fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

4.7 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Generał Mieczysław Bieniek o wzmacnianiu zdolności obronnych Polskiej Armii

Wypowiedź z soboty 3 lutego zbiegła się w czasie z doniesieniami medialnymi na temat redukcji do 181 tysięcy liczby żołnierzy niemieckiej Bundeswehry. W kontekście potencjału demograficznego i gospodarczego naszych zachodnich sąsiadów owa informacja nie napawa optymizmem.

Warto przeczytać

Najwyższy rangą polski dowódca w siłach sojuszniczych – w latach 2010-2013 zastępca dowódcy strategicznego ds. transformacji w Sojuszniczym Dowództwie NATO w Norfolk w stanie Wirginia, a obecnie doradca Ministra Obrony Narodowej wskazuje, że rekordowy budżet i zakupy nowoczesnego uzbrojenia to nie wszystko. O naszych zdolnościach obronnych decydować będzie także demografia i możliwości zwiększenia liczby przygotowanych do obrony państwa obywateli do poziomu nie mniejszego niż 250 tysięcy żołnierzy.

Podobnie jak cały Sojusz Północnoatlantycki stanowiący alians o charakterze obronnym, Polska nie dąży do wojny. Tyle że w zgodnej opinii strategów, musimy być przygotowania „na każdy wariant, włącznie z najgorszym”. Nieprzypadkowo obecność naszych sojuszników na flance wschodniej jest wzmacniana. Modernizacja naszych sił zbrojnych, umacnianie sojuszy i stałe wzmacnianie całego systemu obronnego naszego państwa, to zadania pierwszej wagi.

Doniesienia niemieckiego portalu Bild nie pozostawiają złudzeń co do nieprzewidywalności i agresywnych zamiarów Rosji, która jako państwo stanowi realne zagrożenie, a eskalacja działań wymierzonych w państwa NATO, to realny scenariusz. Nasza sojusznicza wiarygodność w gronie 31 (niebawem 32) państw, gdy do grona dołączy nasz północny sąsiad – Szwecja, wynika m.in. z faktu, że dysponujemy szeregiem planów regionalnych, oprzyrządowanych w ten sposób, że podlegają stałej aktualizacji.

Litwa, Łotwa, Estonia budują bałtycką linię obrony na granicy z Rosją i Białorusią. Tworzą ją wzmocnione betonowe bunkry, gniazda karabinów maszynowych oraz specjalnie przygotowane wraz z odpowiednią infrastrukturą logistyczną stanowiska dla systemów artyleryjskich. Wszystko w ramach operacyjnego przygotowania wybranych odcinków obszaru tych krajów. W jego zakres wchodzi przygotowanie obiektów inżynieryjnych, fortyfikacji, zapór z wykorzystaniem zasieków z drutów i betonu. W skład systemu wchodzą drogi, mosty i przepusty, przygotowane w razie konieczności do zniszczenia.

Na pytanie, czy podobne przygotowania mają miejsce w naszym kraju, generał stwierdził, że nie czas na ujawnianie szczegółów, niemniej „tego rodzaju przygotowania zawsze trwają”. Nie mówimy, gdzie, kiedy i jak, aby nie wzbudzać nastroju grozy” – dodał gen. Mieczysław Bieniek. Poinformował także, iż od kilkunastu miesięcy „mamy na granicy zawsze kontyngent kilkunastu tysięcy wojsk”. „Oni nie tylko patrolują, ale oni się szkolą, oni coś robią, oni do czegoś się przygotowują”. Tym samym posiadamy rozeznanie co do zakresu przygotowania wybranych odcinków i obszarów, z mostami i przepustami, których należy bronić i zależnie od potrzeb zabezpieczyć możliwość ich wysadzenia.

„Teren i jego charakterystyka decydują o możliwościach skutecznej obrony i zatrzymania przeciwnika. To praca wykonywana na bieżąco, stale aktualizowana, a oprzyrządowanie zapewnia wykonanie założeń w zależności od zmieniających się potrzeb, w zależności od kroków podejmowanych przez potencjalnego agresora” – wyjaśniał generał Mieczysław Bieniek.

Jak ocenia Szef BBN – major rezerwy Jacek Siewiera, aby uniknąć wojny „NATO w ciągu 3 lat powinno przygotować się na wschodniej flance do konfrontacji”. W tym kontekście generał Bieniek wyjaśnił, że jak wynika z analiz zagrożenia, potencjał sił konwencjonalnych Federacji Rosyjskiej nie daje możliwości wywołania nowego konfliktu w okresie 3 do 5 lat.

Ten czas musimy wykorzystać jako Polska, ale także integralna część sojuszu, aby wzmocnić nasz potencjał obronny. Stąd potrzeba środków odstraszania, jak artyleria rakietowa dalekiego zasięgu i rakiety, w które są wyposażane samoloty F-16 i będą wyposażane F-35, system rozpoznawania dalekiego zasięgu, system naprowadzania systemów uderzeniowych. Doradca ministra obrony wskazał także na znaczenie polskiego i sojuszniczego systemu obrony powietrznej. „To wszystko już zaczyna działać” – stwierdził.

Istotne pozostaje współdziałanie z Ukrainą – to stamtąd napływają do nas informacje o zagrożeniu przeciwlotniczym i rakietowym. W planie modernizacji technicznej określono ścisłe priorytety w zakresie systemów obronnych, które są nie tylko skrupulatnie realizowane, ale w obecnej sytuacji wymagają „bardzo dużego przyspieszenia”.

Wiele tematów jest w realizacji – mamy czołgi K2, leopard, Abramsy. Wiele systemów wymaga integracji. Największą wartością pozostają żołnierze. Dobrze wyszkoleni, zmotywowani i dowodzeni, są zdaniem generała Bieńka kluczowym elementem zdolności obronnych państwa. W tym kontekście padło pytanie o ewentualność przywrócenia zasadniczej służby woskowej. „Na czas obecny nie sadzę, należy raczej zrekrutować na tyle gotowych do służby obywateli, bo są tacy, różnymi sposobami, metodami, aby uzupełnić istniejące struktury, odtworzyć pełną zdolność bojową tych jednostek, które już istnieją, wyposażyć je w środki materiałowe i przygotować do zadań bojowych”.

Krótkoterminowy cel to realizacja liczebności nie mniejszej niż 220-250 tysięcy żołnierzy zdolnych zagospodarować sprzęt już zakontraktowany tak, by odpowiedzieć na potencjalne zagrożenia. Realizacje tego zadania będzie limitować demografia i środki finansowe. Dalsza perspektywa została nakreślona przez poprzedni rząd, który zakładał armię trzystutysięczną.

Co do prognozy Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych przewidującej możliwość użycia przez Rosję strategicznej broni jądrowej przeciwko krajom NATO, generał Bieniek odparł, że jej urok polega na odstraszaniu i zastraszaniu, przy czym Chiny wywierają silny nacisk na Federację Rosyjską, aby jej nie używać. Bez względu bowiem na rodzaj użytej broni i ładunku, Armagedon ze względu na odpowiedź drugiej strony byłby nie do zatrzymania.

W reakcji na pytanie o możliwość ubiegania się Polski w programie Nuclear Sharing, generał przypomniał, że podobnie jak inne państwa nienuklearne, Polska korzysta z parasola atomowego. „Pamiętajmy, że trzy mocarstwa atomowe, które są członkami paktu NATO, USA, Francja i Wielka Brytania desygnują część swego arsenału do obrony państw natowskich, przeciwko ewentualnym uderzeniom i odpowiedzi”.

Wydaje się, że stanowisko gen. Bieńka oraz mjr. Siewiery zmierza do uspokojenia nastrojów oraz potwierdzenia wysokich zdolności obronnych naszego kraju w ramach NATO. Jednak biorąc pod uwagę rzadziej cytowany przez polityków Art. 3. Traktatu Północnoatlantyckiego*, warto zastanowić się nad tym, czy wszystkie nasze wysiłki włożone w przygotowanie armii będą wystarczające, by odeprzeć ewentualną rosyjską agresję. Nadmierna wiara Polaków (zwłaszcza polityków) w „magię” Art. 5. przywołanego wyżej Traktatu, może okazać się zwodnicza. Dlatego w tym miejscu wypada przypomnieć trochę zapomnianą „wojskową prawdę” o tym, że wojny wygrywają rezerwiści, a nie armie zawodowe. Jak widać, gen. Bieniek oraz Szef BBN obawiają się o tym mówić, bo kwestia przywrócenia obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej mogłaby znacząco wpłynąć na sentyment wyborców.

Wojna na Ukrainie nauczyła nas wiele i przypomniała o tym, że na polu walki żołnierze czekają przede wszystkim na amunicję i uzupełnienia stanów osobowych, a nie tylko na dostawy sprzętu. Stąd proste pytanie: czy w razie wojny wystarczy nam rezerwistów i amunicji artyleryjskiej oraz pól minowych zabezpieczających podejścia do umocnień? Po załamaniu jesiennej ofensywy na froncie południowym Ukraińcy doskonale rozumieją sens tego pytania. Tymczasem, podobno bogata i wysoko rozwinięta Europa nie jest w stanie wysłać walczącym z Rosjanami obiecany milion pocisków artyleryjskich.

Przeczytaj także:

Mam nadzieję, że zapatrzeni w drogie i skomplikowane „zabawki pola walki”, nowocześni entuzjaści manewru nie zapominają też o podstawach sztuki prowadzenia wojny. I chyba najważniejsze – wojny rozpoczynają i kończą politycy!


* Artykuł 3. Dla skuteczniejszego osiągnięcia celów niniejszego traktatu, Strony, każda z osobna i wszystkie razem, poprzez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną, będą utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej napaści.

SourceRedakcja

Więcej artykułów