fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.4 C
Warszawa
niedziela, 23 czerwca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Taksówkarze mają dosyć nierównej konkurencji

Tylko w kończącym się roku 3 tysiące firm zarejestrowanych jako jednoosobowa działalność gospodarcza uległo zawieszeniu, a kolejne 700 powiedziało pas! Od czasu pandemii proces ten objął 5 tysięcy podmiotów, co oznacza, że na gospodarczej mapie Polski po trzech kwartałach 2023, pozostało jedynie 51 tysięcy indywidualnych przewoźników.  

Warto przeczytać

W czasie pandemii, gdy skutkiem lockdownów w gospodarce, pracy zdalnej, szeregu obostrzeń natury sanitarnej, uwiądu branży hotelarskiej, gastronomicznej, czy turystyki zapotrzebowanie na przewozy pasażerskie drastycznie spadło. Tyle tylko, że przewoźnicy świadczący te usługi za pośrednictwem aplikacji dostępowych, a w tym Uber i Bolt, poza dumpingowymi cenami, zręcznie omijali kwestie związane z uzyskaniem licencji przewozowej. Chodzi tu o znajomość topografii miasta, niekaralność i nieposzlakowana opinia, odpowiedni standard pojazdu, jego atesty bezpieczeństwa, znajomość w stopniu komunikacyjnym jednego z europejskich języków, aktualne badania lekarskie, że o uprawnieniach do prowadzenia pojazdów pasażerskich nie wspomnimy.

Nabory przez firmy trzecie sprawiały, że bez weryfikacji uprawnień, jedynie na podstawie oświadczeń, nawet nie osoby świadczącej usługę, lecz jedynie firmy pośredniczącej w naborze, bez weryfikacji statusu w kraju pochodzenia i (o zgrozo!) aktualnego prawa pobytu w naszym kraju – zatrudniano ludzi bez znajomości języka, kultury i obyczajów, nadużywających alkoholu i innych używek, także w czasie pracy.

Czy w tych warunkach mówienie o konkurencji ma jakikolwiek sens? Jeszcze w czasie sprawowania rządów przez koalicję PO–PSL, ówczesny minister Jarosław Gowin za swój sztandarowy projekt uznał ustawę deregulacyjną, uchwaloną w kwietniu 2013 r., łagodzącą wymogi dostępu do 50 zawodów – i to pomimo wyraźnych protestów artykułowanych tak przez korporacje, jak indywidualnych przewoźników.

Nie szło przy tym o ograniczanie dostępu, a jedynie dochowanie standardu świadczonych usług, także w aspekcie szeroko pojmowanego bezpieczeństwa pasażerów. Wszystko na próżno. Mimo że wówczas, nawet przedstawiciel PSL w osobie Józefa Zycha wskazywał, że ustawa może być sprzeczna z Konstytucją. Nie przeszkodziło to Gowinowi odtrąbić sukcesu, a nawet stwierdzić, że uchwalenie ustawy oznacza „obalenie muru, za którym korporacje zawodowe zazdrośnie strzegły swoich przywilejów”.

Tylko od stycznia do września (takie dane podaje wywiadownia gospodarcza DnB) znikło o 20 proc. więcej przewoźników niż w całych roku 2022. Mamy zatem do czynienia z tendencją nie tylko trwałą, ale nabierającą coraz większej dynamiki. Kondycję branży, gdzie 85 proc. podmiotów zmaga się z trudnościami finansowymi, pogarszają rosnące koszty paliwa, konieczność utrzymywania i serwisowania taboru, obsługa kredytów, bo gros samochodów sfinansowano dłużnie. Zdaniem analityków grozi to dalszym zmniejszeniem liczby przewoźników indywidualnych. Ich liczba może spaść już w 2024 roku, poniżej 50 tysięcy.

Tendencję pogłębia fakt zawieszenia działalności przez 3076 firm w ciągu trzech kwartałów b.r., co stawia branże taxi w pierwszej dziesiątce branż (m.in. hotelarska i restauracyjna), które zanotowały najwyższy odsetek zawieszonych podmiotów gospodarczych. Zjawisko nie jest nowe, skoro na przestrzeni minionego 15-lecia ubyło 20 tysięcy firm taxi. W PRL taxi, niezależnie od zasobności naszych portfeli, stanowiło towar reglamentowany. Trudno wyobrazić sobie, że pozostaniemy skazani na monopol użytkowników aplikacji dostępowych, które kojarzą się nieodparcie z wykroczeniami i przestępstwami, także o podłożu seksualnym.

Przeczytaj także:

Sytuacja wydaje się tym trudniejsza, że skoro 85 proc. czynnych zawodowo taksówkarzy określa swoją sytuację finansową jako złą, lub bardzo złą, nie oznacza bynajmniej, że pozostałe 15 proc. ma się dobrze. Nic bardziej mylnego, skoro zaledwie 0,05 proc. ankietowanych, określa swoją aktualną sytuację finansową jako dobrą. Deregulacja – to brzmi dobrze, ale już gorzej, gdy jej następstwem okazuje się brak perspektyw zawodowych dla jednych, brak dostępu do usług dla drugich, czy otwieranie przestrzeni do działań niezgodnych z zasadami równej konkurencji dla trzecich.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię