fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

8.2 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Tzw. zielony ład a rolnictwo. Czy przyjdzie opamiętanie?

Warto przeczytać

Zielony ład, unijny projekt zmian prawnych mających doprowadzić do tzw. zeroemisyjności netto do 2050 roku znajduje w Polsce coraz mniej obrońców. Coraz powszechniejsza bowiem staje się wiedza o tym, jakie będą praktyczne skutki tego przedsięwzięcia, dobitnie przypominają nam o tym protesty rolników, którzy w wielu państwach Unii wyszli na ulice, aby dać znać o swoim niezadowoleniu. Przypomnijmy, że zgodnie z planami UE 4 proc. użytków rolnych miało zostać ugorowanych, ograniczenia związane z nawozami sprawiają, że stają się one coraz droższe, co skutkuje tym, że rolnicy mają do wyboru dwie opcje, albo podnieść ceny, albo splajtować.  T pierwsza perspektywa nie zawsze jest możliwa ze względu na wymagania nabywców. Presję na rolnictwo nasila jeszcze import tańszych produktów rolnych z Ukrainy, które nie muszą spełniać tak rygorystycznych norm jak te pochodzące z państw unijnych. Są zatem znacznie tańsze.

Przypomnieć trzeba, że w Polsce rolnictwo wciąż odgrywa znacznie większą rolę jako komponent PKB niż w wielu krajach zachodniej Europy. Oznaczać to powinno, że obecni w unijnych instytucjach Polacy działać powinni na jego rzecz, opierając się zdecydowanie takim pomysłom ja te związane z tzw. zielonym ładem (ZŁ). O dziwo jednak tak to nie działa. Za rezolucją Parlamentu Europejskiego popierającą ZŁ głosowali europosłowie z KO, PSL czy Lewicy (przeciw byli ci z PiS). Z kolei komisarz rolnictwa wysłany do Komisji Europejskiej przez PiS, Janusz Wojciechowski mówił, że zielony ład to szansa dla polskiego rolnictwa. Innymi słowy, przynajmniej werbalnie wspierał ten projekt. Postawa Wojciechowskiego, co warte podkreślenia, doprowadziło nawet do tego, że szef PiS Jarosław Kaczyński wezwał go do rezygnacji. Ten jednak nie posłuchał.

Problem narasta, a jego rozwiązania nie widać. Za drobnymi ustępstwami Komisji dotyczącymi sposobu zliczania ugorów nie kryje się bowiem gotowość do wycofania się z zielonego ładu, który, mówiąc jasno, stanowi coraz poważniejsze zagrożenie dla unijnego rolnictwa i tym samym bezpieczeństwa żywnościowego państw należących do Unii Europejskiej. Tymczasem konieczna jest poważna dyskusja na ten temat, w tym szczególnie o tym, jak urealnić cele jakie są stawiane przez unijne instytucje państwom członkowskim. Jedna rzecz to troska o środowisko, druga to ich rozsądna realizacja, z odniesieniem do realiów. Rolnicze protesty mogą być punktem zwrotnym w tym temacie. Pokazują one, że tzw. zielony ład to nie idylliczna wizja, która podoba się wszystkim i dla wszystkich jest korzystna. Rolnicy podnoszą bardzo poważne argumenty i wskazują na potężne koszty, które prędzej czy później, a raczej prędzej niż później, zostaną przerzucone na konsumentów. Innymi słowy, to nie jest tylko problem rolników. To w interesie nas wszystkich jest, aby doszło do opamiętania.

Silne rolnictwo to dostępna i tania żywności. Obecnie nie za bardzo się tym przejmujmy. To trochę jak ze zdrowiem, kiedy się je ma, nie za bardzo się zastanawiamy nad tym faktem i nieczęsto spontanicznie wyrażamy wdzięczność, że jesteśmy zdrowi. Tak samo może być z silnym rolnictwem, gotowym do zaopatrywania w produkty rolne po niskich cenach. Kiedy go zabraknie, okaże się jak wielka to będzie strata. Przede wszystkim odczują to nasze portfele. Trzeba się zatem wykazać refleksją i refleksem i artykułować zagrożenia związane z nierealistycznym planami. Skutki bowiem spadną na miliony ludzi, z których wielu i tak trudno wiąże koniec z końcem.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły