fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.2 C
Warszawa
niedziela, 26 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Płynna granica między tym, co nielegalne a swobodną ekspresją w Internecie

Między wolnością słowa a odpowiedzialnością za treści – nad tym dylematem zastanawia się „The Wall Street Journal”

Warto przeczytać

Odkąd YouTube został jednym z najpopularniejszych serwisów internetowych, stara się znaleźć równowagę pomiędzy wolnością słowa i odpowiedzialnością za zamieszczane materiały. Dla Susan Wojcicki, która od 2014 r. jest dyrektorem generalnym serwisu, znalezienie złotego środka jest niezwykle istotne.

Rodzina Susan pochodzi z Polski, skąd udało się wyjechać jej ojcu do USA, gdy tymczasem dziadek pozostał na miejscu. Dobrze więc wie, czym jest cenzura i jak łatwo władza może kontrolować treści.

Wojcicki doskonale też zdaje sobie sprawę, że problem wolności słowa jest złożony i bardzo ważny dla społeczeństwa obywatelskiego, firm i rządów. Znalezienie wspólnego mianownika między propozycjami jest trudne. Dla YouTube istotna jest ochrona tworzącej go społeczności i niezamykanie na nowe i różnorodne głosy i opinie. Susan Wojcicki uważa, że dyskusje dotyczące regulacji wypowiedzi powinny być prowadzone zgodnie z trzema zasadami.

Po pierwsze, otwarty Internet wprowadził przełomowe zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw. W wydanym oświadczeniu przywódcy G7 podkreślili wartość otwartości, którą YouTube stara się realizować. Każdy użytkownik może swobodnie korzystać z zasobów serwisu w poszukiwaniu rozrywki, edukacji czy potrzebnych informacji. Niestety jest też druga strona medalu: otwartość pozwala działać ludziom i grupom przekazującym szkodliwe treści. To sprawia, że pełna wolność nie jest możliwa i trzeba nakreślić pewne zasady postępowania. Polityka serwisu jest taka, że materiały wyjątkowo szkodliwe prezentujące brutalność, ekstremizm lub naruszające prawa autorskie są usuwane. Wywołuje to oczywiście krytykę, jednak takie same zasady są stosowane odnośnie do wszystkich, a YouTube nie faworyzuje tutaj żadnych grup użytkowników. Przy czym, jak twierdzi Susan Wojcicki, nie oznacza to usuwania wszystkiego, co kontrowersyjne, a jedynie stworzenie pewnej ramy, przy równoczesnym akceptowaniu nieporządku panującego w Internecie.

Po drugie, współpraca w tym zakresie z demokratycznymi rządami jest bardzo ważna, gdyż to one powinny tworzyć przepisy prawa oparte na normach międzynarodowych, co umożliwi szybsze i skuteczniejsze pozbywanie się nielegalnych treści. Wojcicki zdecydowanie opowiada się za współdziałaniem z urzędnikami w celu rozwiązania problemu.

Jednak dyrektor generalny serwisu uważa, że firmy powinny mieć pewną dozę elastyczności w postępowaniu związanym z kontrolą materiałów. Dzięki temu są w stanie nauczyć się, jak sobie radzić ze szkodliwymi, choć z punktu widzenia prawa legalnymi, wypowiedziami. W tym wypadku, jak uważa Wojcicki, sztywne zasady prawne mogą się okazać chybione. Jej zdaniem regulacje urzędnicze mogą doprowadzić np. do usunięcia materiałów z protestów, gier wideo czy teledysków, które często mogą się okazać bardzo przydatne. Za przykład podaje sprawę drastycznych filmów, które pozwoliły szwedzkim prokuratorom pociągnąć reżim syryjski i rebeliantów do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. Moderacja wewnętrzna na YouTube sprawnie reaguje i w razie potrzeby zmienia zasady od ręki, jak miało to miejsce w związku z podpaleniami wież telefonii komórkowej w Wielkiej Brytanii, co wiązało się z obwinianiem sieci 5G o COVID-19 przez niektóre grupy. Negatywne treści zostały natychmiast usunięte z kanału, aby nie znaleźli się naśladowcy.

Moderacja tak wielkiego serwisu, jakim jest YouTube, to ogromne wyzwanie. Pomyłki bywają bolesne i mogą szkodzić działalności wielu firm i twórców obecnych na platformie. Niejednokrotnie zdarzało się, że reklamodawcy wycofywali swoje fundusze, kiedy ich reklamy pojawiały się obok kontrowersyjnych zagadnień. Aby temu przeciwdziałać, YouTube podjął współpracę z Globalnym Sojuszem na rzecz Odpowiedzialnych Mediów w celu opracowania branżowych definicji treści nienadających się do reklam. Serwis należy również do założycieli Global Internet Forum to Counter Terrorism, który przeciwdziała wykorzystywaniu platform cyfrowych przez ekstremistów. Także użytkownicy otrzymują narzędzia i mechanizmy kontrolne pozwalające na zarządzanie swoimi materiałami.

Wojcicki ma świadomość, że YouTube jest bardzo ważny dla biznesu, dlatego jako dyrektor generalny serwisu nadzoruje przejrzystość wszystkich działań. W kontekście odpowiedzialności za wypowiedzi przeprowadzono badanie wskaźnika oglądalności treści naruszających zasady portalu, które pokazało jego 70 proc. spadek, w stosunku do 2017 r. Jedną z przyczyn może być usprawnione uczenie maszynowe, dzięki któremu algorytm łatwiej wyszukuje naruszenia zasad. Badanie pokazało też, że w pierwszym kwartale roku na każde 10 tys. wyświetleń na YouTube 16 do 18 pochodziło z materiałów, które naruszały prawo.

Susan Wojcicki podkreśla, jak istotna jest sprawa aktualizacji podejścia do wypowiedzi online, a także jak krucha jest granica między tym, co powinno być nielegalne a tym, co prowadzi do swobodnej ekspresji, a może nawet wielkich pomysłów.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię