fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Macron, bojąc się Le Pen, stał się proukraiński

Francja ma duże doświadczenie w wykorzystywaniu polityki zagranicznej do celów wewnętrznych, zauważa brytyjski „The Spectator”. Biegłych w tym było wielu znamienitych francuskich polityków. Obecny prezydent idzie w ich ślady.

Warto przeczytać

Brytyjski tygodnik przypomina, że Francuzi mają duże doświadczenie w wykorzystywaniu polityki zagranicznej do swoich celów. Przykładem jest generał de Gaulle, jak i François Mitterrand. Pierwszy zrobił użytek z powszechnego w kraju antyamerykanizmu, aby zawstydzić pronatowskie siły polityczne w kraju. Mitterrand z kolei w latach 80. upokorzył i odizolował francuską partię komunistyczną, wykorzystując kryzys Euromissile ze Związkiem Radzieckim.

Chwiejna postawa Macrona

Czym jest więc deklaracja Emmanuela Macrona, że Zachód nie powinien wykluczać rozmieszczenia wojsk na Ukrainie, jeśli nie sposobem na zniweczenie 10-punktowej przewagi Rassemblement National (RN) Marine Le Pen w sondażach przed czerwcowymi wyborami do UE?

Stanowisko Macrona w sprawie Ukrainy było różne w ciągu dwóch lat wojny. Nie zainteresował się anglo-amerykańskimi informacjami wywiadowczymi, że szykuje się inwazja. Za to potem za wszystko obwinił i ostatecznie zwolnił dyrektora francuskiego wywiadu wojskowego. Następnie bezowocnie próbował „negocjować” z Putinem i wielokrotnie wzywał, by nie „upokarzać” Rosji. A deklarując, że Francja unika eskalacji, odmawiał Ukrainie czołgów i artylerii dalekiego zasięgu. Osiągnął jedynie to, że francuskie wsparcie wojskowe dla Ukrainy plasuje się obecnie na około 15. miejscu, daleko za USA, Niemcami i Wielką Brytanią.

Nagle proukraiński?

Dziś Macron deklaruje się jako orędownik poparcia Zachodu dla Ukrainy i według „The Spectator” są tego trzy oczywiste powody. „Po pierwsze, aby wypełnić próżnię pozostawioną przez zaabsorbowanie przywódców USA i Wielkiej Brytanii zbliżającymi się wyborami. Po drugie, aby powrócić do swojego starego ideału połączenia europejskiej społeczności obronnej jako platformy do wyborów europejskich. Wreszcie, co najważniejsze, aby zawstydzić Rassemblement National w wyborach europejskich, nie wspominając o możliwym zwycięstwie tej partii w wyborach prezydenckich w 2027 roku”.

Kiedy w 2017 r. Emmanuel Macron przemawiał jako zwycięski prezydent, zobowiązał się do wyeliminowania tych wszystkich powodów, dla których na RN oddano prawie 11 mln głosów. Tymczasem ta liczba, nie tylko nie zmalała, ale wręcz wzrosła do 13,3 mln. Dziś na partię Le Pen oddałoby swoje głosy 40 proc. wyborców. Wiele wskazuje na to, że obecne poparcie Macrona dla Ukrainy wynika jedynie z chęci odizolowania prorosyjskiej Rassemblement National i France Insoumise przed czerwcowymi wyborami do UE.

Prezydent drży przed RN, która ma nad nim przewagę w tematach dotyczących spraw, których obawiają się wyborcy. Chodzi o imigrację, prawo i porządek, koszty utrzymania, tożsamość narodową oraz reformę UE. Wyjątek stanowi właśnie Ukraina, którą wciąż Francuzi popierają. Macron chce to wykorzystać, przedstawiając Rassemblement National jako partii de l’étranger – piątą kolumnę Rosji Putina. Prezydentowi sprzyja w tym przypadku fakt, że do czasu niedawnej spłaty pożyczki, RN miała zobowiązania wobec rosyjsko-czeskiego banku. W 2022 r. Macron mówił do Marine Le Pen: „Rozmawiasz ze swoim bankierem, kiedy mówisz o Rosji”. Ta zaś publicznie wzywała wówczas do zniesienia sankcji wobec Moskwy, które, jak twierdziła, miałyby „katastrofalne konsekwencje dla kosztów życia Francuzów” i w swoim manifeście proponowała sojusz francusko-rosyjski.

Nieciekawie potoczyły się też dla Le Pen sprawy w lutym, w parlamencie. Skrytykowała żart Macrona o wojskach na Ukrainę. Premier Gabriel Attal przypomniał jej wtedy: „Madame Le Pen, jeszcze dwa lata temu broniła pani sojuszu wojskowego z Rosją”. A następnie dodał: „Jest powód, by zapytać, czy wojska Władimira Putina nie są już w naszym kraju. Mówię o pani i pani wojskach, pani Le Pen”.

Przeczytaj także:

Dziś Macron deklaruje, że „nie ma granic” dla francuskiego wsparcia dla Kijowa. I chociaż sprawa nowego francusko-ukraińskiego paktu bezpieczeństwa nie wymaga zgody parlamentu, bo należy do kompetencji prezydenta, to planowane tam głosowanie ma na celu wyeliminowanie RN.

„Macron powinien jednak wystrzegać się używania podburzającego międzynarodowego języka do walki w krajowych bitwach. Jego alter ego, równie młody prezydent Francji, który stał się cesarzem Napoleonem III, wykorzystał incydent dyplomatyczny w 1870 r., aby zdobyć poparcie wewnętrzne poprzez upokorzenie Prus. Gorszego efektu nie można było sobie wyobrazić” – zauważa „The Spectator”.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły