fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19 C
Warszawa
niedziela, 14 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Vox populi vox Dei, czyli kto rozpowszechnia fałszywe informacje?

W kontekście nasilających się doniesień o wpływie, jaki Rosja wywiera na opinię publiczną w państwach europejskich, również w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, interesujące jest postrzeganie tej kwestii przez samych zainteresowanych.

Warto przeczytać

Okazuje się bowiem, że ani tzw. obiegowe opinie, ani informacje podawane przez tzw. miarodajne czynniki związane z kręgami władzy, nie muszą oddawać rzeczywistych nastrojów społecznych. To rzecz jasna stawia na porządku dziennym pytanie o skuteczność tzw. polityki informacyjnej bądź jej brak.

Asumpt do takiego stwierdzenia dają wyniki badania, które przeprowadzono w Polsce i u naszych południowych sąsiadów – Słowaków. Pytanie brzmiało tak samo; „jakie państwa lub organizacje międzynarodowe będą próbowały wpływać na wyniki zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego?”. I tu zaskoczenie. O ile Polacy wskazali na Rosję, o tyle Słowacy najbardziej obawiają się wpływu Unii Europejskiej.

Badanie przeprowadzono na zlecenie Środkowoeuropejskiego Obserwatorium Mediów Cyfrowych (CEDMO). Stanowi ono integralną część publikacji poświęconej sianiu dezinformacji w przestrzeni publicznej w okresie czterech pierwszych miesięcy 2024 roku. Jak to wpływa na nastroje społeczne, dobrze obrazują deklaracje udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W tej sprawie odnotowano zróżnicowanie, gdyż co najmniej 6 na 10 osób we wszystkich objętych badaniem krajach deklaruje, iż zamierza głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W Polsce jest to poziom wyższy, adekwatny do poparcia dla naszego członkostwa w Unii Europejskiej, gdyż wynosi blisko 8 na 10 badanych osób.

Spośród wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej poza Słowakami, pozostali wskazali na Rosję jako źródło dezinformacji. W przypadku tych ostatnich odpowiedzi rozłożyły się nieomal symetrycznie; 39 proc. respondentów obawia się wpływu Unii Europejskiej i podległych jej instytucji, 38 proc. zadeklarowało obawy względem wpływu wywieranego na wybory do Parlamentu Europejskiego przez Stany Zjednoczone, natomiast stosunkowo najmniej liczna grupa – 36 proc. obawia się wpływu Federacji Rosyjskiej.

W przypadku Czech 44 proc. badanych wskazało Rosję, 54 proc. Węgrów podzieliło ów pogląd, podczas gdy w Polsce odsetek tych wskazań był najwyższy i wyniósł, aż 63 proc. Zdaniem raportu opublikowanego przez CEDMO propaganda wymierzona w instytucje unijne, koncentruje się w przypadku krajów Grupy Wyszehradzkiej na całkowitym zakazie posiadania aut spalinowych oraz obligatoryjnym nakazie wprowadzenia w miejsce mięsa „robaków”, jako źródła białka.

Bez wątpienia na opinie Słowaków wpływ miały ostre spory wewnętrzne, jak w przypadku wyborów prezydenckich, kiedy kandydata opozycji Ivana Korcoka prezentowano jako zwolennika wysłania słowackich żołnierzy na Ukrainę. Pominięto przy tym fakt, że tego rodzaju kompetencja w przypadku Słowacji, nie należy do urzędu prezydenta.

Nie ulega wątpliwości, że wpływ mocarstw na kształtowanie opinii stanowi element wojny hybrydowej zmierzającej do wpływania na nastroje, zwłaszcza w krajach „Starej Europy”, które jak w przypadku Włoch, postrzegają presję migracyjną jako problem, którego Europa nie tylko nie rozwiązała. Co więcej, w efekcie błędnych decyzji podejmowanych pod naciskiem Niemiec, doprowadziła do jego eskalacji.

Brak wyrazistej koncepcji w kwestiach bezpieczeństwa, podobnie jak spory wokół tzw. Zielonego Ładu nie sprzyjają zaufaniu opinii publicznej do rekomendacji Komisji Europejskiej i Przewodniczącej Ursuli von der Leyen. Jeśli bowiem europejski przemysł obronny ma odbudować zdolności wytwórcze, to odsunięcie w czasie np. celu zeroemisyjnego jest koniecznością, podobnie jak odejście od kryterium ESG w przypadku udzielania finansowania przez banki.

Kuluarowe doniesienia o możliwości powołania dodatkowego komisarza odpowiedzialnego za ten obszar. Nawiązała do tego niemiecka polityk, ubiegająca się o ponowny wybór na stanowisko Przewodniczącej Komisji Europejskiej podczas swojego wystąpienia w Katowicach, w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Daje to asumpt do rozważań o tym, czy format Trójkąta Weimarskiego tworzy przestrzeń do wskazania jako kandydata, polskiego polityka.

Przeczytaj także:

Obywatele potrzebują potwierdzenia, że ich głos jest nie tylko słyszany, ale ma wpływ na decyzje zapadające w Brukseli. Wprowadzanie „tylnymi drzwiami” kolejnych kontrowersyjnych pomysłów, nie tylko nie wzmacnia bezpieczeństwa, ale stawia pod znakiem zapytania sens dalszego funkcjonowania Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię