Sędziwa władczyni panowała od 14 stycznia 1972 roku, co czyni ją najdłużej panującą (52 lata) monarchinią Danii. Wcześniej – od marca 1953 roku piastowała tytuł księżniczki koronnej Danii. Matka dwóch synów i babcia ośmiorga wnuków pozbawiła czworo z nich (dzieci młodszego księcia Joachima) tytułów książęcych na mocy dekretu z 1 stycznia 2023 roku. Odtąd Nikola, Felix, Henryk i najmłodsza Athena mogą używać jedynie tytułów hrabiego i hrabiny Monpezat.
Pomimo krytycznej reakcji księcia Joachima i jego rodziny, czego królowa (jak głosiło specjalne oświadczenie) nie doceniła, podtrzymała swoją decyzję, kierując się, jak napisano „duchem czasu”. Małgorzata kochana przez poddanych, mimo że nie kryła się np. z namiętnym paleniem papierosów, chciała zapewnić wnukom normalną przyszłość, wolną od zobowiązań wynikających z formalnej przynależności do rodziny królewskiej.
Dania to nasz sąsiad przez Bałtyk, a wiemy o tamtejszej monarchii mniej niż np. o rodzinie Windsorów. Tymczasem, kiedy Małgorzata II obchodziła 80 urodziny, co z racji pandemii nie mogło być fetowane, jej wnuki na Instagramie duńskiego dworu zamieściły wyjątkowy kolaż ze zdjęciami oraz video, co zrobiło w sieci prawdziwą furorę.
Historia Danii ma także polski wątek Knut albo Kanut Wielki – król Anglii w latach 1016-1035 i Danii w latach 1018-1035, który najeżdżał Anglię, aby opłacała Wikingom trybut w srebrze tzw. danegeld, był synem siostry Bolesława Chrobrego, Świętosławy, znanej w historiografii skandynawskiej jako Sygryda Storrada, królowej szwedzkiej, duńskiej, norweskiej i angielskiej, żony Eryka Zwycięskiego i Svena Widłobrodego – ojca Kanuta.
Panowanie Małgorzaty II przypadło na okres prosperity duńskiej gospodarki, co przejawia się m.in. darmowym dostępem do edukacji, niskim wskaźnikiem bezrobocia, rozwiniętym systemem opieki zdrowotnej czy gwarantowanymi świadczeniami socjalnymi. Gdy dodać wysokie zarobki (nie ma minimalnego miesięcznego wynagrodzenia), średnia płaca wynosi 3100 euro – Dania pozostaje jednym z najbardziej rozwiniętych krajów na świecie. Wyprzedzają ją tylko Norwegia, Australia i Szwajcaria.
Jak wynika ze „Światowego Raportu Szczęścia”, Duńczycy są najszczęśliwszą nacją na świecie. Z kolei według „Transparency International” korupcja w Danii nie istnieje. Tym samym kraj postrzegany jest jako przyjazny dla biznesu. Elastyczny i bezpieczny model gospodarki pozwala szybko i tanio założyć firmę, a duńska siła robocza należy do najwydajniejszych w Europie. Oblicza się, że jeden duński pracownik, przez godzinę pracy wytwarza wartość 27 euro.
Także rząd Danii postrzegany jest jako stabilny i transparentny. Polityka prorodzinna ma solidne podstawy, by wymienić 52 tygodnie urlopu rodzicielskiego, 18 tygodni płatnego urlopu dla matek, czy prawo ojców do 2 tygodni urlopu rodzicielskiego. Gdy dzieci dorastają, rodzicom przysługuje dostęp do niedrogiej lub bezpłatnej opieki nad dziećmi.
Produktywna praca sprawia, że Duńczycy są nie tylko zamożni. Poczucie bezpieczeństwa powoduje, że doceniają rzeczy z pozoru małe, potrafią żartować i lubią się bawić. Badacze upatrują szczęścia Duńczyków w uwarunkowaniach natury genetycznej. Kluczowe wydaje się występowanie w populacji mniejszej grupy genów, mogących w połączeniu z okolicznościami życiowymi powodować depresję. Co do świadczeń zdrowotnych, obejmują one – jak w przypadku bezpłatnego leczenia farmakologicznego – nie tylko Duńczyków, ale wszystkich duńskich rezydentów i obywateli Unii Europejskiej. Czy trzeba więcej do szczęścia?