Francuzi mocno przeżyli, powtarzające się w ciągu wielu nocy z rzędu, obrazy przemocy w całym kraju. Ma to polityczne reperkusje. Zmieniło też ogólne nastroje, co ma odbicie w wynikach sondaży, dotyczących europejskich wyborów, które odbędą się w czerwcu przyszłego roku. Nie tylko we Francji, ale także w innych krajach tworzących Unię Europejską, wyborcy zwracają się ostatnio w stronę tych, którzy stoją po stronie twardej linii bezpieczeństwa i w obliczu zamieszek chcą wsparcia sił policyjnych dla utrzymania porządku.
Sondaż Ifop przeprowadzony dla Sud Radio w dniach 4 i 5 lipca
Najnowsze badanie wskazuje, że blok prawicowy, który obejmuje Rassemblement National, Les Républicains, Reconquête i Debout La France, może liczyć na 48 proc. głosów wyborców. Stanowi to realny wzrost o 6 pkt proc. w porównaniu z podobnym sondażem przeprowadzonym dwa miesiące temu.
Instytut sondażowy przetestował szereg list wyborczych uosabianych przez różnych wybranych liderów. Podano wyniki. Lista RN kierowana przez Jordana Bardellę zajęła pierwsze miejsce z 26 proc. głosów (+1). Lista Republikanów, kierowana przez François-Xaviera Bellamy’ego i Michela Barniera, uzyskała 11 proc. (+3) głosów. Lista Reconquête, prowadzona przez Érica Zemmoura i Marion Maréchal, osiągnęła 7 proc. (+1) głosów. Debout La France uzyskała 4 proc. głosów (+1).
Lewica płaci cenę
Ostre różnice stanowisk wśród lewicy w sprawie działań policji oraz kontrowersyjne stanowisko Jeana-Luca Mélenchona w sprawie zamieszek mogą tłumaczyć sondażowy spadek lewicy. Większość prezydencka i rząd były zmuszone przyjąć pozycję balansującą między potępieniem tragedii, w której zginął Nahel, a wspieraniem policji. Popierające prezydenta Renaissance, Modem, Horizons, pod przewodnictwem doradcy politycznego Marcona Stéphane’a Séjourné, osiągnęłyby 20 proc. (+1) głosów.
Przeczytaj także:
Sondaż pokazuje też, że PS i EELV, reprezentowane odpowiednio przez Raphaëla Gluskmanna i Davida Cormanda, uzyskałyby identyczne wyniki na poziomie 9 proc. (-1 każdy) głosów. Lista France Insoumise, kierowana przez Manon Aubry, spadłaby z 10 proc. do 8 proc. głosów. Partia Komunistyczna, pod przewodnictwem Fabiena Roussela, otrzymałaby zaledwie 4 proc. (-1) głosów.