fbpx
9 grudnia, 2025
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Nikt na nas nie wymusi polityki migracyjnej, która jest sprzeczna z interesami Polski i zagraża bezpieczeństwu polskich obywateli”

Janusz Grobicki
Janusz Grobicki

Nowy Świat 24 | Redakcja

Minister Spraw Zagranicznych Zbigniew Rau
Jaką naukę dla polskiej racji stanu i polityki zagranicznej niesie pamięć zbrodniczej agresji sowieckiej 17 września 1939 r.?

Czwarty rozbiór Polski, związany z przystąpieniem Związku Sowieckiego do agresji na Polskę, 17 września 1939 r., to ważne, przełomowe wydarzenie zarówno historycznie, jak i współcześnie. Był to punkt zwrotny w polityce międzynarodowej, kończący tzw. epokę wersalską w jej dziejach. Ta epoka została ukształtowana w dużym stopniu przez amerykańską polityczną i militarną interwencję w Europie w latach 1917-1919. Przyniosła ona idee demokratyzacji stosunków międzynarodowych, amerykańskiego sprzeciwu wobec europejskich imperializmów, rozwój prawa międzynarodowego wraz z dążeniem do delegalizacji wojny, koncepcje kolektywnej obrony jako gwarancji pokoju. Pakt Ribbentrop-Mołotow i wspólna niemiecko-sowiecka agresja na Polskę wnosił do polityki światowej zupełnie inne idee, przywracał metodę agresji zbrojnej w celu wytyczenia stref wpływów, odrzucał demokratyzację stosunków międzynarodowych na rzecz koncertu mocarstw i imperialnych praktyk. Nastała nowa epoka – oparta o narzuconą przez Stalina i Hitlera logikę uprawiania polityki międzynarodowej i prymat siły przed prawem, która przetrwała aż do 1989 roku, gdy upadła żelazna kurtyna. Niestety na konferencji w Jałcie w 1945 roku mocarstwa demokratyczne, liderzy wolnego świata, zaakceptowali normy wytworzone przez Pakt Ribbentrop-Mołotow w imię fałszywego realizmu. Stalin de facto wymusił na demokracjach uznanie postanowień paktu Ribbentrop-Mołotow i logiki stref wpływów. To w Jałcie, Związek Sowiecki uzyskał zgodę mocarstw demokratycznych na przesunięcie granicy swojej strefy wpływ z Wisły na Łabę. Dziś prezydent Biden i inni przywódcy demokratycznego świata stawiają diagnozę, że epoka oparta na międzynarodowej kooperacji, globalizacji i inkluzyjności, współpracy w imię pokoju się zakończyła. Światu grozi powrót do polityki opartej na antagonizmach. Dlatego Polska musi aktywnie przypominać o doświadczeniu Paktu Ribbentrop-Mołotow, a następnie Jałty, aby nie dopuścić do ukształtowania się takich norm nowej epoki, które będą stwarzały zagrożenie dla pokoju w Europie. Po pierwsze, musimy podkreślać, że nie wolno ustępować imperializmowi, ani nawet tendencjom imperialnym. Nie wolno państwom demokratycznym przyjmować narzucanych przez autokratyczny imperializm norm postępowania. Po drugie, kompromis demokracji z autorytaryzmem nie jest możliwy, gdyż zawsze odbywa się kosztem wolności. Rezygnacja demokracji z obrony wolności i integralności terytorialnej nie ma nic wspólnego z realizmem. Zawsze zaś stwarza zagrożenie dla pokoju, a w ostatecznym rozrachunku, także dla wolności i demokracji.

Jak zmieniło się geopolityczne znaczenie Polski po inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku?

Zanim doszło do tej agresji, Białoruś rządzona przez dyktatora Łukaszenkę, przystąpiła do realizacji rosyjskiego planu destabilizacji Polski za pomocą ataku hybrydowego, polegającego na przerzucaniu nad naszą granicę tysięcy nielegalnych migrantów i wywołaniu politycznego kryzysu na wschodniej flance NATO. W założeniu chodziło o zdestabilizowanie Polski wewnętrznie i obniżenie jej skuteczności w mobilizowaniu świata przeciwko już planowanej, nowej agresji na Ukrainę. W sprawie odczytywania intencji rosyjskiego imperializmu Polska ma ugruntowaną wiarygodność, nie tylko ze względów historycznych. W ostatnich dekadach Polska domagała się, aby wyeliminować zagrożenie poprzez rozszerzenie NATO o Gruzję i Ukrainę. Na skutek sprzeciwu Berlina i Paryża – gdzie liczono na kompromis z rosyjskim imperializmem, ta rekomendacja nie została przyjęta. Tak jak się obawialiśmy, doszło do agresji rosyjskiej agresji na Gruzję i Ukrainę. A w grudniu 2021 roku, Rosja zażądała wycofania wojsk NATO z Polski i państw bałtyckich. Polska własnym przykładem musiała wskazać drogę do właściwej odpowiedzi wobec rosyjskich dążeń. Udowodniliśmy, że okazanie jej militarnego, politycznego, gospodarczego i humanitarnego wsparcia, jest możliwe i nie wolno ulegać rosyjskiemu szantażowi i groźbom eskalacji. Zwiększając wydatki na obronność, wskazujmy sojusznikom, że po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej będziemy się musieli liczyć z groźbą kolejnego rosyjskiego ataku. Europa sama powinna być zdolna do odparcia takiej konwencjonalnej agresji samodzielnie. Polska jest więc postrzegana jako sojusznik wiarygodny w swoich ocenach sytuacji strategicznej, rosyjskich intencji oraz wykonujący swoje zobowiązania wobec sojuszników. Stąd wzrost naszego oddziaływania w polityce międzynarodowej.

Czy szczyt BRICS w 2023 roku zwiastuje poszukiwanie alternatywnego porządku świata? Jakie wyzwania strategiczne przed polską polityką zagraniczną wynikają z rosnącej liczby państw należących do tej grupy?

Żaden alternatywny porządek światowy nie istnieje i nie można go utworzyć bez najwyżej rozwiniętych państw świata, a te wciąż są zgrupowane nad Atlantykiem, w NATO, UE, Grupie G7. Państwa BRICS niewiele w rzeczywistości łączy, niewiele mają wspólnych interesów, ale wszystkie chciałyby za pomocą uczestnictwa w tym formacie zwiększyć swoją pozycję przetargową. Po pierwsze, właśnie wobec Stanów Zjednoczonych i ich transatlantyckich sojuszników. Po drugie wobec Chin. Epoka globalizacji i współpracy, zainicjowana po upadku żelaznej kurtyny, skończyła się. Rozpoczyna się nowa epoka. We wszystkich opublikowanych ostatnio strategiach bezpieczeństwa można przeczytać, że świat będzie bardziej zantagonizowany. Jednym z tych czynników, które są wciąż źródłem amerykańskich przewag we współczesnym świecie, jest sieć sojuszy i potencjał do ich tworzenia. Chiny będą próbowały ten deficyt wobec Stanów Zjednoczonych nadrobić, dlatego będą inwestować w BRICS. Ta konstatacja natychmiast spowodowała, że wzrosła liczba krajów, które chciałyby z takiej polityki Chin skorzystać i uzyskać od Chin jakiejś przywileje lub inne korzyści. I tu dochodzimy do sprawy wspólnoty wartości i interesów. Nie da się zbudować żadnej alternatywy wobec systemu amerykańskich sojuszy, kierując się tylko chęcią uzyskania korzyści od Chin, lub też poprawienia swojej pozycji przetargowej wobec Stanów Zjednoczonych. Tą są bowiem motywacje taktyczne, a nie strategiczne. Z polskiego punktu widzenia ważne są dwie sprawy. Polska popiera demokratyzację stosunków międzynarodowych, gdyż zapobiega ona odradzaniu się koncertów mocarstw. Wszystkie państwa, które doświadczyły kolonializmu, są w tej sprawie naszymi naturalnymi sojusznikami. Sprzeciwiamy się bowiem wszelkim kolonialnym praktykom i imperialnych tendencjom. Polska nie ma kolonialnych tradycji i musi dążyć do wykorzystania tego szczęśliwego faktu w swojej polityce, także zacieśniając współpracę z państwami wyzwalającymi się spod kolonialnej zależności. Nasilanie się tendencji antagonistycznych w polityce międzynarodowej uważamy także za zjawisko dla Polski niekorzystne. Rozumiemy ich źródła, ale niepokoją nas możliwe konsekwencje dla pokoju na świecie. Polska jest żywotnie zainteresowania wzmacnianiem pokoju i łagodzeniem napięć, będąc jednocześnie rzetelnym i wiarygodnym członkiem wspólnoty transatlantyckiej i sojusznikiem Stanów Zjednoczonych.

Jakie znaczenie dla polskiej racji stanu i polityki zagranicznej ma Inicjatywa Trójmorza?

Inicjatywa Trójmorza jest z polskiego punktu widzenia formatem służącym wyrównywaniu szans w Europie, a także wzmacnianiu podmiotowości wszystkich państw położonych między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem w Unii Europejskiej. To, co wszystkie te państwa łączy, to dążenie do przezwyciężenia zapóźnienia rozwojowego, które w dużej części zostało spowodowane przez fakt, że ta część Europy przez wieki była przedmiotem rywalizacji mocarstw. Stosunkowo często można się spotkać w Europie Zachodniej z argumentem, że jej mieszkańcy są bogatsi i w związku z tym mają lub powinni mieć więcej do powiedzenia w sprawie przyszłości Europy, czy też kierunku integracji europejskiej. Źródłem tego zakumulowanego bogactwa nie jest jednak żadna intelektualna wybitność społeczeństw zachodnioeuropejskich, ale fakt, że to one, a nie ich, kolonizowano, prowadząc gospodarkę rabunkową. Państwa szeroko pojętej Europy Środkowej były ofiarami rozbiorów i łupieżczej polityki państw kolonialnych, tzw. oświeconych imperializmów. Co więcej, po drugiej wojnie światowej gospodarki i infrastruktura państw Europy Zachodniej mogły się szybko odbudować dzięki parasolowi bezpieczeństwa roztoczonemu nad Europą Zachodnią przez Stany Zjednoczone. Dzięki temu, że parasol ten objął także Europę Środkową po zakończeniu zimnej wojny, państwa tego regionu uzyskały historyczną szansę na dogonienie Europy Zachodniej w poziomie rozwoju i zasobności. Inicjatywa Trójmorza ma ten proces przyspieszyć i przyczyniając się także do demokratyzacji polityki rozwojowej w Unii Europejskiej. To bardzo ważny instrument w polskiej polityce zagranicznej, który należy rozwijać i wzmacniać i taki jest nasz plan.

W jaki sposób polityka imigracyjna powinna wspierać suwerenność Polski?

Polityka migracyjna, jak każda polityka publiczna, musi służyć Polsce i polskiemu społeczeństwu. Taką politykę prowadzą wszystkie wysokorozwinięte państwa świata. Nie ma w niej żadnego altruizmu, są interesy gospodarcze i dążenie do zapewnienia własnej gospodarce konkurencyjności dzięki aspiracjom migrantów do poprawy własnego statusu materialnego i społecznego. Polityka ta musi jednak spełniać kilka fundamentalnych warunków. Po pierwsze, nie może ona prowadzić do naruszenia ładu społecznego, którego jednym z elementów jest bezpieczeństwo obywateli. Po drugie, polityka ta musi się opierać o poszanowanie wolności, polskich obyczajów i prawa. To oznacza, że polityka ta musi sprzyjać zaspokojeniu oczekiwań polskich przedsiębiorców natrafiających na deficyt rąk do pracy w Polsce – przypomnijmy, że dzięki rządom Prawa i Sprawiedliwości mamy najniższe bezrobocie w historii. Polska gospodarka rośnie, a wraz z nią płace oraz zapotrzebowanie na pracowników. Gdy nie można ich znaleźć w Polsce, przedsiębiorcy poszukują pracowników poza Polską. Polityka migracyjna odwołująca się do wolności człowieka musi opierać się na zasadzie dobrowolności. Przymusowa relokacja będzie źródłem frustracji zarówno migrantów, jak i polskiego społeczeństwa. Nie ma więc mowy o zgodzie na przymusowe osiedlanie w Polsce przez Unię Europejską migrantów, którzy marzyli o osiedleniu się w innym państwie europejskim. Takie pomysły są zagrożeniem dla bezpieczeństwa polskich obywateli. Dlatego też, aby dać możliwość Polakom ocenienia pomysłów relokacji nielegalnych migrantów, forsowanego przez Komisję Europejską i niektóre państwa Europy Zachodniej, ogłosiliśmy referendum w tej sprawie.

Nie ma też mowy o tolerowaniu nielegalnej migracji, zainicjowanej przez rosyjskie i białoruskie służby specjalne. Nikt na nas nie wymusi polityki migracyjnej, która jest sprzeczna z interesami Polski i zagraża bezpieczeństwu polskich obywateli. Nie możemy dopuścić do powtórzenia błędów Francji, Niemiec czy Szwecji.

Dziękuję za rozmowę.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: