Administracja Bidena szuka haków na byłego prezydenta i próbuje ograniczyć w mediach niekorzystne treści, które mogłyby dotknąć syna obecnego lokatora Białego Domu. Zainteresowaniem władz cieszą się też katolicy.
Szukanie haków na Trumpa
Od końca sierpnia Federalne Biuro Śledcze (FBI) naciska na Meta – firmę, do której należą Facebook, Instagram, WhatsApp i Messenger, by platformy te cenzurowały informacje związane z Hunterem Bidenem, synem Joe Bidena. Przyznał to sam Mark Zuckerberg, szef konglomeratu.
Warto tu przypomnieć też nalot FBI na rezydencję Trumpa w Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie w sierpniu 2022 r. Agenci wynieśli wówczas z posiadłości pudła z dokumentami. Tymczasem okazuje się, że i Joe Biden przechowywał tajne dokumenty w swoim garażu.
Mimo wysiłków nie udało się natomiast powiązać byłego prezydenta z Putinem. Samo FBI potwierdziło, że nigdy nie było kanału komunikacji między Kremlem a kampanią Donalda Trumpa. Nie istniał więc żaden „rosyjski spisek”, który Demokraci wykorzystali przeciwko byłemu prezydentowi w środku kampanii wyborczej.
FBI poprosiło też banki o przeszukanie i sprawdzenie transakcji klientów przy użyciu terminów takich jak „MAGA” („Make America Great Again”, hasło kampanii Trumpa) lub „Trump”. Ujawniła to Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Przy czym Biuro ds. Zaangażowania i Integracji Interesariuszy Departamentu Skarbu dostarczało do instytucji finansowych materiały zawierające „typologie różnych osób będących przedmiotem zainteresowania”, sugerując jednocześnie wyszukiwane hasła w celu identyfikacji transakcji w imieniu federalnych organów ścigania.
Usiłują powiązać katolików z ekstremistami
W zeszłym roku odkryto wewnętrzny dokument FBI zatytułowany „Zainteresowanie rasowo lub etnicznie motywowanych brutalnych ekstremistów i tradycjonalistów ideologią katolicką”. W związku z tym Jim Jordan, przewodniczący Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów i republikański kongresman z Ohio, rozpoczął dochodzenie.
Zaczął od wezwania dyrektora FBI Christophera Wraya w celu złożenia zeznań w sprawie odkrycia tego dokumentu. Jordan uważa bowiem, że amerykańscy katolicy byli inwigilowani przez FBI i mogli zostać uznani za krajowych terrorystów. Oskarżył również FBI o inwigilowanie katolickich miejsc kultu i samych parafian. Na „lokalny lub jednostkowy brutalny ekstremizm” wśród katolików miał wskazywać m.in. „zakup książek (w tym tekstów religijnych) i subskrypcji innych mediów zawierających ekstremistyczne poglądy”.
Przeczytaj także:
Komisja Sądownictwa zażądała w związku z ujawnionymi faktami przesłuchania Noaha Bishoffa, byłego dyrektora Departamentu Skarbu. To jemu zarzuca Jordan, że wykorzystywał duże instytucje finansowe do sprawdzania prywatnych transakcji swoich klientów pod kątem ekspresji politycznej i religijnej.
Cała sprawa pokrywa się w czasie z atakami na kościoły katolickie i polowaniem na grupy pro-life w Stanach Zjednoczonych. Świadczą o tym liczne brutalne naloty FBI na domy liderów pro-life.