fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.2 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Inwestycje publiczne jako nowy gospodarczy Graal?

Warto przeczytać

Nie tylko w Polsce, ale i we Francji inwestycje publiczne w transformację energetyczną mają być remedium na gospodarczy kryzys. Trzeba mieć jednak na uwadze, że ich realizacja będzie kosztować i prawdopodobnie rządy będą musiały dodatkowo się zadłużyć.

Francja, chcąc wyjść z kowidowego kryzysu, będzie musiała zaciągać kolejne kredyty. Pozwolą one sfinansować nowe inwestycje publiczne i przeprowadzić planowaną transformację energetyczną. Marc Vignaud, znany dziennikarz ekonomiczny, uważa, że jest ku temu najlepszy czas, bo rekordowo niskie stopy procentowe pozwolą sfinansować inwestycje niemal za darmo. 

François Bayrou, francuski polityk i samorządowiec, były przewodniczący UDF i założyciel Ruchu Demokratycznego uważa wręcz, że Europa powinna zdecydować się na wdrożenie nowego Planu Marshalla, planu naprawczego, dzięki któremu do europejskiej gospodarki zostałoby skierowane w perspektywie najbliższych czterech lat nawet 200 – 250 mld euro. „My w LREM [La République En Marche] apelujemy skromniej, o 60–70 mld euro na dodatkowe inwestycje publiczne, które zostałyby przeprowadzone do 2028 roku. Ich celem powinno być sfinansowanie walki z globalnym ociepleniem” – mówi Bayrou.

Europa może tu wziąć przykład z USA. Nowy amerykański prezydent Joe Biden forsuje gigantyczny plan inwestycyjny, aby pobudzić amerykańską gospodarkę z jednej strony i przeprowadzić transformację energetyczną – z drugiej strony. Chce zasilić gospodarkę USA kwotą 2 bln dolarów w ciągu najbliższych czterech lat. 

Nowe Eldorado? 

Zdaniem Marca Vignauda wydatki publiczne na wynagrodzenia urzędników czy socjalne zabezpieczenie obywateli, które przekraczają przychody zadłużającego się państwa, to ślepa uliczka. Źródłem „dobrego zadłużenia” są dopiero inwestycje publiczne, bo w dłuższym okresie pobudzają wzrost gospodarczy. Także na szczeblu gminnym i powiatowym sensowniejsze jest finansowanie publicznych wydatków inwestycyjnych niż bieżących (operacyjnych). Potwierdza to Raport Komisji ds. Publicznych pod przewodnictwem Jeana Arthuisa. Komisja zaleca jednak ścisłą kontrolę wzrostu wydatków publicznych w celu ograniczenia francuskiego zadłużenia, które osiągnęło w 2020 r. ponad 115 proc. PKB Francji. Kładzie też nacisk na konieczność tworzenia rezerw finansowych na przyszłe wydatki. Paolo Gentiloni, europejski Komisarz ds. Gospodarki, uważa, że w budżecie unijnym należy oddzielić „złe wydatki” na potrzeby bieżące od „dobrych wydatków” na inwestycje.

Éric Woerth, przewodniczący Komisji Finansów Les Républicains, a także Sprawozdawca Generalny ds. Budżetu LREM do Zgromadzenia Narodowego Laurent Saint-Martin przygotowują projekt ustawy organicznej ograniczającej zbyt swobodne zarządzanie finansami publicznymi. Głosem Erica Woertha republikanie ciągle wzywają do lepszej kontroli wydatków publicznych. Tak, aby rozróżniać „dobre wydatki” na niezbędne inwestycje publiczne od marnotrawienia pieniędzy na bieżące, a zarazem niepotrzebne cele. „Dobrymi wydatkami są te, które przyczynią się do rozwoju sieci 5G lub OZE”. 

„Musimy wywołać publiczną debatę na temat tego, czym są wydatki operacyjne zwłaszcza w sytuacji, gdy finansuje się badania, kształcenie czy edukację” – czytamy w broszurze republikanów poświęconej reformie finansów publicznych, zaprezentowanej 30 marca 2021 roku. Niektóre wydatki operacyjne mogą być również potrzebne i pożyteczne. Paolo Gentiloni mówi o nich w kontekście inwestycji społecznych. 

Czy warto wydawać na tyle rond?

Chociaż zwiększenie nakładów kapitałowych na gospodarkę przyczyniłoby się do jej szybszego wzrostu, może też doprowadzić do niekontrolowanego wzrostu wydatków publicznych. Chodzi o to, by rozpoznać, które koszty operacyjne są bezwzględnie potrzebne. „Oczywiście idealną sytuacją byłoby zwiększenie wydatków inwestycyjnych przy równoczesnym równoważeniu systemów ochrony socjalnej w czasie trwania obecnego cyklu koniunkturalnego” – pisze francuski dziennikarz. 

W tym kontekście wraca temat potrzeby przeprowadzenia reformy emerytalnej, więc i wydłużenia wieku emerytalnego. Lewica, która opowiada się za szerokimi planami inwestycyjnymi, nie chce jednak o tym słyszeć. „Czy jednak istnieje pewność co do tego, że wszystkie nakłady inwestycyjne są opłacalne i zwiększają potencjał wzrostu gospodarki?” – pyta Marc Vignaud. 

We Francji 60 proc. inwestycji przeprowadzają władze lokalne. Jednak nie zawsze finansują one wydatki, które są naprawdę przydatne z ekonomicznego punktu widzenia, czego przykładem jest mnożenie bez umiaru rond na drogach. Budowa na przykład basenu miejskiego to inwestycja, ale generująca koszty operacyjne, bo tenże basen należy konserwować i okresowo podgrzewać w nim wodę. „Musimy robić inwestycje, ale nie mogą to być tylko ronda” – żartuje Patrick Artus, główny ekonomista banku Natixis.

Ile potrzeba miliardów?

Ekonomiści podkreślają znaczenie rygorystycznej oceny społeczno-ekonomicznej i środowiskowej dużych projektów inwestycyjnych i ich odpowiedniego doboru. „Roczny plan wykonania na 2021 r. Programu infrastruktura i usługi transportowe wykazał, że korzyści społeczno-gospodarcze przyniesie tylko 12 projektów z 33 już realizowanych” – podkreśla François Ecalle, specjalista ds. finansów publicznych.

Czy Francja ma za mało inwestycji publicznych? Czy dodatkowe potrzeby, zwłaszcza w zakresie transformacji energetycznej, wymagają zwiększenia wydatków inwestycyjnych? W notatce poświęconej temu tematowi François Ecalle zauważa, że wydatki publiczne na inwestycje (brutto lub netto, to znaczy uwzględniające deprecjację kapitału, takiego jak most czy zużyta droga) spadły poniżej poziomu osiągniętego na początku lat 80. XX wieku o około jeden punkt procentowy, obniżając PKB. Francja nie inwestuje jednak mniej niż jej europejscy sąsiedzi.

Analizy przeprowadzone przez I4CE (Institute for Climate Economics) dotyczące zaawansowania transformacji energetycznej we Francji wskazują, że publiczne inwestycje wynoszą obecnie 18 mld euro rocznie, ale w latach 2024-2028 powinny wzrosnąć do 28-31 mld euro rocznie, co oznacza konieczność poniesienia dodatkowych wydatków rzędu 0,5 proc. PKB.

W notatce napisanej wspólnie z ekonomistą Mathieu Plane’em prezes Francuskiego Obserwatorium Koniunktury Ekonomicznej (OFCE) Xavier Ragot podaje, że powinny one wzrosnąć z 0,4 do 0,8 proc. PKB – z 9 do 19 miliardów euro rocznie. Takie kwoty – w jego opinii – potrzebne są na sfinansowanie transformacji energetycznej i ochronę różnorodności biologicznej. Do tego należy dodać wydatki niezbędne do przejścia na technologię cyfrową (światłowody itp.) oraz na modernizację przestarzałej infrastruktury, przede wszystkim transportowej. Według komisji Arthuisa rządowa strategia niskoemisyjna wymaga inwestycji publicznych na poziomie około jednego punktu PKB każdego roku.

Czy da się bez zadłużania? 

Jak przyznaje Xavier Ragot, prezes Francuskiego Obserwatorium Koniunktury Gospodarczej (OFCE), który zawsze opowiadał się za zwiększeniem inwestycji publicznych, które zachęcają też do podejmowania inwestycji prywatnych, administracja francuska nie jest w stanie określić prawdziwie rentownych i użytecznych projektów. „Analizy makroekonomiczne z pewnością pokazują, że inwestycje publiczne mają korzystny długoterminowy wpływ na aktywność gospodarczą, ale nie pomagają w odróżnieniu inwestycji użytecznej od tych, które nią nie są” – dodaje François Ecalle. 

Uważa on, że niewątpliwie niezbędne dodatkowe inwestycje publiczne można sfinansować bez nadmiernego zadłużania się. „Jeżeli nowe roczne potrzeby w zakresie inwestycji publicznych uzasadniają się oceną społeczno-ekonomiczną, to maksymalnym ich poziomem powinien być wskaźnik 1 proc.”. Jego zdaniem w pierwszej kolejności należy zrezygnować z uruchamiania projektów, których korzyści społeczno-gospodarcze są niewystarczające, a następnie nieznacznie zmniejszając wydatki publiczne z wyłączeniem inwestycji, których kwota stanowiła ponad 50 proc. PKB w 2019 r. Bardziej jednak prawdopodobne jest, że nie obędzie się bez dodatkowego zadłużenia. Patrick Artus nie ma złudzeń: „Deficyty pozostaną ogromne przez lata”. 

Oprac. na podst.: https://www.lepoint.fr/tiny/1-2420435

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię