fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

18 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Antysemityzm to szczególny rodzaj nienawiści – opinia z „Wall Street Journal”

W zeszłym miesiącu w Jerozolimie odbyła się Konferencja Przeciwko Antysemityzmowi. Wziął w niej udział między innymi minister spraw zagranicznych Izraela Yair Lapid. Wywołał duże zaskoczenie, kiedy w czasie swojego wystąpienia podjął próbę nowego zdefiniowania antysemityzmu: „Antysemici nie byli tylko w budapesztańskim getcie”, zaczął, oskarżając o antysemityzm także handlarzy niewolników, Hutu odpowiedzialnych za ludobójstwo w Rwandzie, „muzułmanów, którzy zabili ponad 20 milionów muzułmanów w ostatniej dekadzie” i „tych, którzy biją na śmierć młodych członków społeczności LGBT”.

Warto przeczytać

Jak później wyjaśnił Lapid, był to jego apel polityczny. „Potrzebujemy sojuszników”, tłumaczył. „Antysemityzm jest rasizmem, więc rozmawiajmy z tymi wszystkimi, którzy sprzeciwiają się rasizmowi. […] Antysemityzm to nienawiść do outsiderów, więc zwerbujmy każdego, kto kiedykolwiek był outsiderem i powiedzmy mu – to jest także twoja walka”.

Zaledwie pięć dni po konferencji Ben & Jerry’s – oddział Unilevera znany z epatowania postępowymi wartościami – ogłosił, że wycofa się z Izraela, uznając sprzedawanie lodów na „okupowanym terytorium palestyńskim” za sprzeczne z ich wartościami. Użyte przez producentów lodów określenie ma pochodzenie arabskie i jest częścią arabskiego bojkotu Izraela, który rozpoczął się z inicjatywy Ligi Arabskiej już w 1945 r. W ich przekonaniu obecność Żydów w Palestynie jest właśnie okupacją arabskiego terytorium. Bojkot ten miałby większy zasięg i wyrządził więcej szkód, gdyby nie interwencja Stanów Zjednoczonych.

Tyle że w USA też zachodzą zmiany. Jeszcze pod koniec XX wieku bojkot Izraela rozkwitł ponownie, skutkując sankcjami i cofaniem inwestycji. Dziś natomiast inicjatorką bojkotu jest Anuradha Mittal, prezes Ben & Jerry’s, która powstanie Izraela określiła kiedyś mianem katastrofy. Ma ona świadomość, że obwinianie Izraela ma znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale i dyplomatyczne.

Dlaczego amerykańska firma produkująca lody zaatakowała najprawdopodobniej najbardziej postępowy kraj z Bliskiego Wschodu?  Lapid i jemu podobni syjoniści długo starali się, aby ich ojczyzna została uznana przez międzynarodową społeczność i teraz nie chce, by wyróżniała ją jakaś szczególna forma nienawiści w nich wymierzona.

Lapid wraz z premierem Izraela Naftali Bennettem potępili bojkot, ten pierwszy nazwał go „kapitulacją wobec antysemityzmu”. Wydaje się jednak, że nie zdaje sobie sprawy z błędu, który popełnia.

Antysemityzm nie jest tylko kolejną formą nienawiści. Ma on podłoże ideologiczne: z Żydów czyni się kozły ofiarne, na których zrzuca się winę za cierpienia innego narodu. Agresja staje się formą gniewu. Odkąd antysemityzm powstał, od lat 70. XIX wieku, aż do dziś cechuje go wyjątkowa zdolność tworzenia koalicji żalu, do której przystępują zarówno marksiści, jak i muzułmanie, fundamentaliści i faszyści, wierzący i ateiści, internacjonaliści i nacjonaliści.

Syjoniści myśleli, że antysemityzm wynika z ich rozproszenia, że jeśli skupią się w jednym miejscu, antysemityzm zniknie. Tymczasem ku ich zaskoczeniu są teraz jeszcze łatwiejszym celem. Można im przypisać praktycznie wszelkie działania antyliberalne. Zrobiła to na przykład amerykańska republikanka Rashida Tlaib, mówiąc o ludziach pracujących „za kurtyną”, aby powstrzymać „wolną Palestynę” i „czerpać zyski” z Amerykanów. Nie miała na myśli ani Tutsi, ani homoseksualistów.

Amerykanie i Żydzi mieszkający poza granicami Izraela (głównie w USA) mogą nie tylko ignorować tego rodzaju agresję, ale nawet ją usprawiedliwiać czy w niej uczestniczyć. Zasłaniają się tym, że są antyfaszystami, nie mogą więc być jednocześnie antysemitami. Tymczasem to nie faszyzm napędza antysemityzm po 1945 r., ale arabsko-muzułmańska wojna z Izraelem, którą wspiera ideologia marksistowska.

Ten osobliwy sojusz jest starszy niż sam Izrael, bo już w latach 20. i 30. XX wieku wspierał ataki na społeczności żydowskie w przedpaństwowej Palestynie. Kiedy w 1975 r. Sowieci i Arabowie przyjęli rezolucję ONZ, w ramach której syjonizm uznano za rasizm, sojusz tylko się umocnił. Dziś znajdziecie go na uczelniach, w mediach i Kongresie.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię