kin-shing, nadawała od 2005 r. i zyskała stałych słuchaczy dzięki krytycznym wobec władzy audycjom, a także wieloletniej kampanii na rzecz wolności mediów.
W poście na Facebooku Tsang wspomniał, że “czerwona linia jest wszędzie”, a “niebezpieczny” klimat polityczny utrudnia zapraszanie gości do programu.
Założyciel stacji stwierdził także, że konto bankowe stacji zostało zamrożone. “Stać nas na czynsz tylko do sierpnia” – poinformował bez podawania szczegółów.
Tsang nawiązał we wpisie do stłumionych protestów, w tym tych największych z 2019 r. po ogłoszeniu projektu ustawy o ekstradycji obywateli Hongkongu do Chin kontynentalnych.
W reakcji na ruchy obywatelskie Pekin narzucił trzy lata temu na Hongkong ustawę o bezpieczeństwie narodowym. Zdaniem ekspertów doprowadziła ona do uciszenia opozycji i liberalnych działaczy i zamknięcia mediów, w tym gazety Apple Daily i Stand News.
Krytycy twierdzą, że zamknięcie stacji oznacza dalszą erozję środowiska medialnego w Hongkongu – podkreśla agencja Reutera.
Była brytyjska kolonia od kilku lat spada w rankingu wolności prasy organizacji Reporterzy bez Granic. Obecnie zajmuje 140. miejsce na 180 krajów.
We wrześniu rozpocznie się proces przeciwko Apple Daily i jej założycielowi Jimmy’emu Lai, który ma między innymi zarzuty zmowy z obcymi ośrodkami na mocy ustawy o bezpieczeństwie narodowym.
Hongkong powrócił pod chińskie rządy 1 lipca 1997 roku na mocy porozumienia “jeden kraj, dwa systemy”, którego celem było zachowanie dużego zakresu wolności przez 50 lat. (PAP)
krp/ mms/