fbpx
11 czerwca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Głos filozofa z Ukrainy (3). Cynizm

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Ukraiński filozof Konstantyn Sigow wskazuje, jak wojna pozwala wyswobodzić się z objęć cynizmu i przeciętności. Mówi: „Idea solidarnego uczestnictwa w oporze jest potężnym remedium na cynizm. (…) Nasz opór jest potrójny. Po pierwsze, jest to opór wobec reżimu Putina. Po drugie – opór wobec dziedzictwa stalinowskiego, to znaczy całej tej przeszłości, która nie została osądzona i zablokowana. I po trzecie – jest to opór wobec zachodniego i postsowieckiego cynizmu, opór wobec zła i obojętności, tych rzeczy, które prowadzą do najgorszego. Ta ostatnia forma oporu stanowi nasze wspólne doświadczenie. Opór wobec cynizmu jest jak najbardziej niezbędny, witalny, być może jest on bardziej oczywisty na Wschodzie, to znaczy na Ukrainie. Jest jak szczepionka. Jeśli zrozumiemy, że ta szczepionka jest ważna i zbawienna na Ukrainie, może ona pomóc i przynieść uzdrowienie, nie tylko tam, ale wszędzie w Europie przeżywającej kryzys. (…) Dostrzegłem tę ewolucję poprzez francuskich dziennikarzy, którzy przebywają w moim kraju. Wyznali mi, jak bardzo ich społeczeństwo jest podzielone, zatomizowane, rozbite. Zauważyli również, do jakiego stopnia ich doświadczenia zebrane na Ukrainie czynią klarownym wybór, który powinien zostać dokonany. W kontraście do życia normalnego, w którym są pięćdziesiąt dwa odcienie szarości, uderzyła ich oczywistość sytuacji, która nie może nie prowadzić – nawet jeśli to trudne – do opowiedzenia się przeciwko złu”(Narodziny nowej Europy, Warszawa 2023, s. 154-155).

Cynizm związany jest z pogardą dla człowieka i służy temu, by manipulować ludźmi. Sigow mówi: „Dietrich Bonhoeffer napisał w swoich wspomnieniach, że system totalitarny narzuca pogardę w spojrzeniu na człowieka. Człowiek jest postrzegany jako łajdak. Musimy odrzucić tę wizję. Nie wolno nam generalizować doświadczenia kolaboracji, postrzegać go jako doświadczenia bez żadnych wyjątków. Zawsze sobie powtarzałem, że skoro Myrosław Popowycz wytrzymał, to znaczy, że i ja posiadałem punkt podparcia pozwalający mi odrzucić to pogardliwe, negatywne spojrzenie homo sovieticus na naturę ludzką. Mogłem dzięki temu stwierdzić, że nie, nie można robić byle czego z człowiekiem, o wszystko go obwiniać. Nie wszyscy się umoczyli, sprzedali, dali kupić, ulegli. Gdy sobie to uświadomisz, zmienia się wszystko! To czyni możliwą inną antropologię. Kiedy wiesz, że istnieje inna droga, daje ci to odwagę wytrwania aż do końca. Jeśli jakiegoś człowieka nie udało się złamać, to znaczy, że ja posiadam w sobie coś, co nie pozwoli innym mnie złamać. Na początku rewolucji na Majdanie, widząc zachowanie służb specjalnych, zrozumieliśmy, że musimy przekroczyć samych siebie, jeśli chcemy dołączyć do innych i protestować razem z nimi. Owo praktykowanie oporu doprowadziło do fuzji dwóch zjawisk: niezgody na śmierć cywilną oraz stworzenia przestrzeni, w której góruje prawda. Prawda żyje w morzu ludzkim, które stawia opór; sama zmienia otoczenie. (…) To, z czym mamy dzisiaj do czynienia, nazwałbym batalią o prawdę. Walką o przestrzeń cywilizacyjną, w której można mówić prawdę, w której nie jest się izolowanym za jej mówienie” (s. 76-77).

Stawką w walce o prawdę na temat człowieka jest to, czy ludzkie społeczeństwa będą tylko obiektem manipulacji, czy też staną się same autorami własnego rozwoju. Choć Sigow w swej książce o tym nie wspomina, możemy wskazać na innych jeszcze poza władcą Kremla chętnych do manipulacji. To wielkie organizacje gospodarcze, którym z łatwością przychodzi korumpować europejskich polityków i dla których im większy procent ludzi złamanych, umoczonych w cynizmie, tym łatwiej idzie sprzedaż tego, co w istocie nie jest warte kupowania. Na Zachodzie szerokie kręgi społeczne czują się wyłączone z udziału w debacie o sprawach publicznych, zaś niepokorni są przedmiotem ataków jako faszyści i populiści. Temu towarzyszy poczucie, iż elity polityczne zachowują się dwulicowo i cynicznie. Cynizm jest narzędziem do tego, by tępić skuteczność demokracji.

Sigow mówi o tym, w jaki sposób w komunizmie posługiwano się cynizmem i pogardą. Mówi o totalnie pogardliwym spojrzeniu, „które kierowały na człowieka NKWD, GPU i KGB. W ich zamyśle człowiek był zalęknionym zwierzęciem, które można przemocą państwa totalitarnego złamać i przekształcić w formowalną masę” (s. 73). A choć po upadku komunizmu wiele się na pozór pozmieniało, jednak wewnątrz państwa rosyjskiego władza i jej mentalność pozostały te same. Jak mówi Sigow, należało „dowieść, że nie ma ludzi wyjątkowych, bez grzechu. Aby ukryć wstydliwą przeszłość filarów minionego okresu, należało wymazać granicę między Rosją, która przeszła przez więzienia i łagry, a Rosją, która ich do tych więzień i łagrów pakowała” (s. 75). Potrzebne było wmówić, że wszyscy się umoczyli, sprzedali, dali kupić, ulegli. Ale też, jak na to wskazuje Sigow, na Ukrainie zachodzą wydarzenia burzące system cynizmu i pogardy.

Gdzie wszyscy sobie wmówili, iż każdy jest umoczony, że wszyscy jesteśmy łajdakami, tam można sobie szaleć z jak najdalej idącymi manipulacjami. Ale wystarczy jeden świadek prawdy, wystarczy jeden święty, aby obalić całe to gadanie o łajdakach, cały ten cynizm. To może być samotny amerykański szeryf grany przez Gary Coopera w filmie W samo południe. W roku 1989 w Polsce ten szeryf był drukowany na plakatach „Solidarności” i jako symbol spełnił swoją rolę. Ci, którzy odmawiają skundlenia, mają do odegrania fundamentalną rolę dla uratowania Europy. Mają być świadkami świętości, co wszystkim innym pozwoli przełamywać cynizm. I wtedy prawdziwymi okazują się już wcześniej cytowane słowa Sigowa że „istnieje w człowieku coś niepokonanego” (s. 170). To coś prowadzi do pełni życia, co jako swój uboczny efekt ma pokonywanie wszelkich problemów gospodarczych i społecznych. Nie warto sterczeć na poziomie pięćdziesięciu dwóch odcieni szarości, pośród relatywizmu i małości.

O cyniczności pisał Robert Schuman, którego co prawda Sigow nie wspomina, ale którego słowa dopełniają przedstawioną tu narrację: „Nie uznaje się często obowiązku bezstronności i prawdy: uważa się, że należy systematycznie usprawiedliwiać to, co było zdradą, cynicznym wykorzystywaniem siły i terroru; zbyt często przypisuje się błędy i winy narodowi, z którym się rywalizuje. (…) Należy odszukać w pamięci, podkreślić i docenić faktyczną wspólnotę idei i dążeń, która zawsze istniała między narodami w rozmaitych wymiarach, lecz była tłumiona przez wzniecane i wykorzystywane namiętności” (Dla Europy, Kraków 2003, s. 30).

Marek Oktaba

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: