fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.1 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Polskość to nienormalność. Wola ludu.

Warto przeczytać

Polscy wyborcy są rozdarci alternatywą wybierania pomiędzy „normalnością” a „nienormalnością”, wedle znanego powiedzeniem polityka Donalda Tuska „polskość to nienormalność”. Idąc po linii jego myślenia symbolem owej właśnie „nienormalności” jest sytuacja, gdy polski rząd sprzeciwia się głosowi elit rządzących Unią Europejską, a za to na kraj spadają kary finansowe oraz odmawiana jest wypłata należnych funduszy. „Nienormalność” piętnowana przez Tuska to stare polskie ciągotki, aby podejmować nieudane powstania przeciw silniejszym najeźdźcom i okupantom, po czym bohatersko ginąć jak kamienie rzucone na szaniec.

Przy zwalczaniu „nienormalnych” opcji politycznych elity obecnie rządzące Unią Europejską używają oskarżeń, iż to są opcje „faszystowskie” lub „populistyczne”. W sprawie tego ostatniego terminu w encyklice „Fratelli tutti” z roku 2020 głos zabrał papież Franciszek, co tu warto przypomnieć. Słowo „populistyczny” rozumie on negatywnie, gdy oznacza ono szermowanie hasłami dla osiągania własnych demagogicznych celów. Jednak sprzeciwia się temu, gdy jedna strona podziału politycznego dyskredytuje drugą za pomocą tego właśnie przymiotnika. Populus znaczy lud, a próby usunięcia słowa „populizm” z języka może doprowadzić do wyeliminowania samego słowa demokracja, czyli rządy ludu. Przy solidnej krytyce demagogii konieczne jest, aby dalekosiężne plany polityczne stawały się marzeniem zbiorowym. „Przynależność do ludu to przynależność do wspólnej tożsamości, na którą składają się więzi społeczne i kulturowe. I nie jest to coś automatycznego, ale wręcz przeciwnie: jest to powolny, trudny proces ku wspólnemu projektowi” (FT 158). Świadczona przez dobrych polityków służba jednoczenia i prowadzenia może być podstawą trwałego rozwoju, z umiejętnością ustępowania miejsca innym w dążeniu do dobra wspólnego. Stąd można chwalić termin „populizm”, gdy prowadzi od do życia jako lud, na drodze „rozwoju osobistego, tworzenia zdrowych relacji, wyrażania siebie, dzielenia się darami, budowania poczucia współodpowiedzialności za rozwój świata” (FT 162).

W swoim werdykcie polscy wyborcy głosujący 15 października 2023 opowiedzieli się za „normalnością”, w czym w znacznym stopniu zawarta była wola, by nie prowadzić wojenek przeciwko elitom rządzącym Unią Europejską. Jest w tym wola ludu, którą trzeba uszanować. Ale żadną miarą nie można tu widzieć zwycięstwa „antypopulizmu” nad „populizmem”. Zarówno wybierając „normalność” oznaczającą zgodę na polityczny kierunek obecnie realizowany w Unii, jak i wybierając „nienormalność” oznaczającą krytykę tego kierunku, mamy do czynienia z decyzjami ludu, „populus”. To dobrze, gdy lud dokonuje świadomego wyboru. A nie jest dobrze, gdy sam fakt dokonywania tego wyboru jest krytykowany jako walka przeciw temu, co słuszne, „normalne”, ze strony sił rzekomo faszystowskich i populistycznych, które należy eksterminować, wyeliminować. Odmawianie prawa do dyskusji to klęska demokracji. Utożsamianie swej własnej opcji politycznej ze „stroną demokratyczną” to jest klęska demokracji. Demagogiczne i bezpodstawne oskarżanie przeciwników, że są „populistami”, to klęska demokracji. Prawdziwa demokracja oznacza stałą dyskusję, i tym samym stałe wymienianie się rządami ze strony głównych sił politycznych, jak to się dzieje w dojrzałych demokracjach anglosaskich.

Gdy przez „normalność” rozumie się eksterminację, wyeliminowanie przeciwników politycznych, wówczas to musi oznaczać upadek, czy to w ramach danego państwa, czy w skali całej Unii Europejskiej. Starania ze strony elit rządzących Unią, by wpływać na werdykty wyborcze w państwach członkowskich, to zapowiedź tego, że Europa jeszcze bardziej będzie traciła na swym znaczeniu, a na koniec na jej miejscu wyrośnie coś zupełnie nowego, na przykład jakiś kalifat. Owa rzekoma „normalność” Unii to w istocie zgodna na dominację silnych nad słabymi, wedle normalnych praw rządzących życiem przyrodniczym. Tyle, że w przyrodzie silni po czasie zawsze upadają, i to samo od tysiącleci działo się z poszczególnymi ludzkimi mocarstwami. „Normalność” zawierająca w sobie życzenie śmierci dla przeciwników politycznych musi wieść ku upadkowi cywilizacji europejskiej.

Wracając do cytowanych wyżej słów papieża Franciszka na temat rozwoju ludu, trzeba dostrzec, jak ważne tu się kryje zadanie, bo ludzie są największym bogactwem tej planety. Gdy pozwoli się ludziom w pełni rozwinąć ich niezwykłe talenty, wówczas rozwiążą każdy problem, zmierzą się z każdym wyzwaniem, a w tym również problemom związanym ze skażeniami środowiskowymi. To jednak wymaga swego rodzaju „nienormalności”, bo „normalne” zachowanie ludzkie polega na tym, aby „ludzką czerń” rządzące elity twardą ręką trzymały w stanie zastraszenia, by tym samym uchronić się przed buntami. Taką postawę daje się odczuć w zachowaniu elit Brukseli, gdzie lekką ręką podejmuje się decyzje mające powiększyć ubóstwo ludu, w związku z opłatami klimatycznymi, a tym samym sprawić temu ludowi swego rodzaju „ćwiczenie batem”, aby „zmądrzał” i odstąpił od swych tradycyjnych wartości, zaś stał się „nowoczesnym”. Pogarda dla „ludzkiej czerni” jest też widoczna wśród wielu przedstawicieli polskich elit, stanowczo krytykujących obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego za dodatki prorodzinne, które prości ludzie rzekomo przepijają. Tak nakazuje „normalność”, wedle której lud ma siedzieć cicho i nie szemrać, gdy mu się dzieje krzywda. Aby stawiać na powszechny rozwój całego społeczeństwa, trzeba mieć w sobie jakąś „nienormalność”.

Czy wspomniana ekipa polityczna Kaczyńskiego istotnie wiele czyniła dla rozwoju całego społeczeństwa? Raczej nie, zadowalając się samym tylko rozdawnictwem pieniędzy oraz rozmaitymi inwestycjami infrastrukturalnymi. To zapewne sprawiło, że wynik wyborczy 15 października 2023 był taki, jaki był. Dopóki władza tylko stara się administrować ludem, a niewiele czyni dla powszechnej promocji jakości postaw obywatelskich, tak długo działa na niekorzyść dobra wspólnego. A gdy ten lud w końcu ma wypowiedzieć swoją wolę, to jest podatny na stany emocjonalne z łatwością wywoływane demagogią mediów.

Papież Franciszek w cytowanej encyklice pisze: „Wszystko to może na niewiele się zdać, jeśli utracimy zdolność dostrzegania potrzeby przemiany ludzkiego serca, nawyków i stylu życia. Tak się dzieje, gdy propaganda polityczna, media i twórcy opinii publicznej uporczywie podsycają kulturę indywidualistyczną i naiwną w obliczu nieokiełznanych interesów gospodarczych i organizacji społeczeństwa, służącą tym, którzy mają już zbyt wiele władzy. (…) Problemem jest ludzka słabość, nieustanna ludzka skłonność do egoizmu, będąca częścią tego, co tradycja chrześcijańska nazywa pożądliwością: skłonność człowieka do zamykania się w immanencji własnego ja, własnej grupy, we własnych zachłannych interesach” (FT 166). Gdy mowa o ludzkim rozwoju, to potrzebne są narzędzia, które poszczególnym osobom pozwolą na wydobywanie się ze stanu „normalności” do stanu „nienormalności”, jak długo owa „normalność” by oznaczała brak zdolności do wychodzenia poza egoistyczne zabieganie o dobro indywidualne. Należy życzyć politykom wszystkich obozów, aby umieli inwestować w rozwój ludu, a tym samym zapewniali trafne wyborcze werdykty tego ludu. Gdy lud Europy będzie posiadał wszelkie cechy odpowiedzialnego republikańskiego obywatelstwa, wedle korzeni, na których zbudowany jest nasz kontynent, wówczas żadna przyszłość nie będzie nam straszna.

Marek Oktaba

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię