fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

20.9 C
Warszawa
środa, 17 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Prezydent Korei Południowej krytykuje sojusz Kim Dzong Una z Putinem

W przemówieniu upamiętniającym wybuch wojny koreańskiej prezydent Korei Południowej skrytykował sojusz Korei Północnej z Rosją. Uważa go za potencjalne zagrożenie dla pokoju. Jednocześnie zaznaczył, że pozostaje w silnym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi – donosi „Korea Herald”

Warto przeczytać

25 czerwca Korea Południowa obchodziła 74. rocznicę wybuchu wojny koreańskiej. Podczas przemówienia telewizyjnego z tej okazji prezydent Yoon Suk Yeol odniósł się do paktu podpisanego niedawno przez Koreę Północną i Rosję. Określił go mianem anachronicznego i sprzecznego z historycznym postępem. Północnokoreańskie prowokacje nazwał „nikczemnymi i irracjonalnymi”.

W ocenie Yoona pakt zacieśniający wojskową i gospodarczą współpracę między Rosją i Koreą Północną „rażąco narusza rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ”, która narzuca sankcje na Koreę Północną.

Istnieje podejrzenie, że Pjongjang zdołał w ostatnich latach opracować broń nuklearną, która mogłaby teoretycznie zagrażać nawet Stanom Zjednoczonym.

W swoim przemówieniu prezydent Yoon określił dzisiejszą Koreę Północną, która w 1950 roku zaatakowała swoich południowych sąsiadów, jako „jedyne miejsce na Ziemi, w którym czas się zatrzymał”. Jest to jednocześnie kraj realizujący dalej swój program nuklearny i rakietowy, a także dopuszczający się wielu prowokacji – wśród nich jedną z nowszych było wypuszczenie na terytorium Korei Południowej balonów ze śmieciami.

18 czerwca doszło do podpisania paktu północnokoreańsko-rosyjskiego przez Kim Dzong Una i Władimira Putina. W reakcji Korea Południowa zwołała posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która rozważała podjęcie środków następczych, w tym wysłania wsparcia zbrojeniowego Ukrainie.

Prezydent Yoon odwiedził także amerykański lotniskowiec o napędzie atomowym USS Theodore Roosevelt, który stacjonuje u wybrzeży Korei Południowej z powodu trójstronnych ćwiczeń wojskowych z udziałem Korei, USA i Japonii.

Wizyta amerykańskiego lotniskowca stanowi część działań wdrażających „Deklarację Waszyngtońską”, którą przyjęli prezydenci Korei Południowej i USA, a która ma symbolizować „niezachwiane zaangażowanie USA w obronę, w tym solidne rozszerzone odstraszanie”.

Południowokoreański prezydent zaznaczył, że sojusz jego kraju z Amerykanami jest silniejszy niż kiedykolwiek i wspólnie są gotowi pokonać każdego przeciwnika, który będzie próbował zagrozić pokojowi na Półwyspie Koreańskim. Bez wątpienia miał tu przede wszystkim na myśli Koreę Północną, która wzmacnia swoje zdolności rakietowe, a także deklaruje możliwość użycia broni jądrowej.

W ubiegłym roku Korea Północna włączyła do swojej konstytucji zapisy obowiązujące od 2022 r. na mocy ustawy, które określają warunki użycia broni jądrowej. Uprawnienia do podjęcia decyzji o nuklearnym ataku posiada prezydent Kim Dzong Un.

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Rudenko na łamach „Sputnika” wyraził oczekiwanie, że Seul zaakceptuje pakt między Pjongjangiem a Moskwą.

Niedawno Chang Ho-jin, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Korei Południowej, zdradził rządowe plany nałożenia sankcji na cztery statki, pięć organizacji i osiem osób, które miały być zaangażowane w rzekomą wymianę broni i ropy między Koreą Północną a Rosją.

Przy okazji Chang skrytykował oba kraje za spowodowanie wojen – koreańskiej (1950-1953) i w Ukrainie. Zasłanianie się odpowiedzią na działania wojskowe, które nie miały nigdy miejsca, i deklarowanie na tej podstawie współpracy wojskowej nazwał „nieodpowiedzialną retoryką”.

Formalnie Korea Południowa i Korea Północna wciąż pozostają w stanie wojny. W lipcu 1953 r., po dwóch latach negocjacji rozejmowych, w które zaangażowali się także dyplomaci ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Związku Radzieckiego i ONZ, udało się jedynie osiągnąć trwające do dziś zawieszenie broni. Faktycznie jednak konflikt zbrojny ciągnął się jeszcze przez przeszło trzy lata.

Według szacunku Seulu wojna koreańska pochłonęła około 140 tys. ofiar po stronie wojsk Korei Południowej oraz 40 tys. żołnierzy państw sojuszniczych – głównie Stanów Zjednoczonych i Sił Narodów Zjednoczonych. Oprócz tego niespełna milion cywilów z Korei Południowej zginęło, został uprowadzonych lub zaginęło.

W przemówieniu z okazji rocznicy wybuchu tej wojny prezydent Yoon zapewnił, że południowokoreański rząd zrobi wszystko, co możliwe, by chronić życie swoich obywateli i nie doprowadzić do powtórzenia tej tragedii. Zaznaczył jednak, że koreańskie siły zbrojne są wciąż gotowe do zdecydowanej reakcji na wszelkie północnokoreańskie prowokacje.

Przeczytaj także:

Prezydent podkreślił także, że ofiara krwi złożona przez poległych bohaterów nie poszła na marne. Wolność i demokracja sprawiły, że przez ostatnie 70 lat dochód narodowy brutto Korei Południowej wzrósł niemal 600-krotnie.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły