fbpx
14 stycznia, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Zaoranie Biełsatu to oranie pozycji Polski w świecie

Wiktor Świetlik
Wiktor Świetlik

Nowy Świat 24 | Redakcja

Agnieszka Romaszewska-Guzy (Żródło: Facebook.com, zdjęcie profilowe, fot. Agata Kwiatkowska)

Rozmowa z Agnieszką Romaszewską-Guzy,
współtwórczynią i wieloletnią dyrektor TV Biełsat, dyscyplinarnie zwolnioną z TVP

Biełsat to Romaszewska. Wydawało się, że będzie tam Pani na zawsze. Coś nie zadziałało?

Nic nie jest dane nam na zawsze.

Biełsat wystartował ponad 16 lat temu. W największym uproszczeniu – miał wbijać się klinem w propagandę Łukaszenki i pokazywać Białorusinom prawdę o ich kraju. Dyktator z Mińska na początku z was się śmiał.

A potem mu przestało być do śmiechu. Najpierw w ogóle wiele osób nie wierzyło w naszą misję. Sam Łukaszenka nas faktycznie nie doceniał. Myślał, że to się rozejdzie po kościach albo będzie funkcjonować  2-3 lata, aż się skończy finansowanie i znikniemy. Chyba uważał, że trzeba przeczekać ten nowy kaprys Zachodu. W związku z tym na samym początku aż tak bardzo nas nie atakowano. To pozwoliło na budowę sieci współpracowników na Białorusi. Potem nas znienawidził i wyznaczył na istotnego wroga.   

Współpracownicy Biełsatu trafiali do aresztów i więzień, byli prześladowani i bici, wiele osób, w tym Pani, otrzymywaliście zakazy wjazdu na Białoruś. Kiedy się sytuacja zaogniła?

Przed białoruską rewolucją latem 2020 roku, kiedy Białorusini wyszli na ulice protestować przeciwko Łukaszence. Sfałszowane wybory przeistoczyły się w coś nieoczekiwanego dla wielu.

A dla was?

Dla nas to było w jakiejś mierze oczekiwane, choć oczywiście nie wiedzieliśmy jak dokładnie potoczą się wydarzenia. W 2019 roku widziałam pogrzeb bohaterów powstania styczniowego, czyli na Białorusi “powstania Kastusia Kalinowskiego” i to dało mi bardzo wiele do myślenia. W Wilnie chowano ekshumowanych powstańców, których ciała wykopano z góry, na której znajduje się Baszta Giedymina. Na czele konduktu szli prezydenci Polski i Litwy, kompanie honorowe obu krajów, a za konduktem szły masy Białorusinów, którzy specjalnie przyjechali całymi rodzinami. A przecież musieli załatwiać wizy, dla wielu z nich to było drogie, dużo czasu zajmowało. Były ich tłumy, tysiące. Ktoś mógł uznać, że to takie litewsko-polskie wydarzenie, ale poruszyło właśnie najbardziej Białorusinów. To był listopadowy, mroźny poranek, szli z tymi plastikowymi reklamówkami w rękach, w których mieli prowiant. Wtedy pomyślałam – tam coś się zmienia. To musi wybuchnąć.

Z początku Łukaszenka nie doceniał Biełsatu. Potem nas znienawidził i wyznaczył na istotnego wroga.

Protesty zostały stłumione. Biełsat na swój sposób docenił Łukaszenka namaszczając was na jednego z głównych wrogów. Potem był rok 2022 i wojna z Rosją. Poszliście do przodu. Zwróciłem uwagę, że Biełsat w Kijowie na tamtejszym Chreszczatyku, blisko Majdanu, ma chyba najbardziej eksponowaną siedzibę ze wszystkich mediów ukraińskich i polskich…

Udało się przez kontakty Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, gdzie  wiele lat temu byłam wiceprezesem. Razem z Krzysztofem Skowrońskim stojącym na czele SDP pielęgnowaliśmy związki ze stowarzyszeniami ukraińskimi. One bardzo mocno zacieśniły się po 2014 roku, po protestach na Majdanie. Dzięki temu oni potem zaoferowali niedrogo Bielsatowi  wynajem siedziby w ich budynku. Nasz energiczny przedstawiciel walnął na tym budynku duży napis i faktycznie – staliśmy się bardziej widoczni niż CNN. Relacje z Ukrainy i z wojny to była zresztą dodatkowa, ogromna aktywność Biełsatu. Rozwinęliśmy wówczas na dużą skalę nadawanie rosyjskojęzyczne i zyskaliśmy licznych nowych odbiorców,  między innymi w Rosji. Obecnie rosyjskojęzyczny kanał Biełsatu na You Tubie – “Wot Tak” ma już 1.4 mln.subskrybentów.

A co by się zmieniło, gdyby Biełsatu nie było?

Dziury w Niebie by nie było. Jak w przypadku każdego z nas. Świat by istniał. Ale pozycja Polski na politycznej mapie mogłaby być nieco inna. Polska – w dużym stopniu także za naszą sprawą, choć oczywiście nie można też pominąć roli kilku innych ważnych inicjatyw takich jak na przykład stypendia Kalinowskiego – stała się centrum białoruskiej opozycji. Fundamentalnym – białoruskim “Piemontem”, czyli miejscem, od którego zaczyna się odrodzenie państwa. Zabiegaliśmy o to, jako państwo, ale nie było to jasne, że tak będzie.

Polska, w dużym stopniu także za naszą sprawą, stała się centrum białoruskiej opozycji. Miejscem od którego zaczyna się odrodzenie ich państwa.

Życiem białoruskiej diaspory  tym, kto będzie liderem opozycji, zainteresowane są jako żywo inne kraje. Niedawno na łamach NowegoŚwiata24 opisywaliśmy konflikt między Walerijem Cepkało, byłym kandydatem na prezydenta, a Swiatłaną Cichanouską rywalką wspieraną przez litewski establishment. W czasie, o którym pani mówi, byli konkurenci, którzy chcieli przejąć białoruskie życie opozycyjne?

Wielu zależało. Także dlatego, że zawsze w większym czy mniejszym stopniu buduje to pozycję na arenie międzynarodowej. Oczywiście było to Wilno, ale też Praga, Ukraina z Radiem Swoboda. Kandydatów na to miejsce nie brakowało. Między innymi dzięki Biełsatowi okazało się, że to jednak jest Polska. Udało się podtrzymywać kontakt z białoruską diasporą i tamtejszą opozycją. Bielsat stał się też źródłem wiedzy o Wschodzie w Polsce. Nasza strona jest najlepszym, popularnym przeglądem bieżących informacji zza naszej wschodniej granicy. I  to nie moje zdanie, a opinia ekspertów. I jeszcze jedna sprawa – dzięki Biełsatowi po 24 lutego 2022 Polska okazała się także ośrodkiem politycznej emigracji rosyjskiej. Opozycjonistów atyputinowskich na uchodźstwie. Może nie tym najważniejszym, ale istotnym. Pracują u nas…

“U nas?”

No właśnie, ciągle mam ten nawyk… No więc pracują, pracowali w Biełsacie, bo w tym momencie sytuacja wygląda marnie, Rosjanie, okazuje się, że mogą pracować nie tylko w Berlinie czy Paryżu ale też w Polsce. Zyskujemy specyficzną markę co do swoich kompetencji na Wschodzie. Mamy tysiąc kilometrów wschodniej granicy i potrzebujemy tej marki.

Czyli, jak uwielbia powtarzać obecnie ekipa rządząca i co jest bardzo ważne dla jej elektoratu: “stajemy się ważni na świecie”…

Tak, ale w wymiarze realnym, praktycznym, a nie tylko propagandowym. Poza tym telewizje tego typu to w dzisiejszym świecie Zachodu – raczej unikat. Liczących się telewizji “na zagranicę” a już w szczególności skierowanych na Wschód, jest bardzo niewiele. Mają taki kanał Amerykanie – powstał przy Radiu Wolna Europa – nazywa się Current Time. Kanał rosyjskojęzyczny na Wschód ma też Deutsche Welle. Dochodzi jeszcze jedno. Biełsat społecznie stał się nie tylko medium, ale centrum całego środowiska opozycyjnego nastawionego na działania na Wschodzie. Mocno budującego naszą rangę.

No to skoro Biełsat był ważny na świecie to chyba powinna Pani dostać nagrodę, a dostała pani zwolnienie dyscyplinarne?

To chyba była zemsta za to, że nie chciałam odejść na własną prośbę. Żeby było jasne, zdawałam sobie sprawę, że ten układ władzy nie będzie mi sprzyjający.

Przeżyła już raz Pani rządy Platformy…

Tak. Nie bez trudu Biełsat się wówczas jednak rozwijał. Tyle, że tym razem widziałam w jakim kierunku to wszystko idzie, i że dosłownie każdy kto nie jest związany z nową ekipą jest czyszczony. Nie byłam przyspawana do fotela, ale chciałam by zagwarantowana była bezpieczna przyszłość stacji i jej rozwój. Próbowałam nowym władzom TVP zasugerować, że jestem gotowa do takich rozmów. Byłam gotowa odejść “na własną prośbę”, ale pod warunkiem, że zadbają o trwanie stacji.

Wyrzucenie mnie to kwestia tego “walca”, jak to elegancko sformułował minister Sienkiewicz.

Dodajmy, że Biełsat miał dwa źródła finansowania – MSZ i TVP. Mówiło się, że nie była Pani ulubienicą ani Radosława Sikorskiego za PO ani Jacka Kurskiego. Obaj myśleli, żeby się pani i Biełsatu pozbyć, ale w końcu obaj wymiękli. Tym razem było inaczej. Czemu nie udało się przetrwać?

To kwestia tego “walca” jak to elegancko sformułował minister Sienkiewicz, destrukcji, zdecydowania w niszczeniu wszystkiego, co nie jest politycznie związane z obecną ekipą, a także z ludźmi, którzy ten “nowy ład” wprowadzają. W telewizji przepracowałam 32 lata, widziałam różne przejęcia, różne ekipy. Miałam 18 prezesów. Z czasem było coraz gorzej, ale jednak zawsze to się odbywało z jakimś rodzajem hipokryzji…

Czyli kultury?

Choćby jej markowania. To, co się stało teraz było jednak wyjątkowe. Posłużymy się jakimiś przepisami prawa,  jakimiś pierwszymi z brzegu, choćby i z Kodeksu Spółek Handlowych, nie będziemy dyskutować, ochroniarze, policja, blokowanie wind, pięter, wyłączanie  sygnału, bo my tak chcemy, bo mamy władzę. Inna rzecz, że mam pewne poczucie deja vue: już w 2002 roku byłam wyrzucana z telewizji przez SLD, zdaje się, że robili to nawet koledzy pana Daniela Gorgosza, obecnego likwidatora TVP.

Biełsat nie padł ofiarą tego, że Pani i Pani rodzina jesteście postrzegani jako osoby bliskie środowisku braci Kaczyńskich?

Zastanawiałam się nad tym. Pewnie moi współpracownicy też. Ale ja nie przyszłam do Telewizji 8 lat temu z ekipą Jacka Kurskiego. Zauważyłam oczywiście, że w Polsce ludzi się wybiera na wszystkie stanowiska według realnych, czy nawet domniemanych poglądów politycznych, ale nigdy tego nie akceptowałam i nie zamierzam akceptować. Nieważne, czy dotyczy to mnie, czy kogokolwiek innego. Prowadziłam telewizję skierowaną na Wschód i tym się w niej zajmowałam, a nie krajową polityką.

Może obecna ekipa po prostu Pani nie lubi…

Ale tak sobie myślę, że nie tylko o to chodziło. Przecież, żeby mnie wyrzucić nie trzeba Biełsatowi ciąć budżetu do kości, przenosić kawałków stacji do TVP World i rozbijać w ten sposób platformę, która umacniała naszą politykę wschodnią. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to powtarzając za Talleyrandem “popełnia gorzej niż zbrodnię – bo  błąd”. Mamy dziś wojnę informacyjną – są na niej różne fronty: białoruski, rosyjski, ukraiński. Mieliśmy te fronty obsadzone. Tego nie robi się ot tak. To lata pracy, przygotowań, budowania sieci, zbierania doświadczeń, wykorzystywania okazji, które się zdarzają raz na kilka lat.  To także ścisłe powiązania i synergia produkcyjna pomiędzy częścią białoruską, a  częścią rosyjskojęzyczną. Rozbicie tego uderza w interesy państwa.

Pani oponenci mogą powiedzieć: jak to, przecież to, co nadawał Biełsat, mogą sobie Białorusini znaleźć a to w TVP, a to w TVP World, a to w internecie, nie musi to być zintegrowane…

 Tylko, że to zabicie wszelkiej skuteczności rozpowszechniania stworzonych treści. Bo markę tworzy się latami. Ludzie przyzwyczajają się bardzo długo do tego, gdzie znajdować pewne treści. Nie po to została stworzona multimedialna, bo także internetowa w znacznym zakresie, platforma Biełsatu na Białoruś, a później także rosyjskojęzyczne programy Wot Tak na  Rosję i inne kraje, żeby to potem rozwalać razem z całym dorobkiem i już zgromadzoną widownią. Ktoś się naprawdę łudzi, że widzowie Biełsatu i Wot Tak będą teraz szukali treści w głównie anglojęzycznej TVP World?

To było Pani warunkiem przy odejściu? By przetrwał Biełsat?

Absolutnie. Ale właściwie nikt ze mną nie rozmawiał, tylko na koniec wręczono mi dyscyplinarkę. Dziś przedstawia się do tego jakieś bełkotliwe uzasadnienia, a sensownej wizji przyszłości stacji – brak.

Z jednej strony premier na każdym kroku straszy wojną z Rosją. Z drugiej marszałek Sejmu chce wdeptywać Putina w ziemię. Równocześnie tracimy ważne narzędzie we współczesnej wojnie informacyjnej…

To faktycznie budzi wątpliwości. Przede wszystkim co do tego, czy te wszystkie słowa są wypowiadane na poważnie i czy Polska zamierza prowadzić samodzielną politykę wschodnią. Oczywiście powinna prowadzić ją wspólnie z USA, wspólnie z UE, ale jako spory kraj powinna też prowadzić aktywną, samodzielną politykę. Biełsat był jej  elementem. Rozbieżności między deklaracjami, a rzeczywistością są uderzające.

Rozmawiał: Wiktor Świetlik       

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: