fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy Wielka Brytania powinna opuścić WHO?

Na ostatnim Światowym Zgromadzeniu Zdrowia, wśród dziesięciu krajów wybranych do zasiadania w Radzie Wykonawczej WHO znalazła się Korea Północna. Nie potępiono jej przy tym za niezliczone naruszenia praw człowieka, w tym głodzenie własnych obywateli. W ten sposób totalitarne państwo Kim Dzong Una dostało uprawnienia do mianowania dyrektorów regionalnych WHO. Weźmie też udział w głosowaniu na następnego dyrektora generalnego – informuje „The Spectator”.

Warto przeczytać

O tym, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nadal nie jest gotowa, by się zreformować, widać było już w połowie ubiegłego roku, kiedy ogłosiła, że Covid-19 zakończył się jako globalny stan zagrożenia zdrowia.

Mimo tego, że rosyjskie bomby spadały na ukraińskie rodziny, dyrektor generalny WHO dr Tedros Adhanom Ghebreyesus spotkał się z tamtejszym wiceministrem zdrowia. Znalazł również czas na spotkanie z prezesem FIFA – organizacji oskarżonej o korupcję i niekompetencję. Panowie podpisali wówczas czteroletnie przedłużenie protokołu ustaleń.

Nieprawdziwe informacje

WHO, gdy znika powoli temat Covid-19, wraca do rozmów o swoich prawdziwych priorytetach. W kwietniu ub.r. opublikowała „Raportowanie o alkoholu: przewodnik dla dziennikarzy”, w którym są zawarte fałszywe twierdzenia, że „nie ma dowodów na powszechne przekonanie, że picie alkoholu w umiarkowanych ilościach może pomóc ludziom żyć dłużej poprzez zmniejszenie ryzyka chorób serca, cukrzycy, udaru mózgu lub innych schorzeń”. Tymczasem istnieje mnóstwo takich dowodów gromadzonych przez dziesięciolecia.

Następnie WHO opublikowała raport twierdzący, że sztuczne słodziki nie pomagają ludziom schudnąć. Dodatkowo poinformowała, że mogą powodować raka. Dr Tedros z kolei oświadczył, że przejście z palenia na „vapowanie” nie powinno być postrzegane jako redukcja szkód, a e-papierosy są „pułapką”.

Pod rządami dr Tedrosa

Kiedy dr Tedros został pierwszym Afrykaninem, który stanął na czele WHO, pojawiły się nadzieje, że przywróci to organizację na właściwe tory walki z chorobami zakaźnymi. Tymczasem wydaje się, że WHO coraz bardziej odchodzi od swojej prawdziwej misji ochrony zdrowia. Jednym z pierwszych działań etiopskiego polityka jako dyrektora generalnego było mianowanie ludobójczego tyrana Roberta Mugabe ambasadorem dobrej woli WHO. Był to znak, że Tedros może nie mieć najrozsądniejszego osądu politycznego. Nominacja Mugabe została cofnięta po ogólnoświatowej reakcji opinii publicznej.

WHO dała też dużą plamę, ogłaszając pandemię dopiero 11 marca 2020 r., kilka tygodni po spełnieniu wszelkich kryteriów pandemii. Pomimo dowodów zaprzeczała, że wirus jest przenoszony drogą powietrzną i zalecała, by zdrowe osoby nie nosiły masek. Potem dokonała całkowitego zwrotu, popierając przepisy dotyczące obowiązku zakrywania twarzy. Dr Tedros twierdził też, że stygmatyzacja jest bardziej niebezpieczna niż wirus i pochwalił „zaangażowanie Chin w przejrzystość”.

Współpraca z reżimami

WHO twierdzi, że musi współpracować z niektórymi z najgorszych reżimów na świecie, aby utrzymać je przy sobie. Linie komunikacyjne muszą być otwarte, a informacje muszą być udostępniane także w przypadku takich krajów jak Rosja czy Korea Północna.

Współpraca taka nie powinna jednak równać się oklaskiwaniu. Tajwanowi odmówiono prawa do udziału w Światowym Zgromadzeniu Zdrowia. Być może to faktycznie było niezbędne, aby utrzymać w grupie Chiny. Zastanawia natomiast to, czy dr Tedros naprawdę musiał w styczniu 2020 r. wychwalać Chiny, że „wyznaczają nowy standard reagowania na epidemię”? Nie lepsza była jego poprzedniczka, Margaret Chan, która zachwycała się służbą zdrowia Korei Północnej, mówiąc, że większość innych krajów rozwijających się mogłaby tego temu państwu pozazdrościć. Wychwalała też niski wskaźnik otyłości w tym nieszczęsnym kraju, w którym mnóstwo obywateli po prostu głoduje. Wydawała się też być bardziej zainteresowana walką z „Big Food, Big Soda i Big Alcohol”, niż radzeniem sobie z Ebolą i Zika.

Zachodni tryb życia solą w oku WHO

Gdy pandemia Covid-19 przestała być według WHO globalnym zagrożeniem, organizacja powróciła do swojej strefy komfortu. Oznacza to, że jej uwaga znów skupia się głównie na kwestiach dotyczących zachodniego stylu życia.

Oczywiście nie jest nieistotne, czy i w jakim stopniu sztuczne słodziki przyczyniają się do utraty wagi. Natomiast mija się z celem nagłe doradzanie ludziom, aby ich unikali, zwłaszcza gdy wszelkie dowody dotyczące ich działania przytoczone w raporcie WHO są określane przez autorów jako „niska pewność” i „bardzo niska pewność”? Na dodatek WHO wciąż informuje firmy produkujące żywność i napoje, że zastąpienie cukrów sztucznymi słodzikami jest jedną z „najbardziej opłacalnych i nadrzędnych inicjatyw, które mogą pomóc w zapobieganiu NCD [chorobom niezakaźnym]”.

WHO zawsze była natomiast wrogo nastawiona do „vapowania”. Teraz przyjęła jeszcze bardziej rygorystyczną postawę, odkąd zaczął ją finansować Michael Bloomberg, miliarder mający idée fixe, by zetrzeć e-papierosy z powierzchni Ziemi. Dr Tedros odniósł się do tej sprawy na czerwcowej konferencji prasowej. „Kiedy przemysł tytoniowy wprowadził elektroniczne papierosy i „vaping”, jedną z narracji, którą próbowali naprawdę sprzedać, jest to, że jest to część redukcji szkód. To nieprawda. W rzeczywistości jest to pułapka. Dzieci są werbowane w młodym wieku (10, 11, 12 lat) do „vapowania” i e-papierosów, ponieważ myślą, że jest to fajne, ponieważ ma różne kolory, różne smaki i tak dalej. Potem uzależniają się na całe życie. A większość z nich przechodzi na regularne palenie papierosów” – powiedział.

Dyrektor generalny jednak minął się z prawdą. „Vaping” był dobrze znany, zanim firmy tytoniowe weszły z e-papierosami na rynek. Wszystkie wiarygodne agencje zdrowia, w tym Royal College of Physicians, zgadzają się, że „vapowanie” jest znacznie bezpieczniejsze niż palenie. Nie ma też dowodów na to, że większość dzieci, które zaczynają „vapować”, z czasem staje się palaczami. Przykład Wielkiej Brytanii i USA pokazuje, że jest wręcz przeciwnie, w tych krajach, odkąd „vaping” stał się popularny, nieletni praktycznie nie palą.

„Rząd światowy” czegoś zakaże? Bzdura

WHO pracuje obecnie nad traktatem o gotowości na wypadek pandemii. Jest to sprawa biurokratyczna, niewspominająca o tym, co głoszą zwolennicy teorii spiskowych. Mówią o „rządzie światowym” egzekwującym blokady i zakazy podróżowania. WHO nie ma środków, by wymusić taką politykę na państwach członkowskich, na dodatek organizacja jest przeciwna zakazom podróżowania.

Większym problemem jest to, że w istocie WHO brakuje kompetencji do walki z chorobami zakaźnymi, tymczasem nieustannie wtrąca się w kwestie, które wykraczają daleko poza jej pierwotne kompetencje. Ludzkość może jej być wdzięczna za wiele rzeczy, jednak nie może ona wiecznie zajmować się zwalczaniem ospy prawdziwej.

Na Światowym Zgromadzeniu Zdrowia państwa członkowskie zgodziły się zwiększyć swój wkład finansowy o 20 proc. Nie pytały przy tym o nic. WHO odczytało to jako sygnał, że może robić, co chce. Wydaje się, że czasem wręcz sprawdza, jak daleko może się posunąć, jak daleko może wpływać na państwa członkowskie, zanim jedno z nich w końcu powie: „Dość”.

Hojna Wielka Brytania

Obecnie największym pojedynczym darczyńcą na rzecz podstawowych dobrowolnych składek WHO jest Wielka Brytania. Co więcej – gdy Donald Trump zagroził wycofaniem amerykańskiego finansowania w 2020 r., natychmiast zwiększyła własne finansowanie o 30 proc.

Przeczytaj także:

Wielka Brytania, chociaż powinna, to raczej nie wykorzysta własnej hojności, aby zażądać transformacyjnych zmian w wymykającej się spod kontroli WHO. W takiej sytuacji to inne kraje członkowskie powinny przejąć inicjatywę, a jeśli WHO będzie kontynuować swoją spiralę upadku, muszą mieć odwagę odebrać swoje pieniądze i odejść.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię