fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19 C
Warszawa
niedziela, 14 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Rozwiązanie Zgromadzenia Narodowego może odbić się na prezydencie Francji

Według historyka Maxime’a Tandonneta nie było takiej rzeczy, która zmuszała Emmanuela Macrona do rozwiązania Zgromadzenia Narodowego. A jednak to zrobił – zauważa „Le Figaro”. Francuski specjalista w dziedzinie historii V Republiki uważa, że było to ryzykowne posunięcie, które może pogrążyć kraj w absolutnym chaosie po przedterminowych wyborach parlamentarnych.

Warto przeczytać

Maxime Tandonnet jest eseistą i historykiem. Przypomina, że wcześniej w historii V Republiki trzy razy doszło do rozwiązania parlamentu w trakcie kadencji prezydenckiej, a nie bezpośrednio po wyborach. Dwie z tych decyzji były dobre dla głów państwa i zakończyły się ich sukcesem. Pierwsza dotyczyła wyboru generała Charlesa de Gaulle’a w 1962 r. i była następstwem głosowania nad wotum nieufności wobec pierwszego rządu Georgesa Pompidou. Druga, 30 maja 1968 r., położyła kres rewolucyjnym niepokojom. Niestety, trzecia z decyzji okazała się istną katastrofą. Jacques Chirac na początku 1997 r. nieoczekiwanie, zamiast wzmocnić dla siebie poparcie, doprowadził do zwycięstwa lewicowej opozycji. W tym przypadku nie było niepokojów ani rzeczywistej potrzeby politycznej, by decydować się na rozwiązanie parlamentu, widziano więc w tym zamach stanu, który wyborcy usankcjonowali.

Szokujący ruch Macrona

Głosowanie z 9 czerwca, choć może się wielu wydawać katastrofalne, dotyczyło przecież wyłącznie Parlamentu Europejskiego. Nie ma więc żadnego wpływu na funkcjonowanie francuskich instytucji politycznych. A jednak tego samego dnia prezydent Francji rozwiązał Zgromadzenie Narodowe. Stworzył tym niewątpliwie precedens, jakim jest rozwiązanie parlamentu w odpowiedzi na przegrane wybory pośrednie.

Nie było przy tym ku temu żadnej natychmiastowej potrzeby. Dla wielu było to, jak grom z jasnego nieba. Chociaż prace Zgromadzenia Narodowego zdawały się nieco chaotyczne, jednak dzięki wsparciu zarówno lewicy, jak i prawicy, w tym Rassemblement National, uchwalono szereg reform Macrona, także te dotyczące transformacji klimatycznej, imigracji, emerytur czy włączenia aborcji do konstytucji.

Ruch prezydenta jest szczególnie zaskakujący ze względu na datę. Niedługo przecież w Paryżu odbędą się igrzyska olimpijskie i paraolimpijskie, do których Francja przygotowuje się od długiego czasu. Władze rządowe odpowiedzialne za te przygotowania nie są już pewne, czy będą w stanie wykonać swoje zadanie.

Pewność siebie posunięta do granic możliwości

Ruch prezydenta w rzeczywistości jest zgodny z jego polityką ogłoszoną jeszcze w 2017 r. Stwierdził wówczas, że jego zwycięstwo w wyborach odzwierciedla „upodobanie Francuzów do romantyzmu”. Obecna decyzja ma wspierać jego osobisty wizerunek i ukryć porażkę, jaką poniósł w wyborach europejskich. Sensacja, jaką wzbudziło rozwiązanie Izby, powinna wymazać upokorzenie reprezentowane przez triumf Rassemblement National. Prezydent Republiki ma się jawić jako człowiek decyzji i „książę odwagi w czasie burzy”. Jego posunięcie jest oznaką ogromnej pewności siebie.

Pytania i wnioski Maxime Tandonneta

Macron zamierza stanąć na czele republikańskiego frontu przeciwko „skrajnej prawicy” – uważa historyk. Prawdopodobnie planuje też utworzyć koalicję z prawicową partią LR i Partią Socjalistyczną, by stworzyć „jedność narodową przeciwko skrajnościom”. Zakłada przy tym, że Francuzi, zaskoczeni wyborami parlamentarnymi w tak pośpiesznym terminie, nie podejmą ryzyka buntu w przededniu igrzysk w Paryżu.

Tandonnet zastanawia się nad kilkoma kwestiami. Pierwszą: „czy prezydent w pełni docenił niepopularność swojej polityki i stopień, w jakim pogorszył się jego wizerunek publiczny?” Drugą: czy „prawica LR i socjaliści podejmą (samobójcze) ryzyko osiągnięcia porozumienia wyborczego, wokół tak niepopularnej ekipy?” Zadaje też pytanie, czy cała francuska tradycja historyczna, od Patrice’a de Mac Mahona w 1877 r. do Jacquesa Chiraca w 1997 r., podkreśla, że wyborcy sankcjonują rozwiązania, gdy są one w ich oczach politycznymi zamachami stanu. Jak Francuzi zinterpretują tę operację przy urnach wyborczych?

Przeczytaj także:

Pozostaje też kwestia najbliższych wyborów. Niestety nie wiadomo, co się stanie, jeśli RN zdobędzie absolutną większość. Czy wówczas prezydent będzie gotów rządzić z premierem wywodzącym się z tej partii? Co będzie z rządem i jaki on będzie, jeśli Zgromadzenie Narodowe wyjdzie z tych wyborów jeszcze bardziej podzielone niż wcześniej? Francja może pogrążyć się w absolutnym chaosie politycznym.

SourceLe Figaro

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię