fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.7 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Frankensztajn, czyli koalicja sprzeczności

Pragnienie władzy bywa przemożne. Tzw. Nowa Lewica ustami Włodzimierza Czarzastego ogłosiła sukces, pomimo że straciła 14 mandatów, a on sam ledwie prześliznął się nad symboliczną poprzeczką oznaczającą mandat poselski, bo, jak to ujął: „po 18. latach lewica wraca do współrządzenia”, co pozwoli realizować „część naszego programu”.

Warto przeczytać

Co do tego nasuwają się wątpliwości, co najmniej z trzech powodów. Otóż partia Razem skupiająca doktrynalnie zorientowanych post marksistów z wychyleniem lewackim, nie tylko nie podpisała dokumentu nazwanego (nie wiedzieć czemu) „umową koalicyjną”, ale nie weźmie odpowiedzialności za żadną ze sfer, które deklaratywnie pozostają w orbicie zainteresowania lewicy. Nie przeszkodzi to świeżo upieczonej senator Magdalenie Biejat (współprzewodniczącej owej partii) objąć stanowiska w prezydium Senatu, gdzie „Pakt Senacki” ma zdecydowaną przewagę. Trudniej będzie zapewne z takiej pozycji kontestować propozycje rządowe. Właśnie to zapewne sprawiło, że nie kryjąca swoich ambicji senator lewicy, szczerze nielubiąca (z wzajemnością) Włodzimierza Czarzastego, zajmie się raczej umacnianiem swoich wpływów w partii, nolens volens kosztem Adriana Zandberga.

Bezpieczeństwo ma kilka wymiarów

Waga i ranga obietnic przedwyborczych była na tyle szeroka i zróżnicowana, by nie powiedzieć; fundamentalnie sprzeczna, że nie sposób było zapisać je w formie skonkretyzowanej do programu, który byłby z jednej strony spójny, z drugiej niekontrowersyjny dla agrarystów, liberałów, socjaldemokratów, zielonych…, bo inne ugrupowania w ramach nawet KO, trudno zdefiniować. Nowoczesna powstała jako alternatywa i wyraz sprzeciwu wobec imposybilizmu Platformy, a indywidualny wynik przewodniczącego Szłapki, upoważnia go do odgrywania podmiotowej roli w polityce. Jest tylko kwestią czasu, by te ambicje ujrzały światło dzienne.

Transformacja energetyczna to nie tylko kwestia technologii, klimatu, nakładów finansowych, czy infrastruktury. To fundament rozwoju gospodarczego, wzrostu konkurencyjności, suwerenności gospodarczej. Nie da się tego zrobić w ciągu jednej kadencji, ani nawet dekady. Energetyka atomowa, OZE, zmodernizowane ciepłownie kogeneracyjne, fotowoltaika, farmy wiatrowe. Także zmodernizowane elektrownie oparte na źródłach kopalnych.

To jednak różne interesy, nie zawsze do pogodzenia. O ile agraryści od lat mówią o fotowoltaice i prosumentach, o tyle farmy wiatrowe na lądzie (mimo że tańsze od morskich) budzą ich obawy i wątpliwości. Zieloni w imię ochrony środowiska już dzisiaj chcieliby wyeliminować kopciuchy. Jednak na terenach wiejskich i w Polsce powiatowej, podobnie jak w przypadku likwidacji pokryć dachowych z eternitu, jest to z racji skali wyzwania, sprawa wymagająca porozumienia ponad podziałami, a cóż dopiero w ramach środowiskowo, ideowo, a nawet kulturo obcych sobie środowisk, aspirujących do wyłonienia rządu.

Pandemia i jej następstwa, a zwłaszcza zgony nadmiarowe w centrum uwagi postawiły kwestie ochrony zdrowia. Tyle że poziom zadłużenia szpitali powiatowych przekracza roczny budżet NFZ, a powiatowe POZ szukają (daremnie) specjalistów. Liczba lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców plasuje nas na trzecim od końca miejscu w UE. Czy liberałowie postulujący od lat prywatyzację ochrony zdrowia, lewica tradycyjnie szukająca egalitarnych rozwiązań, ludowcy, których elektorat żeński boryka się z brakiem dostępu do np. ginekologów, czy Trzecia Droga grupująca znaczną liczbę posłów bez stażu parlamentarnego, mają w tej sprawie klarowne stanowisko? Spytajmy fachowców – powie ktoś. Natomiast, jak usłyszeliśmy od Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej Łukasza Jankowskiego: „jak dotąd nikt nie zadzwonił”. Dodał przy okazji, że ochrona zdrowia, to także sfera kształcenia i profilaktyka zdrowotna.

Przeczytaj także:

Chyba że w tej akurat sprawie Barbara Nowacka, o lewicowych wszak korzeniach, aktywna w KO jako liderka Inicjatywy Polskiej (cokolwiek to znaczy), odejdzie od wojującego feminizmu z „aborcją na życzenie”, co zbudowało jej pozycję polityczną, na rzecz trudnej i niewdzięcznej pracy organicznej nad kształtowaniem postaw prozdrowotnych. Skoro zresztą o pozycji mowa, to Małgorzata Kidawa–Błońska – słaba wicemarszałek Sejmu, nieporadna rzecznik rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, chybiona kandydatka na urząd prezydenta RP – została w nagrodę wywianowana funkcją Marszałka Senatu. Tam przynajmniej nic nie popsuje, bo przewaga „Paktu Senackiego” wydaje się bezpieczna.

Unia, ale jaka?

Donald Tusk mówi o relacjach w Unii i odbudowie pozycji Polski etc. Brzmi dobrze, ale nawet w kwestii Ukrainy nie ma w Europie jedności, co odczuliśmy w związku z tzw. kryzysem zbożowym. W reakcji na kryzys postpandemiczny wszczęto procedury zmierzające do forsownej federalizacji. Ufamy, że elektorat PSL, ale i Trzeciej Drogi będzie stanowczo przeciwny. Zatem w tej przynajmniej kwestii bliżej mu do wyborców PiS, a nawet Konfederacji. Kosmopolityczni z założenia socjaldemokraci, po dziś dzień śpiewający Międzynarodówkę nie wydają się wiarygodnymi obrońcami „Europy ojczyzn”. Partykularne interesy nie pozwalają uzgodnić jednolitego stanowiska Wspólnoty w kwestii kryzysu bliskowschodniego, wywołanego napaścią Hamasu na Izrael. Konflikty będą narastać i rosło Przekonanie, że Polska, zamiast bronić naszych narodowych interesów, zmieni kierunek i dynamikę eurokratycznej utopii, jest jedynie szkodliwym złudzeniem.

Sprzeczności nie do pogodzenia

Dopiero rosyjska agresja na Ukrainę zawróciła Europę z drogi prowadzącej do uzależnienia surowcowego i energetycznego od Rosji. W połączeniu z demilitaryzacją np. Bundeswehry Europa stanęła na skraju przepaści. NATO nie obroni naszego terytorium z racji art. 5, skoro art. 3 odwołuje się do siły ekonomicznej państw Sojuszu. Silna, nowoczesna, interoperacyjna armia to zadanie, którego nie rozumieją czterogwiazdkowi generałowie. Mieli wprawdzie szansę się wykazać, ale woleli najpierw przez lata recenzować działania następców, by potem w barwach Trzeciej Drogi zająć wygodny fotel Senatora RP. Lista polityków PO, którzy przez lata rozbrajali polską armię, także z poziomu Ministrów Obrony jest równie długa, jak zdeklarowani pacyfiści w szeregach lewicy. Słowem, obrona koncepcji rozwoju i modernizacji Sił Zbrojnych wymagać będzie nie lada pracy. Dał temu wyraz prezydent RP w przemówieniu podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu. Obronność to jednak zadanie rządu, trudno zatem zadowolić się stwierdzeniami, które w „umowie koalicyjnej” ograniczyły się do ogólnikowych sformułowań, cytowanych we wcześniej opublikowanym materiale, poświęconym obietnicom bez pokrycia.

Podatki źródłem finansowania polityki społecznej

Redystrybucja w kontekście zapowiadanej decentralizacji państwa ma kilka poziomów. Oświata, ochrona zdrowia, usługi komunalne, to zdania obciążające samorządowe budżety, które po stronie dochodowej doznają uszczerbku, także za sprawą zapowiedzi kwoty wolnej od podatku i zredukowanych wpływów z tytułu PIT i CIT oraz obciążeń wynikających z konieczności realizowania inwestycji z udziałem środków europejskich. W kontekście planowanego deficytu budżetowego na rok 2024, konieczności walki z inflacją, ale także autonomii NBP odpowiedzialnego za politykę monetarną, dyscyplina fiskalna (jakże bliska liberałom), może być nie do pogodzenia z oczekiwaniami Trzeciej Drogi, PSL, a nade wszystko lewicy. Nawet wybory nad kandydatami do prezydium Sejmu pokazały, że większość sejmowa nie stanowi monolitu. Jedni są „za, a nawet przeciw” – cóż dopiero, gdy przyjdzie decydować w sprawach istotnych dla milionów Polaków?

Redakcja

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię