Debata na temat zgodności między wiarą a rozumem lub nauką, czy też bezcelowości takiej dyskusji, jest odwieczna. Autorzy nowego bestselleru pokazują historię bitwy, którą ich zdaniem wygrywa wiara, w tym, co nazywają „świtem rewolucji” w koncepcji życia z Bogiem.
Wiara oczami myślicieli
Joseph Ratzinger ze sceptycyzmem napisał w swoim „Wprowadzeniu do chrześcijaństwa”, że dzisiejsza kultura podchodzi do Boga. Papież Benedykt XVI zauważył przy tym, że w przypadku wiary, stawką jest wszystko lub nicość. Gdy bowiem pojawiają się wątpliwości, człowiek zagląda w bezdenną otchłań. A w naszej kulturze zarówno wierzący, jak i niewierzący uczestniczą w wątpliwościach i wierze. Te wątpliwości są z kolei pomostem między tymi, którzy wierzą, a tymi, którzy nie wierzą. „Dla jednego wiara będzie obecna pomimo wątpliwości, dla drugiego poprzez wątpliwości lub w formie wątpliwości” – napisał papież.
Nietzsche z kolei zauważył, że od czasów oświecenia istnieje nurt dążący do zabicia Boga lub dechrystianizacji Zachodu. Kant natomiast stwierdził, że Boga nie da się wyjaśnić czystym rozumem. Byli jednak tacy, którzy kompletnie odrzucili Istotę Wyższą. Na przykład Bertrand Russell opisywał człowieka jako czysty przypadek we Wszechświecie. Wiara to według niego zaledwie psychologiczny środek przeciwbólowy. Przeciwstawiając się temu, Ramon Llul ostrzegał, że duch badawczy i twórczy, głód wiedzy o naturze, został zainspirowany przez Boga. Jan Paweł II postrzegał naukę i wiarę jako dwie nierozłączne części, które przybliżają nas do kontemplacji prawdy.
Książka, która namieszała
„Dios. La ciencia. Las pruebas. El albor de una revolución” Oliviera Bonnassiesa i Michela-Yvesa Bolloré, książka bardzo kontrowersyjna dla Francuzów, okazała się też być bestsellerem w Hiszpanii. Sprzedano 250 tys. egzemplarzy, a na jej temat wypowiedziała się masa ludzi. Opatrzona została dwoma mocnymi przedmowami. Jedna jest autorstwa Roberta W. Wilsona, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, a drugą, przeznaczoną do wydania hiszpańskiego, napisała Elvira Roca Barea, autorka „Imperiofobia y leyenda negra” i samozwańcza „pełna szacunku agnostyczka”.
Co ciekawe, obaj autorzy bestselleru są przedstawicielami nauk ścisłych. Bonnassies to absolwent politechniki, który ukończył też Institut Catholique de Paris i założył „Aleteię”, jedną z najważniejszych katolickich stron internetowych na świecie. Bolloré jest z kolei inżynierem komputerowym i przedsiębiorcą.
Porażka materializmu?
Książka ukazuje naukę jako pole bitwy między wiarą a prawami fizyki. Dziś coraz częściej się udowadnia, że nie jest możliwe wyjaśnienie Wszechświata bez odwołania się do Boga. Autorzy wykazują porażkę materializmu w walce z wiarą. Na tym polega kontrowersja. Wbrew tym, którzy twierdzą, że stworzenie nie wymagało boskiej interwencji, Bonnassies i Bolloré podkreślają, że gromadzą się dowody na istnienie Boga Stwórcy. Przy czym pisząc książkę, przez trzy lata korzystali z pomocy dwudziestu specjalistów.
Pokazują, jak to wszystko działo się na przestrzeni dziejów. Jak wyglądała walka materializmu z Bogiem. Upadek wiary rozpoczął się wraz z Kopernikiem i heliocentryzmem w 1543 r. Był kontynuowany przez Galileusza i Newtona w XVII wieku, kiedy potwierdzili centralne położenie Słońca i teorię grawitacji. Potem było jeszcze gorzej, bo Buffon w 1787 r. określił wiek Ziemi na 50 tys. lat. Nijak nie pasowało to do 6 tys. lat podanych w Biblii i opowiedzianej w Księdze Rodzaju historii Boga Stwórcy.
XIX-wieczna rewolucja naukowa też zrobiła swoje. Laplace ustanowił determinizm matematyczny, aby wyjaśnić ewolucję. Dzieło zostało dokończone wkrótce przez Lamarcka. Kolejny był Darwin, który stwierdził, że człowiek pochodzi od małpy. To oznaczało, że ludzie nie mogą być stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.
Tylko chyba w USA do dziś istnieje silny spór między ewolucjonistami a kreacjonistami.
Panowanie marksizmu
Karol Marks ze swoim materializmem historycznym ponownie wprowadził matematyczny determinizm do ewolucji człowieka. Religia według niego to jedynie opium dla ludu i burżuazyjne złudzenie. Na tym przekonaniu zbudowano komunistyczne imperium, które zdominowało znaczną część XX wieku. Sowiecka propaganda dołożyła swoje trzy grosze, twierdząc, że Jurij Gagarin powiedział „Nie widzę Boga”. Była to zresztą nieprawda, gdyż te słowa nigdy nie padły z ust rosyjskiego kosmonauty.
Także Zygmunt Freud po swojemu wyjaśniał potrzebę stworzenia Boga w umyśle człowieka. Uważał, że Stwórca jest psychologiczną reprezentacją ojca, a tym samym demonstracją Jego braku.
Wykazać istnienie Boga
Bolloré i Bonnassies twierdzą w swojej książce, że pojawiły się dowody naukowe potwierdzające istnienie Boga. Zauważają, że jeśli wszystko jest materialne, to nie ma żadnego Stwórcy. W tym przypadku wiara byłaby wymysłem człowieka, a życie po śmierci by nie istniało. Większość książki poświęcają więc Wielkiemu Wybuchowi i jego implikacjom, starając się wykazać, że Wszechświat miał początek, po którym istniałby Bóg. Autorzy zaczynają od zasad termodynamiki. Jeśli kosmos ma wymierny koniec w czasie, jak twierdzili między innymi Helmhotz i Lord Kelvin, to miał też początek. W 1928 r. Arthur Eddington wymyślił nawet „strzałkę czasu” dla ewolucji Wszechświata. Z kolei entropia Boltzmanna podważyła determinizm Laplace’a.
Przy tym, nie wszystko można przewidzieć za pomocą matematyki. Do tego doszła teoria Wielkiego Wybuchu jako pochodzenia Wszechświata, autorstwa belgijskiego księdza i astrologa Georgesa Lemaître’a. Została ona potwierdzona w 1964 r. przez promieniowanie, obalając tym samym ideę wiecznego Wszechświata. Wskutek tego pojawiła się kolejna idea – Wielkiego Chrupnięcia wyjaśniająca rozszerzanie się i kurczenie Wszechświata. W 1998 r. nobliści Perlmutter, Schmidt i Riess, posługując się teorią względności Einsteina wykazali, że uniwersalna ekspansja przyspiesza.
Według Bonnassiesa i Bolloré przedstawione dowody obalają tezę, że Wszechświat jest wieczny, a przejście od stanu obojętnego do żywego jest dziełem przypadku.
Świadectwa naukowców
Kolejna część książki poświęcona jest zebraniu świadectw naukowców na temat Stwórcy. Jeden z rozdziałów dotyczy Alberta Einsteina. Autorzy twierdzą, że słowa naukowca zostały zniekształcone, gdy powiedział „Bóg nie gra w kości ze wszechświatem”, podobnie jest z jego „Listem do Boga”. To samo dotyczy matematyka Gödla, który zadał cios materializmowi, wykazując, że w każdym spójnym systemie naukowym istnieją prawdziwe, ale nieudowodnione twierdzenia.
Przeczytaj także:
Ostatnia część bestselleru zatytułowana „Dowody na obrzeżach nauki” skupia się na cudach, proroctwach i objawieniach. Tutaj autorzy dowodzą, że Hebrajczycy byli jedynymi ludźmi z boskiego planu, którzy wiedzieli 3 tys. lat temu, że słońce jest tylko jedną z gwiazd. W tej części opisują też szczegółowo cud w Fatimie.
Książka jest niezwykle interesująca, dlatego (mimo kontrowersji) odniosła sukces we Francji.