fbpx
14 czerwca, 2026
Szukaj
Close this search box.

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Rodzina wobec omnipotentnej UE

Redakcja
Redakcja

Nowy Świat 24 | Redakcja

Wewnątrz UE wytworzyła się tendencja do tego, by służby i organy państwowe zaspokajały wszelkie potrzeby obywateli, w dobrej wierze, iż to zapewni pełny profesjonalizm oraz bezstronność. Taka tendencja ma swoje zalety, gdyż na świecie niemało jest państw upadłych, lub przynajmniej marnie spełniających swe funkcje. Na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej od paru stuleci administracje państwowe za swe główne zadanie miały ubezwłasnowolniać i wynaradawiać mieszkańców, a to w mniejszym lub większym stopniu ma do dziś kontynuację w sposobach działania struktur państwowych.

Jednak ambicje państw, lub też po cichu tworzonego super-państwa europejskiego, by zaspokajać wszelkie potrzeby obywateli, mają również swą mroczną cenę. Następuje bowiem przekształcanie społeczeństw w bezwolną masę kliencką, w której mnożą się postawy roszczeniowe, zaś zanika poczucie odpowiedzialności za los wspólnot narodowych lub też wspólnoty kontynentalnej. Zmiany idące w takim kierunku dają korzyść tym, którzy zamiast ze spójnym i dobrze zorganizowanym społeczeństwem wolą mieć do czynienia z bierną masą kliencką, bo tej mogą bez ograniczeń sprzedawać niepotrzebne jej produkty i usługi. Odbieranie społeczeństwom ich siły jest też na rękę marnym politykom, którzy nadzieję na utrzymanie własnej władzy pokładają w tym, by mieć do czynienia ze zatomizowaną masą, którą łatwo manipulować lub poddawać ją szykanom. Wreszcie, utrata samorządności i spójności społecznej jest na rękę ideologom, bo tym wówczas łatwo szerzyć strach z szermowaniem półprawdami czy wręcz łgarstwami; w warunkach braku samoorganizacji obywatelskiej nie dostaje ośrodków i sił demaskujących płytkość argumentów ideologicznych oraz mobilizujących do przeciwstawiania się siłom, które kryją się za owymi argumentami.

Wedle zapisu artykułu 33 „Karty praw podstawowych UE” „Rodzina korzysta z ochrony prawnej, ekonomicznej i społecznej”. Tu możemy wrócić do wcześniej opisanej tendencji do tego, by instytucje państwowe zaspokajały wszelkie potrzeby obywateli. Jedną z form tego „zaspokajania” jest dosyć szeroko stosowane odbieranie rodzicom dzieci przez ośrodki pomocy społecznej, często na podstawie nieprawdziwych oskarżeń o występowanie przemocy lub wykorzystywania seksualnego. W szczególny sposób tego doświadczały polskie rodziny, które wyemigrowały do Europy Zachodniej. Czy tego typu praktyka istotnie stanowi objęcie rodziny ochroną? Gdzie rodziny są zastraszane, zaś w dzieciach buduje się nadmiernie dużą podejrzliwość względem własnych rodziców, na tym traci tak gospodarka, jak i spójność społeczna. Zdrowe rodziny są fundamentem rozwoju, a zapisy „Karty praw podstawowych UE” potwierdzają tą tezę. Gdy obserwujemy nieproporcjonalnie wielkie ataki na rodzinę, to oznacza łamanie „Karty praw podstawowych UE”. Z jednej strony w narracji elit brukselskich bezustannie powtarzają się słowa o wartościach i prawach, zaś rzeczywista praktyka ujawnia, że wspomniana narracja to czysta hipokryzja.

Nie na tym polega ochrona rodziny, by promować aborcję i eutanazję i by wmawiać kobietom, że zabijanie własnych dzieci to realizacja ich praw do wolności. Kultura mocno wspierana przez elity dotąd jeszcze rządzące Unią ośmiesza instytucję rodziny, rzekomo w trosce o ochronę interesów mniejszości seksualnych. Zaciskanie biurokratycznych pętli dławiących drobną przedsiębiorczość odbiera dużej części rodzin gospodarczą samodzielność i z roli gospodarzy sprowadza ich do roli wyrobników. To wcale nie są działania mające uzdrowić problemy rodzin. Gdyby się rzeczywiście chciało przeciwdziałać patologiom występującym wewnątrz rodzin, raczej należałoby popularyzować dobre przykłady świętości, które będą za sobą pociągały i dawały motywację by nie zgadzać się na bylejakość. W miejsce tego rodzinę oskarża się o wszelkie grzechy nienowoczesności, zaś jej podmiotowość stara się przekazywać w ręce szkół i ośrodków pomocy społecznej. To jest prosta droga do burzenia podstaw pomyślności kontynentu.

Jak to się może dziać, że władze oraz instytucje UE łamią własne prawa podstawowe? Dzieje się tak dlatego, że przepisy prawne tracą swą moc tam, gdzie brakuje odważnych obywateli gotowych ponieść trud i cierpienie na rzecz utrzymywania owych przepisów. Prawo potrzebuje swych obrońców.

Szczęśliwie, pośród zwrotów czy wręcz slalomów towarzyszących niełatwemu procesowi integracji europejskiej ktoś mądry wskazał na wielką rolę sygnalistów, zaś obecnie wprowadzane są sposoby na to by wspierać tych ludzi. Sygnaliści to osoby zgłaszające naruszenie lub nieprawidłowość, które miało miejsce w firmie bądź innego rodzaju organizacji, z którą osoba ta jest związana. I właśnie my, obywatele, jesteśmy powołanie do tego, by stawać się sygnalistami głośno protestującymi przeciwko temu, że władze oraz instytucje unijne łamią „Kartę praw podstawowych UE”.

Można się domyślać, że w intencji niejednego biurokraty brukselskiego sygnaliści to mają być ci, którzy będą składali donosy widząc, że ich sąsiad w plastikowej butelce odrywa zakrętkę, lub też w inny sposób następuje wykroczenie przeciwko licznym i szczegółowym nakazom unijnym. To, że sama Unia łamie swą własną „Kartę praw podstawowych”, ma nikogo nie interesować ani nie martwić. Faktycznie, jak dotąd nie budziło to zainteresowania ani zmartwień, zaś sprytnie manipulowani ludzie tracą swój czas na wzajemne spory i rywalizacje. Aby to się zmieniło, potrzeba tak rozsądku, jak i odwagi. Póki co establishment dotąd jeszcze rządzący Unią pozostaje w dobrym humorze i pomimo wyników wyborów europejskich z czerwca 2024 nadal twardo chce kontynuować swe działania. Jednak wzdłuż i wszerz kontynentu sytuacja się zmienia. Potrzeba, by ponad granicami narodowymi powstał ruch współpracy sygnalistów, prowadzący bój o przestrzeganie praworządności przez instytucje Unii Europejskiej.

Czy tak się stanie, jeszcze nie wiemy. Czy znajdą się ludzie odważni, sygnaliści, stawiający zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego ponad troskę tylko o własny krótkowzrocznie rozumiany interes? Europa kształtowała się właśnie dzięki ludziom odważnym, swym obrońcom. Nie chodzi tu o kreowanie się na gierojów, nadludzi pozbawionych wszelkiej skazy, ale właśnie bycie pokornymi, skromnymi obrońcami, nigdy nie stawiającymi aspiracji, by siebie samego przedstawiać jako bezgrzesznego. Bycie obrońcą jest trudne, zwłaszcza dla kogoś przyzwyczajonego do indywidualizmu i egoizmu. Jednak daje się wytłumaczyć, że ojczyzna, lub nasza lokalna społeczność, czy też chociażby grupa zawodowa wymaga obrony. Tym bardziej powinno być zrozumiałe, by stawać się obrońcami rodzin, to jest samych kolebek miłości, solidarności i współczucia, a zarazem źródeł pomyślności gospodarczej. I kto się decyduje stawać obrońcą, ten staje się kimś wielkim.

Marek Oktaba

Przeczytaj także:

NAJNOWSZE: