fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

24.8 C
Warszawa
poniedziałek, 22 lipca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Finansowi mędrcy z internetu

Warto przeczytać

W internecie, także polskim, nie brakuje finansowych „wizjonerów”, ludzi, którzy rzekomo rozszyfrowali rynek, odkryli tajniki gospodarki i wiedzą więcej niż inni. Te wybite analityczne zdolności muszą być swoistym darem, skoro tylko ten, a nie żaden inny obserwator wie, co się wydarzy na giełdzie, ile będą kosztowały waluty, jaka będzie rentowność obligacji czy notowania metali szlachetnych. Często są to prognozy szokujące. Wydarzyć się ma coś niesamowitego – dowiedzieć się można z ich mediów społecznościowych albo filmików na youtubie. To kwestia dni, może tygodni, góra kilku miesięcy i wszystko się zawali. Nastąpi jakaś dramatyczna przecena, nieokreślony krach lub coś w tym stylu. Tylko nasz internetowy analityk wie jak się przed tym ochronić. On zna strategię nie tylko chroniącą przed stratą, ale kto wie, może nawet dającą nieźle zarobić. I to wszystko w trudnych czasach, w których załamanie gospodarcze jest coraz bliżej.

Przyznam, że z zażenowaniem słucham tego typu wystąpień. Sądzę, że w wielu wypadkach mamy do czynienia z cynizmem, zwykłym wzbudzaniem skrajnych emocji. Wszak cała sprawa sprowadza się do tego, że taki prorok ekonomicznej katastrofy jednocześnie zachęca do tego, aby kupić jego szkolenie, skorzystać z porady lub zainwestować w jego fundusz. Wielu ludzi zresztą zapewne tak właśnie robi. Nie chodzi w tym o to, aby twierdzić, że nagłe i gwałtowne wydarzenia są w gospodarce niemożliwe. One się zdarzają raz na jakiś czas. Tyle, że są najczęściej zupełnie nieprzewidywalne. Oczywiście jeśli ktoś całymi latami twierdzi, że stanie się coś złego, to siłą rzeczy po jakimś czasie trafi. To jak jakby stanąć na chodniku i non stop twierdzić, że kolejny samochód, który nadjedzie będzie zielony. Prędzej czy później pewnie będzie. Tylko czy to świadczy o jakichś niezwykłych zdolnościach tego, kto to zapowiadał? Oczywiście nie.

Gospodarka jest codziennie obserwowana przez wiele tysięcy ludzi. To analitycy, inwestorzy, ekonomiści etc. Często dysponują najbardziej zaawansowanymi narzędziami jakie daje współczesna technika. Są skomplikowane modele ekonometryczne, jest big data, obecnie rozwija się sztuczna inteligencja. Jest zatem czym badać napływające informacje. To jednak nie zmienia faktu, że przewidzenie tego, co stanie się na giełdzie choćby jutro jest niezwykle trudne. Powtarzalność zaś trafnych prognoz jeszcze trudniejsza. Nawet jeśli uda się komuś trafnie zaprognozować jutrzejszą cenę danej akcji, to pytanie, czy będzie trafiał także na kolejnych sesjach notowań. Świat finansów pełen jest ludzi niezwykle bystrych, którzy ukończyli najlepsze uczelnie globu i nic innego nie robią tylko analizują dane. Wciąż jednak prawie nikt nie robi tego tak, żeby regularnie przewidywać ceny aktywów. Pytanie, jakie w tym kontekście można zadać brzmi: jakie są szanse, że jakiś przypadkowy internauta, prowadzący np. kanał na youtubie wie lepiej niż cała reszta? Można odnieść wrażenie, że wie, ponieważ jest mówi z taką pewnością, że jakby wiedział na 100 proc. Najpewniej jednak nie wie, jego głównym celem nie jest zresztą wiedzieć, tylko sprzedać kurs lub szkolenie. To w ten sposób zarobi pieniądze.

Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś przeczuwa, z bardzo dużą, może nawet 100 – procentową pewnością, jakie jutro wypadną numery w totka. Nie wiadomo jakim sposobem, ale posiada taką informację. Czy podzieli się tą wiedzą z innymi, czy może zagra sam i zgarnie wygraną? Najpewniej zagra samodzielnie, bo jeśli i inni będą znali numery i też je obstawią, wygrana będzie znacznie mniejsza. Podobnie jest z inwestowaniem na rynku finansowym. Wiedząc jaki będzie kurs tej czy innej akcji typowy inwestor przede wszystkim skupi się na tym, aby samemu dokonać stosownej lokaty kapitału. Nie będzie nagrywał filmów, ani wypisywał komentarzy w social mediach. Po prostu zainwestuje i zgarnie zysk. Jeśli zaś się pomyli, poniesie stratę. Tak to wygląda.

Najlepsi z giełdowych wyjadaczy doskonale wiedzą, że nie ma drogi na skróty. Nie ma czegoś takiego jak gwarancja zysku po obejrzeniu szkolenia. To zwykłe wyciągnie pieniędzy od nieświadomych ludzi, którzy myślą, że tak to wygląda. Dlatego z dystansem podchodzę do internetowych znawców inwestowania. Nie twierdzę, że w sieci nie ma ludzi, którzy dzielą się niezwykle ciekawą wiedzą na temat finansów czy ekonomii. Takie materiały są, trzeba jednak uważać i starannie selekcjonować treści. Dla mnie czerwona lampka zapala się, kiedy pojawia się apodyktyczna prognoza, że to i to wydarzy się z całą pewnością, i że jest sposób, aby na tym zarobić albo przynajmniej ochronić swój kapitał. To przesłanka do tego, żeby włączyć coś innego.

Surfując po internecie natknąć można się na różne treści, jedne wartościowe, inne bezużyteczne, albo wręcz oszukańcze. Należy umieć się w tym orientować, aby wiedzieć czym różnią się jedne od drugich, doba ma bowiem tylko 24 godziny. Nie ma sensu tracić czasu na mrzonki o pewnym zysku bez wysiłku i bez ryzyka. Wielu dało się na to nabrać. Brzmi bowiem pięknie, nie ma w tym jednak odrobiny prawdy.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły