fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Chiny skupiają się na sobie”

Warto przeczytać

Do tej pory pisałem o Chińczykach – o tym jacy są, o ich odmienności względem naszej kultury – teraz przyszedł czas na chiński stosunek do otoczenia.

Dobrym otwarciem może być cytat z Moziego, bardzo nietypowego, bo uniwersalistycznego filozofa: „Wszystkie rzeczy na świecie są jednym ciałem; nie możemy ignorować innych narodów, jak nie możemy zignorować innych części naszego własnego ciała”. Jego nauki okazują się zaskakująco podobne do chrześcijańskich, ale co ważniejsze, nie mają najmniejszego znaczenia dla chińskiego postrzegania świata. Można tutaj pokusić się o stwierdzenie, że Chińczyk „wynalazł” niereligijne chrześcijaństwo, jeszcze przed jego powstaniem, a jego nauki zostały odrzucone.

Kultura chińska zbudowana jest (jak już wcześniej pisałem) na dziewięciu wartościach. Najważniejszą z nich i przenikającą wszystkie, jest harmonia. Jako że punktem odniesienia jest zawsze rodzina, warto w tym miejscu przytoczyć cytat z Konfucjusza: „Spokojna rodzina będzie prosperować”. Tych prostych kilka słów każdy Chińczyk, łatwo uogólni do stosunków społecznych w kraju, ale i stosunków międzynarodowych – myśl rozwinę za chwilę.

Tak, jak każdy człowiek jest inny, tak inne są kultury i cywilizacje. Chińczycy mają tego pełną świadomość i chociaż swoją kulturę uważają za najdoskonalszą, trudno dostrzec nawet próby „ewangelizowania innych” na wzór Chin. O ile w stosunkach wewnętrznych, KPCh z pobudek nacjonalistycznych, dosyć twardo stara się unifikować Chiny kulturowo (mimo werbalnie wyrażanej troski o inne kultury, języki na swym terenie), to na niwie zagranicznej (poza tworzeniem Instytutów Konfucjusza, mających wzbudzać chiński soft power na obcym terenie) – Chiny skupiają się na sobie i sinocentryzm jest jedynym realnym wektorem.

Stąd oczekiwanie, że Chiny będą dążyły do jakiejś formy jednolitości kulturowej i politycznej swego kraju z otoczeniem, jest co najmniej naiwne. Stosunki z otoczeniem, praktycznie w całej swej historii, miały Chiny trudne, bardzo często cierpiąc z powodu barbarzyńskich najazdów, a jednak potrafiły wykorzystywać i dosyć skutecznie sinizować obcych. Ponownie zacytuję Konfucjusza: „Dżentelmen dąży do harmonii, a nie jednolitości” (zacytował te słowa prezydent Chin Jiang Zemin podczas przemówienia w USA). Harmonia to też lojalność, w rodzinie, czy w państwie, a większość uważających się za Chińczyków, to zsinizowani obcy, tworzący chińskie, zharmonizowane społeczeństwo.

Podobnie w stosunkach międzynarodowych, Chiny akceptują swoją inność i dążą do harmonijnych relacji z innymi. To właśnie ta inność i komunikacja są gwarantem rozwoju dla wszystkich. Chiny, które doświadczyły licznych upokorzeń, dzisiaj są przeciwne (przynajmniej oficjalnie) ingerencji w sprawy innych państw, „otwartym tekstem” mówiąc o współistnieniu i współpracy. W tym miejscu uwaga o charakterze technicznym – ten tekst nie będzie zawierał opisów praktyk przeciwnych, które niewątpliwie miały miejsce.

Chciałbym tu jeszcze raz zaakcentować, że ich doświadczenia z obcokrajowcami ograniczały się na ogół do konfrontacji z tymi, którzy próbowali ich najechać lub tymi, których pokonali i zasymilowali w swoim imperium.

Chińskie poczucie wyższości kulturowej i stałego zagrożenia doprowadziło kraj do izolacjonizmu: najbardziej dobitnym przykładem jest Wielki Mur, który był budowany, aby chronić chińską cywilizację przed plemionami nomadów z północy. Pewną formą zaprzeczenia wspomnianego izolacjonizmu był Jedwabny Szlak. Chińczycy prowadzili handel z innymi kulturami za jego pośrednictwem. Ta wymiana handlowa pozwalała na przepływ między Chinami i innymi krajami towarów, ale też idei oraz kultury.

Doskonałe podglebie dla przekonania o swej wyjątkowości stanowił Konfucjanizm, który kładł nacisk na zachowanie tradycji i wartości chińskich. To też przyczyniło się do wzmacniania kulturowej tożsamości i oporu wobec obcych wpływów.

Innym nośnikiem obcych kultur i idei byli eunuchowie i misjonarze, często obcego pochodzenia. Tutaj kilka słów komentarza, uwzględniającego niemal sakralną pozycję rodziny. Osoby rezygnujące z posiadania dzieci, aby służyć cesarzowi, wzbudzały szacunek. Oczywiście historia dała przykłady eunuchów służących bardziej sobie niż imperium (jak Liu Jin), niemniej jednak eunuch, obcego pochodzenia, nieposiadający krewnych, nie mógł ich też forować. W czasie dynastii Ming i Qing wysokie pozycje eunuchów obcego pochodzenia stały się częste. Wpłynęło to na przekazywanie obcych idei na chińskim dworze. Ponadto, misjonarze chrześcijańscy, buddyjscy czy islamscy, wprowadzili nowe religie, filozofie do Chin, co również je wzbogacało.

Okres europejskiego kolonializmu zostanie zapamiętany w Chinach jak najgorzej. Konfrontacja skostniałego i słabego Państwa Środka wywołała lawinę, która ostatecznie zakończyła się modernizacją kraju w niesłychanej skali. Naruszenia chińskiej suwerenności i osłabienie chińskiej kultury dały impuls, który ostatecznie wymusił przystosowanie się Chin do świata, a policzek wymierzony podczas wojen opiumowych i kolejne upokorzenia zburzyły Cesarstwo.

Chiny podbite przez dżurdżeńskich Gioro sinizowały obcych. Chiny wzbogaciły swą kulturę o nowe elementy, podobnie mnisi buddyjscy, mieli niewątpliwy wpływ na dynastię Tang, kultura nie przestała być chińska, ale pozyskała nowe elementy.

Jak widać powyżej, świadomość chińskiej wyjątkowości, wcale nie oznacza zaskorupienia. Mistrz taoizmu Laozi miał wygłosić maksymę: „Mądrość to nie tylko korzystanie z wiedzy swojego kraju, ale także czerpanie nauki z innych kultur”.

Interakcje z innymi kulturami nie mają wzruszać chińskości, ale ją wzbogacać. Stąd Chińczycy zaabsorbowali ponad setkę ludów, nie tracąc tożsamości. Cechą chińskości jest otwartość na obce kultury i możliwość czerpania mądrości z różnych źródeł.

Na przestrzeni wieków, podejście do obcych i ich kultur było niejednorodne i zmieniało się, czasami wręcz radykalnie.

Chiny są jednocześnie otwarte na wpływy zewnętrzne, lecz starannie chronią swoje kulturowe dziedzictwo, zachowując wiele, jeszcze antycznych norm.

Dla lepszego zrozumienia obecnej sytuacji skupię się na wieku XX i XXI.

W czasie ery Mao Zedonga promowano ideologię komunistyczną jako nadrzędną i starano się zminimalizować wpływ obcych kultur. Niewątpliwie miało to związek z długim okresem traumy, wpływów Zachodu i okrutnej, japońskiej okupacji. Później, podczas Wielkiego Skoku i Rewolucji Kulturalnej, okresów twardej autarkii, kiedy doszło wręcz do otwartego demonizowania obcych kultur i pogłębienia izolacji od „zepsutego Zachodu” (ten model ostatnio wraca), chińska kultura i sztuka, zmodyfikowane na komunistyczną modłę, stały się (na wzór rosyjski), narzędziem propagandy ideologicznej. Schyłek Mao przyniósł kiełkującą politykę otwarcia.

Pod przywództwem Deng Xiaopinga Chiny rozpoczęły proces reform gospodarczych i otwarcia na świat. Zwiększono kontakt z obcymi kulturami, a kraj stał się bardziej tolerancyjny wobec wpływów zachodnich, zwłaszcza w dziedzinach ekonomii i nauki.

Z czasem, coraz bogatsze Chiny stały się globalnym graczem w kulturze, filmie, muzyce i sporcie. Jednak KPCh jako partia otwarcie antydemokratyczna, kontroluje i cenzuruje treści, które uważa za niebezpieczne dla swojej władzy.

Xi Jinping wprowadził ideologię „socjalizmu chińskiego stylu” i podkreślał potrzebę zachowania „chińskości” w kulturze.

Podsumowując, podejście KPCh do obcych kultur zmieniało się od czasów Mao Zedonga, przechodząc od izolacji i demonizacji do większej otwartości wobec wpływów zachodnich, a jednocześnie zachowując kontrolę nad treściami kulturowymi, w celu utrzymania swojej władzy.

Jak widać, podejście do obcych kultur podlega stałej ewolucji. W ostatnich dziesięcioleciach Chiny stały się coraz bardziej otwarte na wpływy kulturowe innych części świata. Znaczący rozwój gospodarczy i wzrost standardu życia spowodowały zainteresowanie obcą kulturą, muzyką, modą i kuchnią. Doskonale koresponduje to z maksymą Konfucjusza: „Podróżując na Zachód, ucz się od obcych”, przy czym musimy mieć świadomość, że Zachód był przez niego rozumiany jako prymitywny, wrzący kocioł barbarzyńskich nomadów.

W Chinach władza zawsze moderowała obce wpływy kulturowe, stąd obecna cenzura w mediach i Internecie jest prostą konsekwencją chińskiej tradycji, a nie cechą Partii Komunistycznej. Stąd trudno się spodziewać, że za kilkadziesiąt lat, kontrola treści i obcych wpływów kulturowych znikną.

W tym miejscu warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że troska o swoje kulturowe i historyczne dziedzictwo, bardzo słabo korespondują z troską o dziedzictwo materialne przodków. Zabytków, ukazujących historię tysięcy lat chińskiej cywilizacji, w tak wielkim kraju, jest zaskakująco mało.

Rozwijające się Chiny, realizują programy edukacyjne i inicjatywy mające na celu ochronę czy promocję chińskiej kultury, w tym języka, sztuki, tradycji i historii. Państwo Środka, równolegle badając obce kultury, skupia się na edukacji tak, jak przykazywał Zhuangzi: „Prawdziwy uczeń… chłonie wszystko, co jest dobre, bez względu na to, skąd to pochodzi”.

Tutaj dochodzimy do aspektu bezpieczeństwa narodowego. Gdy chiński generał, cytuje Mencjusza: „Nasza mądrość nie jest doskonała, dlatego warto poznawać myśli innych ludzi, byśmy mogli stawać się lepsi” – raczej nie pragnie czytać Szekspira, a zrozumieć zachodnią umysłowość, aby przygotować się do ewentualnych konfliktów militarnych. Muszę stwierdzić, że ta postawa budzi szacunek. Odwrotnie, trudno znaleźć, podobne przykłady w zachowaniach, prominentnych przywódców Zachodu. Nawet osoby ze środowisk eksperckich, bardzo rzadko starają się wczuć w chińską duszę.

Chiny wygrywają różne spięcia polityczne, bazując na ignorancji Zachodu względem Chin i swej znajomości przeciwnika. To nie jest dobry prognostyk, Chińczycy będą ze swych przewag na tych polach korzystać, coraz częściej i efektywniej. Nawet w mało istotnej Polsce da się zauważyć lokowanie chińskiej narracji. O ile w przypadku autentycznego rywala (czyli USA), wystąpiły rzeczywiste działania Chin, na przykład podczas wybuchu protestów ruchu BLM, to możemy zastanawiać się, czy w naszym kraju podobne działania były już podejmowane, czy aktywność interesu chińskiego jest przez służby monitorowania?

Miliony Chińczyków na całym świecie, tysiące chińskich restauracji, tworzą delikatny soft power chińskiej kultury. Oczywiście w Chinach powstają też restauracje serwujące dania z innych kultur, lecz musimy mieć świadomość, że sinocentryzm powoduje tutaj „nieprzemakalność”, stąd nie jest możliwe powtórzenie w Chinach podobnej interakcji, która ma miejsce na Zachodzie. Podobnie rzecz się ma z mediami i kulturą masową. Pojawienie się kina zachodniego (w ograniczonej przez władze skali) nie zmieni Chińczyków (podobnie jak zachodnia moda). Wyjazdy studentów, turystyka, mają również jednostronny charakter – beneficjentami zawsze są Chiny.

Przeczytaj także:

Ostatni już cytat, który ukaże nienaruszalność chińskiego kręgosłupa kulturowego, a jednocześnie pokazuje, jakie Chińczycy mają podejście taktyczne.

Lao Tse powiedział: „Ten, kto stoi na palcach, nie stoi stabilnie; kto rozciąga nogi, nie chodzi łatwo. Ten, kto się pokazuje, nie świeci; ten, kto utwierdza własne poglądy, nie wyróżnia się; ten, kto się przechwala, nie znajduje uznania swoich zasług; temu, kto jest zarozumiały, nie wolno mu mieć żadnej wyższości”.

Chińczycy, z pokorą, a zarazem dumą z własnego dziedzictwa, będą kroczyć niewzruszeni, odporni na problemy wywoływane przez interakcje z obcymi kulturami. Pomimo wpływów zewnętrznych, chińskie wartości tradycyjne nadal odgrywają ważną rolę w życiu społecznym. Rodzina, szacunek dla starszych i tradycyjne święta są głęboko zakorzenione.

SourceRedakcja

Więcej artykułów