fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

21.8 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Zwrot w relacjach Izraela z Polską

Nowy minister spraw zagranicznych Izraela, Yair Lapid, ostro zaatakował Polskę z powodu procedowanej ustawy uniemożliwiającej Żydom (i innym osobom) zgłaszanie roszczeń do mienia skonfiskowanego przez polski reżim komunistyczny po II wojnie światowej. „Decyzja Lapida, by uderzyć w Polaków w związku z najnowszym aktem prawnym, pokazuje, że nie ma on zamiaru zmieniać zdania w tej sprawie, podtrzymując swoje stanowisko sprzed trzech lat” – odpowiedział szef Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Warto przeczytać

Kaczyński ma rację, twierdząc, że Polska tworzy własne prawo, a ustawa, nad którą debatuje Senat, przeszła przez niższą izbę parlamentu.

Rację ma też Lapid, twierdząc, że ustawy mają swoje konsekwencje – czasem także na arenie międzynarodowej. Ta konkretna ustawa, o ile zostanie przyjęta, a następnie podpisana przez prezydenta, może znacząco pogorszyć relacje izraelsko-polskie.

Ustawę, która zabrania roszczeń restytucyjnych z tytułu Holokaustu, Lapid nazwał ostatnio „niemoralną”, a także „hańbą, która nie wymaże okropności pamięci o Holokauście”.

„Jest to przerażająca niesprawiedliwość i hańba, która szkodzi prawom ocalałych z Holokaustu, ich spadkobierców i członków społeczności żydowskich, które istniały w Polsce przez setki lat. To działanie niezrozumiałe. To niemoralne prawo poważnie zaszkodzi stosunkom między krajami” – stwierdził.

Napięcia między Warszawą a Jerozolimą sięgają roku 2018, kiedy w Polsce przyjęto ustawę delegalizującą mówienie, że kraj ten ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za Holokaust, podczas którego na terenie Polski zabito trzy miliony Żydów.

W 2019 roku sprawa Holokaustu wróciła, kiedy wizytujący w Warszawie ówczesny premier Izraela Benjamin Netanjahu wspomniał o kolaboracji Polaków z nazistami. Jego wypowiedź przeinaczono, ponieważ Netanjahu miał na myśli jednostki, które tak czyniły, nie zaś polski rząd czy Polaków jako cały naród.

Teraz jednak w Jerozolimie mamy zupełnie inny rząd, którego nastawienie jest odmienne. Obecny rząd Izraela nie jest skory do ugodowych postaw Netanjahu, nie szuka na siłę sojuszy przeciwko Unii Europejskiej, a na pewno nie kosztem polityki realnej.

Dla niektórych krajów zmiana rządu Izraela stała się okazją do poprawy stosunków międzynarodowych. Niedawno premier Naftali Bennett poparł sprzedaż 50 milionów metrów sześciennych wody dla ogarniętej suszą Jordanii, co stało się pierwszym krokiem do naprawy stosunków między tymi państwami, zepsutych za czasów Netanjahu.

Lapid z kolei zapowiadał odnowienie i wzmocnienie więzi ze stronnictwem demokratycznym w Stanach Zjednoczonych. Wydaje się, że zmiana czeka także relację z Polską, niestety – w odwrotnym kierunku.

W 2018 roku Lapid znajdował się w opozycji i z tego stanowiska krytykował ustawę umożliwiającą zwolnienie Polaków z jakiejkolwiek odpowiedzialności za Holokaust. Zarzucał wtedy Netanjahu zbyt łagodne podejście do Polski. Sam natomiast komentował ustawę na Twitterze:

„Całkowicie potępiam nową polską ustawę, która próbuje zaprzeczyć polskiemu współudziałowi w Holokauście. Został on wymyślony w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych, nigdy nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo nigdy tego nie zmieni”.

Ambasada RP odpowiedziała wtedy na swoim koncie:

„Twoje niepodparte twierdzenia pokazują, jak bardzo potrzebna jest edukacja o Holokauście, nawet tutaj w Izraelu. Intencją polskiego projektu ustawy nie jest „wybielanie” przeszłości, ale ochrona prawdy przed takimi oszczerstwami”.

Lapid ripostował: „Jestem synem osoby, która przeżyła Holokaust. Moja babcia została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuję od was edukacji o Holokauście. Żyjemy z jego konsekwencjami każdego dnia w naszej zbiorowej pamięci. Wasza ambasada powinna wystosować natychmiastowe przeprosiny”. Należał wtedy do najgłośniejszych krytyków Polaków, których oskarżał o próbę przeinaczania historii.

Polska w końcu uległa presji międzynarodowej i w czerwcu 2018 zmieniła prawo. Netanjahu pochwalił ten ruch, ale Lapid pozostawał nieustępliwy. Wprowadzoną poprawkę nazwał „złym żartem”. „To prawo musi być wymazane z polskiego ustawodawstwa”, powiedział wtedy. „Powinni anulować tę skandaliczną ustawę i prosić zmarłych o przebaczenie”.

Na Tweeterze Lapida znalazł się wtedy między innymi wpis o tym, że „wspólne oświadczenie premierów Izraela i Polski jest haniebne i nie szanuje pamięci ofiar. Premier Netanjahu powinien je natychmiast odwołać. 200.000 Żydów zostało zamordowanych przez Polaków, a premier podpisał oświadczenie, które oczyszcza ich z odpowiedzialności”.

Jednak pozycja, którą zajmował wtedy Lapid w Izraelskiej polityce, zwalniała go z odpowiedzialności za wybraną postawę. Mógł do woli krytykować postępowania rządu, nie biorąc pod uwagę jego relacji z Polską, potencjalnym sojusznikiem w ramach Grupy Wyszehradzkiej, często wspierającej Izrael w obrębie Unii Europejskiej.

Teraz Lapid ma zupełnie inną pozycję – jest ministrem spraw zagranicznych i doskonale zdaje sobie sprawę z dyplomatycznych konieczności. Mimo to nie ma zamiaru zmieniać swojego stanowiska w relacjach z Polską, co jasno widać po jego reakcji na ostatnią z przygotowywanych przez Polskę ustaw.

Wydaje się, że stoją za tym dwa powody. Pierwszym jest autentyczne przekonanie Lapida o tym, że Polacy próbują zmieniać historię, wybielając swoją w niej rolę. Drugim jest odmienne podejście do Unii Europejskiej, niż to, jakie przejawiał Netanjahu.

Netanjahu uważał, że Bruksela przejawia głęboko zakorzenione nastawienie antyizraelskie, jest więc z zasady wroga, należy więc neutralizować ją poprzez zawieranie sojuszy z pojedynczymi państwami członkowskimi. Lapid tak nie uważa. Zaraz po objęciu urzędu wygłosił przemówienie, w którym uznał relację Izraela z Unią za „niewystarczająco dobrą”.

Lepid uważa zatem, że relacje Izraela z krajami Europy Zachodniej niepotrzebnie stały się wrogie i jest to często winą zaniedbań izraelskiego rządu. Nie ma sensu wykrzykiwać, że wszyscy Europejczycy są antysemitami, bo nie prowadzi to do budowania pozytywnych relacji. Lapid przyznał, że kontaktował się z szefem spraw zagranicznych UE Josepem Borrellem oraz francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem i że „wszyscy uważamy, że nadszedł czas na zmiany, na poprawę, na pogłębienie dialogu między Izraelem a Europą”.

Lapid liczy zatem na sojusze z bardziej liberalnymi demokracjami Unii, odwracając się od krajów o wątpliwej demokracji, takich jak Węgry czy Polska. Efekt tego jest taki, że konsekwentnie nie zależy mu na łagodzeniu stosunków z Polakami, ponieważ nie wydają mu się oni istotnymi sojusznikami na arenie Europejskiej.

Kiedy Lapid wizytował Zjednoczone Emiraty Arabskie, podziękował Netanjahu za zawarcie Porozumień Abrahamskich. Mało jednak prawdopodobne, żeby kiedykolwiek w podobny sposób miał podziękować byłemu premierowi za budowanie relacji z Polską.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię