fbpx
18 lipca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Głos filozofa z Ukrainy (2). Ideologie

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Opublikowany obecnie po polsku wywiad z ukraińskim filozofem Konstantynem Sigowem (Narodziny nowej Europy, Warszawa 2023) przeprowadziła francuska dziennikarka, Laure Mandeville. W treści swoich pytań ona sama przedstawia swoistą diagnozę sytuacji na Zachodzie. Pisze o gigantycznym kryzysie wewnętrznym, „z jakim mierzy się Europa Zachodnia, który ciąży na podejmowanych decyzjach. Lewicowy postmodernizm chcący wszystko dekonstruować, fascynacja siłą widoczna po  prawej stronie politycznej szachownicy, wola oszczędzenia Putina z powodów ekonomicznych i ideologicznych – wszystkie te elementy zarysowują na Zachodzie kontury politycznej słabości, która po części paraliżuje Francję i Niemcy. Oznacza to, że będzie trzeba wykrzesać dodatkowe pokłady odwagi, aby w sposób zdecydowany sprzeciwić się sowieckiemu posttotalitaryzmowi i odbudować Europę” (s. 99). A nieco dalej: „Czy niepokoi cię odchodzenie od uniwersalizmu we Francji, zwłaszcza wśród elity umysłowej? Pojawia się dzisiaj u nas bardzo silne żądanie, aby polityka opierała się nie na prawie, ale na bardzo teoretycznej sprawiedliwości społecznej, której nikt nie jest w stanie dokładnie zdefiniować, której celem jest podważenie uniwersalistycznych fundamentów, na których posadowione zostały zachodnie społeczeństwa” (s. 109).

Z naszego polskiego punktu widzenia bardzo dotkliwie odczuwamy idący od Brukseli powiew myślenia ideologicznego, ze stosowaniem podwójnych standardów, bo to od nas domagają się zamknięcia kopalni w Turowie, a nikomu nie przeszkadzają identyczne kopalnie w najbliższym sąsiedztwie w Niemczech i Czechach. Polsce zakazuje się wprowadzania rozwiązań systemu sądowniczego wzorowanych na tym co jest w Niemczech i w Hiszpanii, z krótkim wyjaśnieniem, że nam nie wolno, bo u nas za niska kultura. Przy tym na Zachodzie widać łamanie praworządności przez instytucje Unii Europejskiej, gdy przypisują one sobie kompetencje niezgodne z traktatami. Zaś rzekome działania mające na celu ochronę środowiska przyrodniczego w istocie są sposobem na to by biurokracja brukselska finansowała swe monstrualnie rozrośnięte struktury.

Sigow w swej książce nie przedstawia tego typu specyfikacji, co oznacza, iż ostrzeliwany rakietami Kijów jeszcze nie dostrzegł wszystkich aspektów obecnego kształtu Unii Europejskiej. Natomiast Sigow mocnym głosem podkreśla, że „Większość francuskich intelektualistów nie potrafiła dostrzec zagrożenia, jakim był swoisty antyprawny koktajl Mołotowa” gdy zachodnia postmodernistyczna wizja prawa świetnie dopasowała się do postsowieckiego nihilizmu prawnego, czyli pogardy dla wszystkich zasad prawa. Tym samym Zachód dał swoje ciche przyzwolenie na to, żebyśmy zaakceptowali brak praworządności w Rosji” (s. 96).

A to, co w pierwszej kolejności przykuwa uwagę Sigowa, to błędy niemieckie „popełnione w części na podstawie przemyśleń natury gospodarczej. Gdyby do nich nie doszło, Unia Europejska nie byłaby zmuszona wydawać pieniędzy na węglowodory i zbrojenia. Mogłaby przeznaczyć je na zieloną energię, na ochronę środowiska naturalnego, na energię słoneczną, wiatrową, na elektrownie atomowe” (s. 102). Te błędy, deal z tyranem ponad głowami Środkowo-Wschodnich Europejczyków, to działanie z przeświadczeniem, że zamykanie oczu i kasowanie własnego myślenia będzie sposobem na uniknięcie eskalacji. I w tym jest postawa ideologiczna, którą dziś jednoznacznie trzeba odrzucić. „Po 2014 roku, a zwłaszcza po 24 lutego 2022 roku pozbyliśmy się złudzeń, że amnezja ma właściwości terapeutyczne i przynosi pokój” (s. 54).

Jeden z chorych objawów zatrucia ideologicznego Zachodu polega na deprecjonowaniu narodów oraz traktowaniu patriotyzmu jak nacjonalizmu, czy wręcz faszyzmu. U Sigowa znajdujemy kategoryczny sprzeciw względem takiego kierunku. Wzywa on do utworzenia „nowej tożsamości narracyjnej. (…) Ta opowieść może przywoływać naród, wspólnotę, grupę wspólnot, jak na przykład Europa. Kłopot w tym, że ta nowa europejska opowieść jeszcze nie istnieje” (s. 106). To, co dziś się dzieje na wschodzie Europy, to właśnie obudzenie siły wspólnot narodowych, i postulowana przez Sigowa Trzecia Europa będzie zapewne wspólnotą narodów, u których patriotyzm popychać będzie do działań za wolność naszą i waszą, wedle hasła z polskiego Powstania Styczniowego oraz tego, co dziś się dziej na Ukrainie.

Dla Sigowa nie jest tajemnicą, że ideologiczne zawirowania osłabiły Zachód i posłużyły Rosjanom za argument na rzecz rozpoczęcia wojny. Stąd Sigow pisze o Putinie: „To w Europie szuka on słabego ogniwa naszego oporu. Czy uda mu się go namierzyć i w ten sposób zerwać łańcuch naszej solidarności? Nie chodzi mu tylko o ogłuszenie naiwnych demokracji, poróżnienie ich i zasianie miedzy nami ziarna niezgody. Grożenie Europejczykom zimnem i zubożeniem mu nie wystarcza. Ponieważ nie mają oni jeszcze dość nienawiści do siebie samych, pokaże się im, że ich małostkowe kalkulacje mają dla nich większą wagę niż zbrodnie w Buczy i Mariupolu, żeby znienawidzili się  jeszcze bardziej. I żeby obwiniali za swoją wstydliwą małość swoich własnych przywódców politycznych. (…) Tyran uważa innych za idiotów i robi wszystko, żeby ich jeszcze bardziej ogłupić. Stara się złowić w sieci korupcji, szantażu i kłamstwa każdego, kto nie przestaje nazywać czarnego czarnym, a zbrodnią mordowanie cywilów” (s. 165).

W świecie wypełnionym indywidualizmem oraz wstydliwą małością Sigow wskazuje na renesans słowa „wdzięczność”. Wdzięczność i solidarność mogą wyprowadzić z pułapki zastawionej przy użyciu ideologii. Sigow pisze: „Twierdzenie, że nie przybyliśmy na ten świat sami, ale dzięki komuś, przestało już brzmieć jak truizm. Całkowicie zapomniany fakt stał się dziś nieodwołalny – silne poczucie, że żyjemy nie każdy osobno, ale na tyłach frontu, skryci za ramionami tych, którzy nas bronią. Czuć, że zawdzięcza się życie komuś innemu, to trochę jak narodzić się na nowo” (s. 167).

Słowa Sigowa są wyraźnie wypowiadane przez filozofa, który stoi ponad burzami ideologicznymi, dostrzegając tylko to, co jest najważniejsze. Zachęca do tego, by wzrastać w wielkości swego człowieczeństwa i tym samym mieć prawo być dumnymi z siebie. W przedostatnim akapicie książki pisze: „To historyczny przywilej móc brać dziś udział w tworzeniu nowego i trochę bardziej ludzkiego świata. To także dla Europejczyków olbrzymia odpowiedzialność. Bo to do naszych społeczeństw jest tak naprawdę zaadresowane to proste pytanie mędrca, którego tak lubił Martin Buber i który żył kilka wieków temu w mieście Humań na Ukrainie: Jeśli nie robisz nic, żeby być lepszym jutro, po co ci jutro?” (s. 172).

Marek Oktaba

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: