fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

4.7 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Geopolityczne konsekwencje ataku Hamasu

Obrazy tysięcy cywilnych ofiar zabitych przez Hamas nie tylko chwytają za serce, ale też pokazują, że żaden kraj nie jest w pełni bezpieczny. Ani słynna Żelazna Kopuła, ani sieć rakiet Patriot nie ustrzegły Izraela. I choć szczegóły nie są jeszcze znane, najprawdopodobniej rakiety Hamasu zniszczyły centrum firmy odpowiedzialnej za Levitt System, system elektronicznego monitorowania ruchu granicznego Strefy Gazy – pisze „El Economista”.

Warto przeczytać

Ciężko powiedzieć, czy tarcza nuklearna, którą dysponuje Pentagon, poradziłaby sobie z atakiem pociskami naddźwiękowymi, niewykrywalnymi przez radary w odpowiednio szybkim czasie. Wiadomo jednak, że izraelska tarcza nie miała na to szans, bo do jej aktywacji trzeba, aż pięciu godzin.

Wiele teraz mówi się o motywacjach stojących za atakiem Hamasu, a często wskazuje na interesy Iranu. Wiadomo, że ten akt wiele zmieni w geopolitycznej rozgrywce. Binjamin Netanjahu, premier Izraela, podsumował to słowami: „To wojna, która zmieni Bliski Wschód”. Minister obrony w jego rządzie Yoav Gallant powiedział natomiast: „Zamierzamy całkowicie zniszczyć i zabić Hamas oraz ISIS w Gazie. Znikną z powierzchni ziemi”.

Izrael powołuje się teraz na prawo do obrony i bombarduje cele cywilne w Strefie Gazy, tak samo siejąc śmierć i zniszczenie, jak wcześniej Hamas. W dalszej kolejności rozmieści na tym terenie swoje wojska lądowe, by wyeliminować bojowników Hamasu, choć niektóre źródła podają, że faktycznym celem będzie aneksja tego terytorium.

Gaza zostałaby więc przyłączona do Izraela w ten sam sposób, jak Górski Karabach stał się częścią Armenii. Mieszkańców – prawie dwa miliony – przerzucono by korytarzem humanitarnym do Egiptu albo na Zachodni Brzeg.

Po ataku, na początku tygodnia rynki finansowe po obu stronach Atlantyku zareagowały nerwowo. W czasie poniedziałkowej sesji cena ropy wzniosła o pięć procent, zapowiadając kolejną falę inflacji. Sytuacja jednak szybko się uspokoiła.

Należy mieć na uwadze, że kraje Zatoki Perskiej produkują jedną trzecią światowej ropy naftowej. Kristalina Georgiewa, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przyznała, że ograniczenie dostaw ropy wstrząsnąłby światową gospodarką.

Kiedy w 2020 r. Stany Zjednoczone, Izrael i państwa arabskie (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Maroko i Sudan) podpisały Porozumienia Abrahamowe, można było sądzić, że region się ustabilizował, teraz jednak widzimy, że było to krótkotrwałe. Od tamtego czasu narosły bowiem obawy o ludność palestyńską, która została odizolowana i straciła poparcie świata arabskiego. Przykładem tego było poparcie księcia Arabii Saudyjskiej Muhammada bin Salmana dla normalizacji stosunków z Izraelem, które wygłosił podczas wywiadu dla telewizji Fox we wrześniu 2022 r.

Komentatorzy widzą jednak w tym zbliżeniu Izraela z krajami arabskimi główną przyczynę ataku. Odpowiedzialnością coraz częściej obarcza się Iran, szczególnie po tym, jak rzecznik Hamasu Ghazi Hamad powiedział BBC, że atak był bezpośrednio wspierany przez Iran. Doniesienia to potwierdził „Wall Street Journal”, twierdząc, że ich źródło z Hamasu przyznało, że Iran zezwolił na atak i pomógł go przygotować podczas spotkania w Bejrucie, które miało miejsce tydzień wcześniej.

Wywiad wojskowy również uważa, że choć atak został przeprowadzony przez Hamas, to za plan i finansowanie odpowiada Iran. Państwo to kontroluje także Hezbollah, kolejną grupę terrorystyczną, która uderzyła w terytorium żydowskie na południowym Libanie, nazywając to ostrzeżeniem.

Analitycy spodziewają się, że ataki Hezbollahu nasilą się, gdy Izrael będzie okupował Strefę Gazy. Najprawdopodobniej też Iran, który obecnie nie przyznaje się do udziału w atakach, zajmie bardziej zdecydowane stanowisko.

Inną kwestią jest nastawienie Stanów Zjednoczonych. Obecnie administracja Bidena popiera „uzasadnione prawo Izraela do obrony”, nadchodząca kampania prezydencka powinna podjąć temat tego konfliktu i wzmocnić wsparcie Bidena dla Izraela. Będzie to także idealna okazja do odwrócenia uwagi Amerykanów od konfliktu w Ukrainie, gdzie popierana przez USA kontrofensywa Wołodymyra Zełenskiego nie udała się, a wraz z nadejściem zimy Rosjanie najprawdopodobniej zyskają przewagę.

Jeśli konflikt między Stanami a Iranem się zaostrzy, może doprowadzić do zerwania traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Inną możliwą konsekwencją byłoby zatrzymanie eksportu irańskiej ropy – choć oficjalnie Trump nałożył sankcje na irańską ropę, dziennie około trzech milionów baryłek trafia na czarny rynek.

Kłopot z ropą powstanie także wtedy, jeśli sparaliżowany zostanie ruch przez cieśninę Ormuz, przez którą przepływa praktycznie jedna piąta ropy na świecie. Cieśnina ta leży między Omanem a Iranem, to z niej ropa z Zatoki Perskiej dostaje się na Morze Arabskie. Problem leży nie tylko po stronie Iranu, bo Oman także oskarża się o finansowanie Hamasu.

Przeczytaj także:

Nie tylko ropa naftowa i gaz ziemny mogą podrożeć w konsekwencji konfliktu. Eksperci wskazują, że również inne surowce, w tym stal i aluminium, mogą stać się droższe. Banki centralne ogłosiły niedawno, że najwyższe stopy procentowe mamy już za sobą, jednak takie zawirowania na rynkach surowców wymusiłyby kolejne podwyżki. Gdyby tak się stało, mielibyśmy kolejny globalny kryzys i wzrost gospodarczy niższy niż trzy procent. Najbardziej dotkniętym obszarem byłaby zapewne Europa.

Atak Hamasu rozpoczął konflikt, który z pewnością zmieni globalną politykę i ekonomię. Najprawdopodobniej Rosja i Chiny zbliżą się do państw Bliskiego Wschodu, osłabiając tym samym ich relacje z Europą i – przede wszystkim – Stanami Zjednoczonymi. Trudno jednak w tej chwili określić konsekwencje gospodarcze, z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię