fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

27.6 C
Warszawa
poniedziałek, 22 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Co oznacza zmiana układu sił w Holandii?

W efekcie wyborów parlamentarnych w Holandii dotychczasowy układ sił uległ istotnej zmianie. W skład nowego rządu wejdzie partia Geerta Wildersa.

Warto przeczytać

Jego ugrupowanie konsekwentnie i w sposób jednoznaczny opowiadało się przeciw presji migracyjnej, kulturowym eksperymentom brukselskich technokratów i wyraźnie artykułowało prawicowe sympatie. Jak widać, spotkało się to z aprobatą znacznej części wyborców i utorowało drogę do ław rządowych.

To nie dzieło przypadku. Nastroje w Holandii od dawna ulegają istotnym zmianom, a upadek rządu premiera Marka Rutte w lipcu 2023 roku był wynikiem sporów wokół polityki azylowej. W efekcie listopadowych wyborów w 150-osobowej izbie niższej parlamentu – Tweede Kamere, 37 mandatów uzyskała Partia Wolności Wildersa.

Drugie miejsce i 25 mandatów przypadło w udziale Zielonej Lewicy – Partii Pracy, a 24 miejsca uzyskała Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji Ruttego. Miejsce tuż za podium stało się udziałem Nowej Umowy Społecznej Pietera Omzigta, która zdobyła 20 mandatów.

Pozostałe ugrupowania nie przekroczyły progu 10 mandatów. Z uwagi na fakt, że próg wyborczy w Holandii jest relatywnie niski i wynosi 0,67 proc. głosów, w parlamencie znalazło się łącznie 15 partii politycznych, ideowo i programowo podzielonych. W takich warunkach trudno o wyłonienie stabilnej koalicji, gdy większość konieczna do uzyskania wotum zaufania wynosi 76 mandatów.

Trudne rozmowy koalicyjne z udziałem czterech partii – zwycięskiej Partii Wolności, Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji, Nowej Umowy Społecznej i Ruchu Rolnik–Obywatel, który zdobył 7 mandatów – dopiero w ubiegłym tygodniu zakończyło podpisanie porozumienia.

Pomimo że wszystkie cztery ugrupowania określane są jako prawicowe, wiele je dzieli i dlatego negocjacje trwały aż sześć miesięcy. W ich efekcie koalicja dysponuje względnie stabilną, bo liczącą 88 mandatów większością. Jednak ceną uzyskanego porozumienia była rezygnacja szefa zwycięskiego ugrupowania z teki premiera.

Jak powiedział Geert Wilders: „Miłość do mojego kraju i wyborców jest większa i ważniejsza niż moje własne stanowisko”. Spoiwem koalicjantów jest sprzeciw wobec unijnej polityki migracyjnej, obawa przed zagrożeniem ze strony muzułmanów, ale także sprzeciw wobec różnych form wykluczenia i niesprawiedliwości społecznej. To ugrupowanie Pietera Omtzigdta ujawniając aferę z nieuprawnionym odbieraniem przez władze pieniędzy rodzinom wielodzietnym, przyczyniło się do upadku rządu Marka Rutte. Z kolei Ruch Obywatel–Rolnik, to powstała w roku 2019 partia agrarna, która wyrosła z protestów przeciw ograniczaniu emisji azotu w rolnictwie.

Nadal nie wiadomo, kto miałby kierować rządem, choć od 1982 roku tradycją w Holandii było powierzanie teki premiera liderowi zwycięskiego ugrupowania. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się Ronalda Plasterka, wcześniej ministra edukacji, kultury i nauki (2007-2010) i spraw wewnętrznych (2012-2017).

Tymczasem sam zainteresowany w poniedziałek 20 maja poinformował, że nie będzie się ubiegał o to stanowisko, co może mieć związek z oskarżeniami o rzekome przywłaszczenie osiągnięć naukowych w związku z pracami nad lekiem na raka. Także kształt rządu to jeszcze niewiadoma, chociaż ustalono, że jedynie w połowie ma się składać z polityków poszczególnych ugrupowań uzupełnionych ekspertami.

Zważywszy na fakt, że negocjacje koalicyjne trwały miesiące, kwestia wyłonienia premiera może potrwać tygodnie. Utworzenie koalicji potwierdziło przyjęcie uzgodnionej podstawy programowej. Dokument, który nosi znaczący tytuł: „Nadzieja, odwaga i duma” na 26 stronach definiuje priorytety nowego rządu. W pierwszym rzędzie to polityka migracyjna.

Rzecz ma podłoże w osobistym doświadczeniu Wildersa, który jako młody wolontariusz spędził rok na Zachodnim Brzegu. Wedle jego zapowiedzi nowy rząd złoży do Komisji Europejskiej klauzulę opt-out, mającą ograniczyć migrację do Holandii.

Umowa koalicyjna zakłada także podtrzymanie wsparcia politycznego i militarnego dla Ukrainy. Jest w niej również zapowiedź konstruktywnego partnerstwa w Unii. Ponieważ Holandia to jeden z założycieli EWG, więc można spodziewać się, że ewentualna krytyka będzie ograniczona jedynie do bardziej kontrowersyjnych propozycji Brukseli.

Czy szanse na istotną korektę kursu europejskiego rosną? Wiele zależy od nowego układu sił w Parlamencie Europejskim, który ukształtuje się w wyniku czerwcowych wyborów. Odstąpienie od ideologicznie motywowanych eksperymentów na rzecz powrotu do koncepcji „Europy Ojczyzn”, wydaje się wielce prawdopodobne.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły