fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Majstrowania przy służbach ciąg dalszy albo jak papierowe tygrysy bawią się w ciuciubabkę

Łukasz Warzecha zadaje niewygodne pytania, bez względu na to, kto aktualnie dzierży ster władzy. Prawicowo konserwatywne poglądy nie przeszkadzały Mu krytykować poprzedniej władzy, gdy na to zasługiwała.

Warto przeczytać

Stąd też jego utrzymany w ironicznym tonie wpis na platformie X zasługuje, by potraktować go z całą należną uwagą, zwłaszcza że implikacje planowego podporządkowania nowego Centralnego Biura Zwalczania Korupcji Komendantowi Głównemu Policji na wzór Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości będą tyle nieuniknione, co brzemienne w skutki.

Każde skupienie nadmiernej władzy w jednym ręku, niezależnie od osobistych przymiotów insp. Marka Boronia, do 20 marca pełniącego obowiązki Komendanta Głównego, co z pewnością jego pozycji nie wzmacniało, oznacza jedynie brak faktycznych możliwości sprawowania efektywnego nadzoru, zwłaszcza że w obliczu coraz większej specjalizacji i specyfiki działania każdej ze służb, jednolite schematy kontroli i nadzoru są nieefektywne.

Hasło, że dotyczy to wyłączenie nadzoru polityków, jest tyle efektowne co puste, gdyż liczba interwencji osobistych i telefonicznych w praktyce zablokuje możliwości operacyjnego zarządu ze strony Komendanta Głównego. Co więcej, telefony do właściwego ministra, a nawet dwóch, bo MSWiA oraz Koordynatora, jedynie pogłębią chaos stanowiący nieunikniony efekt każdej reorganizacji.

Czy zabieg ma na celu jedynie przykrycie czystki kadrowej i spowolnienie szeregu postępowań prowadzonych w minionych latach przez CBA? Tego wykluczyć się nie da, zwłaszcza w sytuacji, gdy z zapowiedzi likwidacji CBA trzeba się było wycofać. Chodzi o zarzut próby zneutralizowania jedynego skutecznego narzędzia w walce z korupcją oraz uśpienie prowadzonych operacji i przekierowanie uwolnionych zasobów na tropienie domniemanych afer poprzedników.

Analogia do likwidacji pionu PG ówczesnej Komendy Głównej Milicji w pierwszym okresie transformacji ustrojowej jest bezsporna i nieprzypadkowa. Aspekt regulacyjny i polityczny jest o tyle istotny, że bez względu na rzeczywiste motywacje, skutki organizacyjne i kadrowe zapowiadanych zmian bez umocowania ustawowego, będą pozbawione podstawy prawnej, a co za tym idzie nielegalne.

Nie przypadkiem autonomię CBA i jej podległość Ministrowi Koordynatorowi gwarantuje ustawa, ponieważ specyfika realizowanych zadań sprawiała, że to politycy i sfera wpływów nieformalnych stanowią kanwę zainteresowania i penetracji CBA. Liczba spraw zakończonych prawomocnymi wyrokami czy ujawnionych opinii publicznej nadużyć władzy albo zwykłych przekrętów nie oddaje istoty i efektów prowadzonych działań. Istnieje bowiem obawa, że szereg spraw nigdy nie ujrzy światła dziennego z racji na żywotny interes państwa, co nie znaczy, że nie zostały one zrealizowane.

W tym kontekście fakt, że znany polityk obecnie rządzącej koalicji zamienił celę aresztu na fotel eurodeputowanego, nabiera symbolicznego znaczenia. Hasło odpolitycznienia służb nie może bowiem oznaczać jedynie zamiany „moich na mojszych”, ugruntowania poczucia bezkarności w klasie politycznej oraz oczekiwania ze strony nowego Komendanta, że po zastaniu pełnoprawnym głównodowodzącym, dystynkcje inspektora zamieni on na generalski wężyk, przysługujący już jego obu zastępcom.

Dość jednak żartów i facecji. Skoro (jak pisze Łukasz Warzecha) zamiary faktycznej likwidacji CBA do końca tego roku są nierealne i „koalicyjny rząd poczeka z likwidacją do wyborów prezydenckich”, oznacza jedynie permanentny stan tymczasowości, niepewności i braku motywacji. W tych warunkach nawet najlepsi profesjonaliści będą chcieli przeczekać, znaleźć inne miejsce lub odejść ze służby. To oznacza faktyczny paraliż, nastrój zniechęcenia, brak profesjonalizacji i poczucie bezkarności wśród środowisk pozostających w zainteresowaniu CBA.

Faktyczne obniżenie rangi Szefa Służby z racji zmiany podległości pionowej wydaje się w tym momencie najmniejszym zmartwieniem tych wszystkich, którzy pracę w CBA traktowali jako realizację misji na rzecz państwa. Swoją służbę rozumieją bowiem jako walkę z patologiami życia publicznego, eliminowanie najgroźniejszej i najtrudniejszej do wykrycia przestępczości „w białych kołnierzykach”, opartej na systemie nieformalnych powiązań, władzy dyskrecjonalnej i wieloletnich wpływach, budowanych mozolnie na styku polityki i gospodarki, niekiedy ponad politycznymi podziałami.

Co ciekawe, wbrew zapowiedziom marszałka Sejmu, który zdaje się wierzyć w swoją omnipotencję i już myśli o zamianie fotela sejmowego na Pałac Prezydencki, sprawy istotne a do takich z pewnością należy zapowiadana zmiana, oznaczająca faktyczną likwidację i obniżenie rangi CBA, nie stanęła na porządku obrad plenarnych wysokiej izby, nie uzyskała rekomendacji właściwej komisji. Mało tego, rządząca koalicja nie ustaliła w tej sprawie ani trybu procedowania, ani celowości zapowiadanej zmiany.

Przeczytaj także:

Na koniec akcent optymistyczny. Wszyscy ci, którzy traktują wybory prezydenckie za rozstrzygnięte, mogą się rozczarować. Czas nie działa na korzyść obecnie sprawujących kontrolę nad Sejmem i ponoszącym odpowiedzialność za bieg spraw w państwie. Kolejne odsuwanie w czasie obietnic wyborczych, pogłębiający się zamęt wokół szumnie zapowiadanych zmian w oświacie czy służbie zdrowia, sprzyjać będą raczej wyborowi na urząd Prezydenta osoby stojącej na straży Konstytucji i analizującej każde posuniecie wymagające zmiany ustawodawstwa pod kątem celowości, racjonalności i zgodności z Konstytucją właśnie.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię