fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Pogłębianie dziury demograficznej

Warto przeczytać

W sytuacji gdy mamy coraz mniej dzieci, rośnie nacisk „nowoczesnych Europejczyków” by poszerzać skalę antykoncepcji, aborcji i eutanazji. Ma to nasz polski wymiar w postaci błyskawic maszerujących po ulicach, ma wymiar zachodni, jak poprzez wprowadzenie aborcji do konstytucji francuskiej, ale ma też wymiar wschodni. To ostatnie doskonale widać, gdy się przyjrzy działaniom białoruskiego środowiska opozycyjnego obecnie przebywającego na emigracji w krajach Unii Europejskiej, a skupionego wokół osoby Swiatłany Cichanouskiej. Jednym z głównych celów dla tego środowiska jest promowanie LGBT+, Co oczywiste, nie jest to ich własnym pomysłem czy inicjatywą, natomiast jest wymuszone przez ośrodki zachodnie, które udzielają im finansowania. To ochoczo zostało wsparte przez nowy rząd w Polsce, bo jak inaczej interpretować odwołanie Agnieszki Romaszewskiej-Guzy ze stanowiska dyrektorki telewizji Biełsat? Istniało zagrożenie, iż z przekazu tej telewizji widzowie mogliby się dowiadywać, że istnieją jeszcze inne formy pomocy białoruskiej rodzinie, niż, właśnie, za pomocą antykoncepcji, aborcji i eutanazji.

Ostentacyjne obnoszenie się z LGBT+ kompromituje opozycjonistów w oczach opinii publicznej na Białorusi, bo dla każdego zdrowo myślącego jest jasne, że bezsensowne jest skupianie uwagi na na gronie tak nielicznym, że niemal nie istniejącym. Co ważniejsze, tracenie sił na zabawy ideologiczne powoduje, że energia tych opozycjonistów nie jest w wystarczającym stopniu kierowana ku wypracowywaniu i wdrażaniu pożytecznych reform ustrojowych mających budować dojrzałe społeczeństwo obywatelskie. W istocie, wbrew oficjalnie głoszonym krągłym słówkom, wedle obecnej optyki brukselskiej owe społeczeństwo jest ciemną masą wymagającą głębokiej reedukacji, przy czym ważną linią tej reedukacji jest odbieranie chrześcijaństwu jakiegokolwiek wpływu na kształt gospodarki, spraw społecznych czy życia publicznego. Tutaj wyjątek czyni się dla tych rzekomych chrześcijan, którzy odstępują od twierdzenia, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Bruksela nie widzi też argumentów przemawiających za samodzielnością gospodarczą przyszłej wolnej Białorusi, a unijni biurokraci raczej będą dążyli do podporządkowania tego kraju, podobnie jak i wszystkich innych, wielkim globalnym podmiotom gospodarczym, jako że lobbyści tych podmiotów skutecznie korumpują elity Zachodu. I tu istniało zagrożenie, iż przed takimi zagrożeniami będzie przestrzegać pani Romaszewska-Guzy.

Łatwo zgadnąć że w podobnym kierunku biec będą porady udzielane przez obecnie rządzące elity Zachodu względem powojennej odbudowy Ukrainy. Zamiast proponować zdrowe zmiany ustrojowe, będzie się skupiało wysiłek na wdrażaniu lewackich pomysłów ideologicznych. Co do przekazania większości ukraińskich ziem rolnych w ręce globalnych korporacji, to już nastąpiło, zaś wedle przypuszczalnych rad Brukseli ten proces ma być kontynuowany na wszystkich polach gospodarki, zapewne z korzyścią dla firm niemieckich i francuskich, a bez żadnej troski o interes samych mieszkańców Ukrainy. Choć dla Ukrainy jednym z najważniejszych zagrożeń jest katastrofa demograficzna, to pomoc ukraińskim rodzinom, gnębionym wojną i związanymi z nią stresami, będzie najprawdopodobniej szła, jak wyżej wspomniano, po linii promowania antykoncepcji, aborcji i eutanazji.

Trzeba bowiem głośno powiedzieć, że dla ideologów pokroju Fransa Timmermansa im mniej ludzi, tym mniejsza emisja CO2, a tym samym katastrofa demograficzna Ukrainy jawi się jako wzorzec do dalszego stosowania po całej Europie, aby i tu pogłębiał się syndrom braku dzieci. To wyjaśnia łatwość podejmowania decyzji wiodących do likwidacji europejskiego rolnictwa, bo i tu im mniej ludzi, tym lepiej dla ziemskiej atmosfery. Skoro ciężar finansowy termomodernizacji budynków ma być zrzucony na barki mieszkańców, widzimy kolejne pole na którym ludzi będzie się wpychać w ubóstwo, a w pewnej perspektywie doprowadzać do ich eksterminacji. Z poklaskiem brukselskim podobne owoce ma przynosić powrót błyskawic do marszów na ulicach polskich miast. Choć grozi nam katastrofa wpadnięcia w dziurę demograficzną, trwają wysiłki, by topić europejskie rodziny, bo też dla lewicowych ideologów rodzina jest paskudnym siedliskiem patriarchatu i przemocy.

Taka zadziwiająca krótkowzroczność wynika z tego, że władze Unii Europejskiej w niewielkim tylko stopniu pochodzą z demokratycznego wyboru. Nie muszą one się martwić gniewem opinii publicznej, bo są nieusuwalne. Ale za to stają się chorobliwie uzależnione od nacisku lobbystów reprezentujących wielkie siły gospodarcze, zainteresowane niszczeniem rodziny, bo ta, gdy zdrowa i silna, będzie działała na rzecz sprężystości społeczeństwa. Wówczas zaś trudno sprzedawać niepotrzebne ludziom produkty i usługi. Jaka za tym się kryje myśl, trafnie to niegdyś komentował przedwojenny polski ekonomista Leopold Caro, autor książki „Solidaryzm”. Pisał on: „Liberalizm zaleca, by każdy dbał tylko o dobro własne, a całość sam a się złoży. Podobnym jest w tym względzie (…) do gąsienicy, siedzącej na liściu a nie wiedzącej i nie troszczącej się o drzewo, którego integralną częścią jest gałąź, a jej znów cząstką liść ów zjadany przez to żarłoczne a ograniczone stworzenie, podczas gdy solidaryzm widzi w społeczeństwie samoistny organizm, żyjący własnym życiem i naginający jednostki, acz nie pozbawione, jak w kolektywizmie, gospodarczej samodzielności, do działania gwoli dobru publicznemu”.

Przeczytaj także:

Niektórym wydaje się, że dla mierzenia się z wyzwaniami demograficznymi wystarczą same tylko zasiłki lub tanie kredyty. Mamy jednak dużo poważniejszą przyczynę zapaści, a ta kryje się w głowach Europejczyków, nauczonych krótkowzroczności oraz poddających się dyktatowi ślepych ideologów. Jak długo Unia Europejska będzie polem na którym silniejsi gnębią słabszych, tak długo zanikać będzie nadzieja na przyszłość kontynentu o takim kształcie. Niegdyś Robert Schuman twierdził, że Europa pokona wszelkie przeszkody działając siłą wspólnotowej solidarności. Dziś mamy syndrom żarłocznych gąsienic, które tak długo będą się wzajemnie zjadały, aż na koniec pozostaną tylko suche kikuty gałęzi. Potrzebujemy szerokiego społecznego ruchu odrodzenia dalekowzrocznego myślenia, który by przywracał kontynentowi organiczną jedność. W organizmie jedna tkanka nie zjada drugiej, za wyjątkiem tkanki nowotworowej. Guzy nowotworowe należy się starać wycinać, dopóki nie ma zbyt dużo przerzutów. Ta ostatnia konkluzja niech się przyda tam, gdzie obywatele będą się zastanawiali, na kogo zagłosować. Podejmując decyzję patrzmy, na ile proponowane programy służą odbudowie demograficznej, a na ile prowadzą ku katastrofie demograficznej.

Marek Oktaba

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły