fbpx
13 czerwca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy europejskie wybory spełnią oczekiwania włoskiej premier?

Janusz Grobicki
Janusz Grobicki

Nowy Świat 24 | Redakcja

Premier Włoch Giorgia Meloni

„Aktualnie wyłaniają się nowe możliwości budowania w Parlamencie Europejskim większości, która będzie promowała inną politykę” – powiedziała włoska polityk 27 maja w rozmowie z publiczną stacją RAI. Z kolei Marine le Pen, liderka francuskiej lewicy, złagodziła wcześniejsze krytyczne wypowiedzi pod adresem włoskiej premier Meloni i na łamach „Corriere dela Sera” i zaproponowała jej europejski sojusz.

Le Pen stojąca aktualnie w Parlamencie Europejskim na czele grupy Tożsamość i Demokracja twierdzi, że obie panie wiele łączy i czas się jednoczyć, jeżeli (jak to ujęła): „odniesiemy sukces”. Możemy się stać drugą co do liczebności grupą w Parlamencie Europejskim. „Tej szansy nie wolno zmarnować”.

W ostatnim czasie Meloni zbliżyła się raczej ku Przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen i Europejskiej Partii Ludowej, której znaczna część deputowanych deklaruje wolę współpracy z Konserwatystami i Reformatorami. Sama niemiecka polityk wykluczyła możliwość sojuszu z Marine Le Pen. Z kolei socjaliści i liberałowie zapowiadają, że koalicji EPL z Konserwatystami i Reformatorami nie poprą.

Podczas WDR Forum w Berlinie niemiecka przewodnicząca KE miała stwierdzić, że Francuskie Zjednoczenie Narodowe otrzymuje wsparcie Putina, co wyklucza jej zdaniem wszelkie sojusze.

Temat zmiany układu sił w parlamencie Europejskim budzi zrozumiałe emocje, ale i konkretne nadzieje środowisk zainteresowanych gruntowną rewizją Zielonego Ładu, zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego w Europie i okiełznania dyrektyw poświęconych gospodarce zeroemisyjnej i migracji.

Wbrew uspokajającym zapowiedziom odbierają one w tym zakresie decyzyjność suwerennym państwom. Co więcej, są nie do pogodzenia z podniesieniem zdolności wytwórczych przemysłu obronnego, czy bezpieczeństwem granic zewnętrznych UE. Kwestie ewentualnych restrykcji, przymusowej relokacji czy opłat emisyjnych, wydają się w tym kontekście drugorzędne.

Spór o przyszły kształt Europy ma więc nie tylko wymiar polityczny, czy (jak chcą niektórzy) – ideologiczny. Decydować się będą nie tylko wartości i model rodziny, ale jakość naszego życia, poczucie bezpieczeństwa, utrzymanie państw narodowych, gdzie jak w Polsce, mniejszości cieszą się szerokim zakresem swobód i autonomią, przy zachowaniu homogenicznej struktury obyczajowej, kulturowej i społecznej.

Niezależnie od sporów wewnętrznych mamy szansę zdecydować 9 czerwca o przyszłym kształcie Europy. Czy będziemy się czuli w niej dobrze i bezpiecznie, czy znajdziemy się na marginesie i w kontrze do forsowanych wbrew oczekiwaniom społecznym kulturowych eksperymentów – obcych naszej kulturze, obyczajom i wartościom, a także godzącym wprost w poziom życia obywateli?

Zmiana nastawienia Giorgi Meloni i deklaracje Marine Le Pen dowodzą, że w imię współpracy pragmatyczne podejście do kwestii, z którymi boryka się Europa, jest nie tylko możliwe, ale konieczne. Skoro w europejskim DNA pozostaje dialog, kompromis w imię wyższych racji wydaje się możliwy.

Przeczytaj także:

Ta świadomość skłania do ostrożnego optymizmu pod warunkiem, że społeczny mandat zaufania uzyskają ci, którzy dotąd pozostawali w mniejszości. Słowem – czas na zmianę – by przypomnieć hasło z kampanii jednego z byłych prezydentów USA. Także w kontekście zmiany, której można oczekiwać w Białym Domu, europejskie wybory zdefiniują możliwości przyszłej transatlantyckiej współpracy.

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: