fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18.7 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Fit for 55” – nierealny projekt, realne zagrożenie

Dr hab. Zbigniew Krysiak, prof. SGH, Przewodniczący Rady programowej Instytutu Myśli Shumana wielokrotnie wskazywał, że Unia, odchodząc od fundamentów wartości, na których ją ufundowano, zmierza w kierunku rozwiązań, które stanowią nie tylko zaprzeczenie celów, którym miała służyć, ale grożą jej rozpadem w wyniku naruszenia równowagi pomiędzy autonomią państw narodowych a działaniami wspólnotowymi.

Warto przeczytać

Najnowszym tego, dodajmy, że spektakularnym przejawem jest ogłoszenie przez Niemcy projektu, zwanego „Fit for 55”, który zdaniem tamtejszych mediów ma stanowić swego rodzaju kotwicę stabilności dla niemieckiej gospodarki w czasie pandemii. Tymczasem w zgodnej opinii obserwatorów, projekt uzależni technologicznie Polskę od zachodniego sąsiada. 

Jeśli bowiem importowane z Chin elementy służą za podstawę półproduktów dostarczanych z Polski do Niemiec, gdzie powstaje produkt finalny, nie idzie przy tym o jednostkowe przypadki, lecz szeroką gamę produktów, dóbr i usług – zachodni sąsiedzi skracają łańcuch dostaw, zawłaszczając jednocześnie – zdaniem Krysiaka – wartość dodaną. W efekcie to Niemcy bazując na żywotnych siłach i zdolnościach przetwórczych polskiej gospodarki, uzyskują 70 proc. obrotów handlowych realizowanych w Unii Europejskiej. 

U podstaw opisanej nierównowagi leży dysparytet pomiędzy MŚP i korporacjami niemieckimi. Te ostatnie, pomimo że stanowią niewielką relatywnie część tamtejszej gospodarki, dyktują warunki i reguły gry. Dotyczy to tak kluczowych kwestii, jak przemysł samochodowy, czy energetyka, bez której żadna gospodarka nie może się rozwijać. Stąd też duże korporacje motywowane chęcią zysku, dbają o rozwój tych dwóch kluczowych dziedzin. 

Nie przypadkiem Niemcy zapowiedziały likwidację energetyki jądrowej. Dzięki współpracy z Rosją uzyskają nieskrępowany dostęp do tanich źródeł energii z Rosji. Los niemieckich małych i średnich firm wydaje się przesądzony, skoro to Polska ma być źródłem zaopatrzenia w podzespoły i półprodukty niezbędne niemieckim gigantom przemysłowym. Spyta ktoś, co nam do tego, skoro mamy zagwarantowany zbyt? 

Otóż w efekcie tego pozornego dobrodziejstwa polska gospodarka, jak dowodzi prof. Krysiak, nie tylko ograniczy zdolności rozwoju, ale dynamikę kosztów, jako że to, co nadal opłaci się Niemcom z racji krótkich dróg transportu i eliminacji ryzyka w przypadku azjatyckich źródeł zaopatrzenia, stanie się mniej konkurencyjne. W efekcie będąc skazani na jednego tylko odbiorcę, stracimy suwerenność gospodarczą. Decyzje, ile i czego produkować zapadną bowiem w Berlinie! Niemcy już dwie dekady temu dostrzegły problem dominacji Chin w obszarach gospodarczych stanowiących dotąd tradycyjną domenę niemieckiej gospodarki. 

Pomysły triumwiratu Timmermans, von der Leyen, Merkel, krótkofalowo wydające się racjonalnymi, ba nawet efektywnymi ekonomicznie – do czasu jednak, aż koszty wytwarzania energii definiujące każdy produkt cenowo, przekroczą barierę opłacalności. To zaś wydaje się nieuniknione. Problem dostrzegły mniejsze i średnie przedsiębiorstwa u naszych zachodnich sąsiadów, stąd walcząc o swój byt i perspektywy rozwoju, mogą stać się sojusznikiem polskiej sprawy. Zwłaszcza że 2/3 Niemców ma dość koncepcji budowy europejskiego superpaństwa ze stolicą w Brukseli. 

Nie ulega wątpliwości, że suwerenność ma w dzisiejszych realiach wymiar gospodarczy, ze wszystkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami. Wszak „Fit for 55” podnosząc stopę zysku, osłabi potencjał, także i niemieckiej gospodarki. Tym samym realną alternatywą dla nośnych haseł „Zielonego ładu” jest koncepcja Trójmorza gwarantująca nie tylko rozwój produkcji, ale wymianę handlową, ograniczając tym samym jednostronne relacje handlowe z Niemcami. To szansa wspólnych badań oraz wdrożeń w obszarze zaawansowanych technologii, niższych kosztów wytwarzania i wreszcie otwarcia perspektyw budowy modułowych elektrowni jądrowych – wszak bez mocy energetycznych nie ma rozwoju gospodarczego. 

Ta perspektywa, od dawna obecna w pracach Instytutu Myśli Schumana, dowodzi w opinii profesora Krysiaka powołania w ramach projektu Trójmorza placówki służącej kształceniu niezbędnych kadr dla rozwoju nowoczesnej energetyki jądrowej. Powinna to być przeciwwaga w stosunku do koncepcji eurokratów, wspieranych przez lobby niemieckich korporacji. Ich strategia oparta na wodorze i elektromobilności, to sprawa odległej przyszłości, równie niepewnej, jak obecne postawienie na tanie źródła energii z Rosji. Wszystko zaś z obawy przed ekspansją Chin. To myślenie niemądre, nieracjonalne i nierealistyczne. 

Przyspieszenie procesów integracji w ramach Trójmorza to pragmatyczne i skuteczne znalezienie alternatywnej drogi rozwoju, co w konsekwencji pozwoli wrócić na właściwe tory, także europejskiej wspólnocie. Warto o tym pamiętać w kontekście dobrze brzmiących haseł o poprawie klimatu, która w istocie ma wzmocnić kondycję gospodarki naszego zachodniego sąsiada, zapewniając mu pozycję hegemona w europejskiej gospodarce, dodajmy, że naszym kosztem!

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły