fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19 C
Warszawa
niedziela, 14 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Kto stoi na czele niemieckich rolników?

Niemieccy rolnicy mają nietypowego przywódcę. Joachim Rukwied, przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Rolników, to twarz masowych protestów przeciwko nieudolności władzy – uważa portal ABC.

Warto przeczytać

18 grudnia 2023 roku. Tuż przed Bożym Narodzeniem pod Bramą Brandenburską w Berlinie staje 3 tys. traktorów. Na ich czele stoi Joachim Rukwied. „To jest wojna” – mówi do rządzących.

Gwałtowną reakcję Rukwieda, przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Rolników (DBV), wywołała perspektywa zniknięcia dopłat do oleju napędowego dla rolników. Niemiecki sektor rolniczy stanął murem za przewodniczącym – podczas kolejnego berlińskiego protestu kilka tygodni później pojawiło się już 5 tys. ciągników. Choć politycy starali się załagodzić niezadowolenie, rolnicy blokowali place i ulice przez wiele miesięcy.

Rukwied był chętny do rozmów, chociaż nie do ustępstw. Tłumaczył mediom, na czym polegają problemy europejskich rolników i szybko zyskał poparcie wykraczające poza sektor rolniczy. Został głosem zdrowego rozsądku przeciwstawiającym się dewastującej polityce środowiskowej i energetycznej rządu Olafa Scholza – którego budżet na lata 2023 i 2024 został unieważniony przez niemiecki Trybunał Konstytucyjny, co wprowadziło jeszcze większe zamieszanie.

Rukwied był uosobieniem oporu przeciwko nieudolnej polityce rządu „tych, którzy nigdy nie pracowali i nigdy się nie pocili”. Był niezależną siłą, wywodzącą się spoza elit politycznych. Jego postulaty ocierały się o truizmy jak żądanie takich samych wymogów produkcyjnych dla ziemniaków produkowanych w Europie i poza Europą. Trudno było jednak przewidzieć konsekwencje tego ruchu podczas następnych wyborów.

Kiedy przyszła wiosna i niemiecki rząd ustąpił w kwestii części żądań, Rukwied ogłosił, że w gospodarstwach rolnych sporo zostało do zrobienia, w związku z czym zawiesił protesty. Nakazał rolnikom powrót do pracy, a oni go posłuchali. Niemieckie Stowarzyszenie Rolników nigdy nie wykazywało takiej jedności, takiej jednomyślności, jak pod przywództwem Rukwieda.

Do związku należy 300 tys. gospodarstw rolnych. Rukwied walczy w ich obronie, ale potrafi też przeciwstawić się pomysłom, które uważa za niewłaściwe. Kiedy tłum rolników uniemożliwił niemieckiemu ministrowi gospodarki i klimatu Robertowi Habeckowi zejście z promu w porcie Schlüttsielw, gdy ten powracał z wakacji, Rukwied zaoponował, podkreślając, że „jesteśmy związkiem, który broni demokratycznych zwyczajów”. „Osobiste ataki, zniewagi, groźby, przymus lub przemoc są niedopuszczalne” – napisał w oświadczeniu, wzywając jednocześnie rolników do ustąpienia, „pomimo całego niezadowolenia, oczywiście szanujemy prywatność polityków”.

Dawniej Rukwied należał do konserwatywnej partii CDU, obecnie uważa się za apolitycznego. Dostawał wiele propozycji od różnych partii i ugrupowań, ale programowo się im opiera, zyskując tym na wiarygodności w oczach swoich zwolenników.

Rukwied ma spore poparcie wśród zwykłych Niemców, którzy odbierają go jako swojego. Jest synem rolników z Eberstadt w dolinie Weinsberg niedaleko Heilbronn. Rodzinne gospodarstwo, liczące 20 hektarów, przejął w 1994 r. Przez dzierżawę rozbudował je do powierzchni aż 320 ha.

Przeczytaj także:

Rukwied należy do ósmego pokolenia rolników, dlatego szydzi z rządu, który „teraz chce mnie nauczyć, jak utrzymać żyzność gleby i wzmocnić bioróżnorodność”. Trójka jego dzieci, także pracuje w branży rolnej. Rukwied studiował ekonomię rolnictwa w Nürtingen, dobrze czuje się w zarządzaniu, przez co chętnie działa w zarządach i radach nadzorczych przemysłu paszowego, nasiennego i spożywczego.

Pod koniec czerwca odbędą się wybory na stanowisko przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Rolników. Rukwied liczy na reelekcję.

SourceABC

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły