fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.1 C
Warszawa
wtorek, 27 lutego, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Utracona cześć Królestwa Niderlandów

Holandię, bo tak zwykliśmy potocznie określać tytułową monarchię konstytucyjną, postrzegamy zwykle jako kraj zamożny, otwarty i przyjazny. Wielu podziwia sukcesy sportowców tego kraju z narodową dyscypliną, którą są panczeny, interesujący się gospodarką śledzą notowania ropy Brent w Rotterdamie. Potoczna wiedza na temat tego nizinnego państwa dotyczy także uprawy tulipanów, polderów i „Nocnej straży” Rembrandta.

Warto przeczytać

Dla nas Polaków Holandia to przede wszystkim kraj, w walce, o którego wyzwolenie poległo wielu naszych Rodaków, bowiem chwalebny szlak bojowy 1 Dywizji Pancernej PSZ pod dowództwem gen. Stanisława Maczka wiódł właśnie przez Belgię i Holandię. Na cmentarzu w Bredzie, pośród swoich żołnierzy spoczywa ich legendarny dowódca.

Piszący te słowa ma także rodzinne odniesienia do tego kraju, jako że podczas V Światowego Zlotu Skautingu w roku 1937, który odbył się w holenderskim Vogelenzang, Alf Liczmański komendant Chorągwi wchodzących w skład polskiej delegacji gdańskich harcerzy, prezentował królowej Wilhelminie kaszubskie rękodzieło od haftów i ceramiki, po bogato zdobione skrzynie posażne.

Przez wieki była Holandia krajem odkrywców, kupców i żeglarzy. To tutaj powstała pierwsza w świecie formacja bojowa znana dziś jako Piechota Morska, a udoskonalone kody sygnałowe pozwoliły najsłynniejszemu holenderskiemu admirałowi – Michiel’owi Adriaenszoon’owi de Reyter odnosić spektakularne zwycięstwa w trzech wojnach angielsko–holenderskich w czasach, kiedy Anglię nazywano nie bez przyczyny Królową Mórz. Nawet potęga Francji Ludwika XIV w obliczu determinacji zalewających planowo zagrożone przez najeźdźców tereny, okazała się bezradna.

Piszę o tym tak obszernie nie bez przyczyny. Jeśli w kraju, gdzie najlepszy piłkarz Europy 1987 Ruud Gullit, czy równie znany Patrick Kluivert to potomkowie przybyszy z dalekiego Surinamu, który dopiero w roku 1975 uzyskał niepodległość, natomiast niderlandzki po dziś dzień pozostaje w tej południowoamerykańskiej republice językiem urzędowym, trudno było przypuszczać, że kibice i zawodnicy warszawskiej Legii, przybyli do holenderskiego Alkmaar na mecz pucharowy z miejscową drużyną, padną ofiarą ksenofobicznych, a nawet rasistowskich zachowań.

W historii Niderlandów ponurym cieniem kładą się wprawdzie związane z uzyskaniem niepodległości państwowej wojny religijne. Wśród nich, te sprowokowane przez kalwinistów w roku 1566 (tzw. furia ikonoklastów). W tym kraju Polska jest postrzegana jako kraj tradycyjnie katolicki, ale pierwszymi ofiarami holenderskich stewardów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo gości na stadionie w Alkmaar padli Portugalczyk i Serb. Byli oni przetrzymywani potem przez tamtejszą policję, pod do dziś niezweryfikowanymi zarzutami. Ironicznie dodam, że więcej szczęścia miał właściciel warszawskiej drużyny Dariusz Mioduski, który uniknął aresztowania, a został jedynie poturbowany przez siły porządkowe.

Czyż polscy kibice powinni się czuć szczęśliwcami? W dniu meczu od godzin południowych jedynie wypraszano ich z tamtejszych pubów i restauracji, a polski eurodeputowany, przetrzymywany po meczu wraz z innymi kibicami w otoczonym kordonem sektorze, pomimo okazania legitymacji parlamentu europejskiego, zdołał szczęśliwie opuścić to miejsce, przez kuchenne zaplecze.

Mówimy o kraju wielokulturowym, a nawet wieloetnicznym z racji kolonialnej przeszłości, położonym w sercu Europy, bardzo zamożnym, dysponującym położonym w delcie Renu i Mozy największym europejskim portem przeładunkowym, jakim jest Rotterdam, a holenderski ASML jest głównym producentem maszyn do półprzewodników. Holandia, licząc zaledwie 17 milionów mieszkańców stanowi 18. w świecie i 6. w Europie gospodarkę, co czyni z Królestwa Niderlandów jeden z najlepiej rozwiniętych i najzamożniejszych krajów.

Że nie wszystko w Holandii jest „jak trzeba”, mogliśmy się przekonać jeszcze w roku 2002. Doszło wtedy do mordu, którego ofiarą padł Pim Fortuyn. Zastrzelono go, na krótko przed wyborami do parlamentu w Hilvesum opodal Amsterdamu, w chwilę po tym, jak opuścił budynek, gdzie udzielił wywiadu radiowego. Zmarł w szpitalu, gdzie odwieziono go z sześcioma ranami postrzałowymi – w głowę, szyję i klatkę piersiową. Ten komunizujący w młodości profesor socjologii, obnoszący się publicznie ze swoją orientacją seksualną, podsycał nastroje populistyczne, wspierane obawami społecznymi przed radykalizmem islamskim.

Jeszcze niedawno na 12 statystycznych misjonarzy w świecie, jeden był Holendrem. Gwałtowna sekularyzacja datuje się na lata 60. ubiegłego wieku. Pomimo to 25 proc. obywateli deklaruje nadal przynależność do jednego z wyznań chrześcijańskich. Na nabożeństwa uczęszcza jednak tylko 1 proc. Czy taka koincydencja jest przypadkowa? Szczerze wątpię. Postmodernistyczna pustka i zrozumiałe obawy w obliczu wyzwań, które niesie współczesność, prowadzą do dezintegracji ukształtowanych przez wieki relacji społecznych, radykalizowania nastrojów, przemocy i występku.

Czy jest przypadkiem, że w sierpniu tego roku w transporcie bananów, który przybył z Ekwadoru przez Panamę do Rotterdamu, ujawniono 8 ton kokainy o wartości rynkowej 600 milionów euro? W 2001 roku Holandia usankcjonowała małżeństwa homoseksualne, a w roku 2002 eutanazję. Czy stała się przez to krajem szczęśliwym i bezpiecznym? Coffee Shopy objęte wprawdzie systemem licencji i ścisłych regulacji nie są jednak kojarzone z kawą i rogalikiem, lecz suszem marihuany rozmaitych odmian oraz akcesoriami do jej konsumowania.

Przeczytaj także:

Już tych kilka przykładów wskazuje, że tradycyjnie pojmowana kultura europejska, nawet gdy odnieść ją do relacji pomiędzy etyką protestancką a kapitalizmem w ujęciu niemieckiego socjologa Maxa Webera, zawartym w wydanej po raz pierwszy w roku 1904 pracy „Etyka protestancka a duch kapitalizmu” – w Holandii odeszła w niebyt, ze wszystkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami. Bogaci mieszczanie, którzy umiłowali wolność, traktowali sztukę jako wyraz podziwu dla Stwórcy. Jednak nie przeszkadzało im to monetyzować danego przez Boga talentu, na długo przed tym, jak na ten pomysł wpadła rodzina Kossaków. Niestety, upadek wartości, obyczajów, wzrost konfliktów i napięć w kraju, który przez stulecia budził zasłużony podziw, szacunek, a nawet zazdrość bliższych oraz dalszych sąsiadów, wywołuje dziś nie tylko zdziwienie, ale i obawy.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły