Kwestia przyszłorocznych finansów publicznych musi powodować wiele tarć w koalicji, którą stanowią socjaldemokraci, liberałowie i zieloni. Ta konieczność wypływa z istotnych różnic w gospodarczych wizjach, jakie kreują te partie. Każda z nich ma inne cele ekonomiczne i pogodzenie ich w ramach jednego budżetu wydaje się niemożliwe.
Tymczasem krajobraz polityczny w Niemczech zmienia się na korzyść skrajnej prawicy. Wybory lokalne w Saksonii, Turyngii i Brandenburgii okazały się wielką wygraną Alternatywy dla Niemiec (AfD). W efekcie ustąpiło kierownictwo partii Zielonych, w tym Omid Noripour i Richard Lang.
Christian Ramthum, dziennikarz ekonomicznego magazynu „Wirtschaftswoche”, który od lat zajmuje się kwestią niemieckich budżetów, powiedział, że „prawdopodobieństwo, że niemieckie rachunki na przyszły rok nie będą kontynuowane, wynosi obecnie 50 proc.”.
Niemcy znajdują się obecnie w skomplikowanej sytuacji gospodarczej. Ich przemysł mocno stracił na konkurencyjności, ponieważ nie przekształcono go w sposób, który pozwoliłby dopasować się do obecnych wymagań rynkowych. Winę za to ponosi brak odpowiednich inwestycji publicznych.
Sytuacja stała się problematyczna po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, po którym w niemieckim budżecie pojawiła się 60-miliardowa dziura, ponieważ niemożliwe stało się zaplanowane przez rząd Olafa Scholza przeniesienie pieniędzy ze środków na walkę z COVID-19 do funduszu na walkę ze zmianami klimatycznymi. W niemieckiej konstytucji znajduje się zapis uniemożliwiający wzrost deficytu o więcej niż 0,35 proc. nominalnego PKB. Jedynie nadzwyczajna potrzeba pomocy (taka jak pandemia czy kryzys energetyczny) pozwala na pominięcie tego zapisu konstytucyjnego.
„W związku pieniądze to nie wszystko, ale są ważne. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której budżet jest mniejszy, a życzeń wiele. Właśnie w takiej sytuacji się teraz znajdujemy” – powiedział Ramthum.
Koalicja ustaliła pułap wydatków publicznych na przyszły rok na 480 mld euro. Sfinansowanie tego oznaczać ma emisję długu o wartości 43,8 mld euro netto. W dokumentach zgadza się to z przepisami ustawy zasadniczej o hamowaniu zadłużenia, znanej jako Schuldenbremse. Według takiego planu budżetowego deficyt finansowy dla kasy publicznej wyniósłby jakieś 17 mld euro. Rząd Scholza chce jednak zmniejszyć deficyt poprzez większy wzrost gospodarczy oraz wyższe wpływy z podatków.
Zdania ekspertów na temat tego, czy niemiecki parlament zaakceptuje tak przedstawione wyliczenia i zamierzony dług, są podzielone. Ramthum uważa jednak, że „budżet będzie zgodny z konstytucją”.
Aktywność gospodarcza Niemiec wyraźnie spowolniła. Główne instytuty ekonomiczne w kraju prognozują w tym roku recesję na poziomie 0,1 proc. Bundesbank (bank centralny Niemiec) we wrześniowym raporcie stwierdził, że być może Niemcy wpadną w recesję, wyraził jednak nadzieję, że jeśli tak się stanie, to nie będzie to „znaczący, duży i trwały spadek wyników gospodarczych”.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pokazała bardziej optymistyczne dla Niemiec wyliczenia – w jesiennym przeglądzie gospodarczym przewiduje lekki (0,1 proc.) wzrost niemieckiej gospodarki.
„Rosnące koszty finansowania nadal wywierały presję na działalność inwestycyjną. Ponadto niemiecki przemysł nadal odczuwa skutki słabego popytu zewnętrznego. Wykorzystanie mocy produkcyjnych w przemyśle jest obecnie znacznie poniżej średniej, co również ogranicza inwestycje” – wyjaśnił prezes Bundesbanku Joachim Nagel.
Choć Niemcy nadal uchodzą za największą gospodarkę Europy, to borykają się kolejnymi problemami. Niedawno Intel ogłosił, że wstrzyma budowę fabryki w Magdeburgu, gdzie miały być produkowane mikroprocesory. Inwestycja ta była warta 30 mld euro, 10 mld miało wnieść państwo. Ramthum zauważył, że pozytywną stroną wycofania się Intela jest zachowanie 10 mld w kieszeni niemieckiego rządu. „Teraz toczy się debata na temat tego, jak należy je wydać” – powiedział.
Przeczytaj także:
- Rosnące poparcie dla AfD pokazuje, że Niemcy nie mają już poczucia winy
- Niemcy chcą ograniczyć wolność
Planowany budżet jest już omawiany w Bundestagu. Ostatnią sesję zaplanowano na koniec listopada, aby możliwe było zatwierdzenie budżetu jeszcze przed końcem roku.