fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.1 C
Warszawa
wtorek, 27 lutego, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Czy Iran znajdzie się ponownie w kręgu kultury zachodniej?

Krótka historia przemian w kraju, który dziś jest poważnym ogniskiem zapalnym na politycznej mapie świata.

Warto przeczytać

Iran był szczepiony myślą Zachodu przez rouszanfekri (w wolnym tłumaczeniu jasna myśl), jak nazywano inteligentów w tym czasie, co jest istotne, dotyczyło to jedynie osób świeckich. Kraj w pierwszej połowie ubiegłego wieku balansował, znajdując się między Rosyjskim młotem i Brytyjskim kowadłem oraz wpływem, czasami upokarzającym ze strony Turków.

Pierwszym, realnym objawem westernizacji stało się przyjęcie Konstytucji w 1906 roku, która była ewidentnie pod wpływem idei zachodnich. Kobiety co prawda nie uzyskały praw wyborczych, warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że na przykład we Francji kobiety uzyskały te prawa już po II wojnie światowej, w Szwajcarii w 1971 r., a na terenach bliższych Iranowi, w Turcji w 1934, w samym Iranie udało im się zdobyć to prawo w 1963 r.

Artykuły 1 i 2 potwierdzały prymat duchownych szyickich i ich prawo do zatwierdzania praw, ignorowanie tych przepisów przez Pahlavich było jednym z zarzewi konfliktu, który skończył się rewolucją islamską. Chociaż lud określono jako suwerena, to przypisano władzę królowi, z zastrzeżeniem władzy sądowniczej, gdzie wyłączne kompetencje miały trybunały kościelne i mujtahidzi.

Już w 1908 r. Król spróbował zamachu stanu, skierowanego przeciwko parlamentowi (Majles), uchwalającemu zbyt liberalne prawa. Król przegrał, abdykował i udał się na emigrację, jego syn, małoletni Ahmad, ostatni z dynastii został nowym władcą.

Królestwo Perskie było wówczas bardzo słabe, stało się narzędziem w rękach Wielkiej Brytanii i Rosji, stąd podając się dominacji Londynu, stało się trampoliną dla ataku na Rewolucyjną Rosję, ta po odepchnięciu Brytyjczyków zajęła Irański Azerbejdżan (co czyniła kilkukrotnie, nawet tworząc krótkotrwałe marionetkowe państwo ze stolicą w Tabriz). 

Paradoksalnie to Irański Azerbejdżan był terenem o najbardziej patriotycznym, a nawet nacjonalistycznym nastawieniu. Istotna uwaga, nacjonalizm był wówczas uważany za ideę zachodnią i postępową. Ingerencje wojskowe Rosjan, Osmanów i Brytyjczyków poważnie osłabiły państwo i władzę panujących Kadżarów. Co gorsza, programowo ateistyczni Bolszewicy stali się kamieniem obrazy dla stronnictw konserwatywnych, co było pogłębiane przez upokarzające ustępstwa ostatniego szacha. 

Na północy kraju panoszyli się Bolszewicy, na południu Brytyjczycy uzyskiwali kolejne gospodarcze koneksje. Ostatecznie Reza Khan dokonał w 1921 zamachu stanu, unieważnił przywileje brytyjskie i podpisał nowy traktat Bolszewikami, anulujący skandaliczne postanowienia wcześniejszego. Ostatni Szach Kadżarów uciekł za granicę, a w 1925 Madżlis ogłosił wyniesienie na tron Rezy Szacha Pahlaviego.

Jednym z najaktywniejszych inteligentów był Azer, Ahmad Kasrav z Tabrizu, który stał się najgłośniejszym krytykiem sufizmu i orędownikiem porzucenia tradycji, która jego zdaniem osłabiała państwo. Ostatecznie zamordowany przez Fedainów Islamu, był ostro krytykowany przez Chomeiniego. Uosabiał on prozachodniego, świeckiego rouszanfekri, inteligentny, wykształcony i aktywny społecznie, stał się inspiracją dla wielu. Jego jakże interesującym przeciwieństwem był Jalal_Al-e-Ahmad, intelektualista, literat o związkach z marksizmem, autor terminu Gharbzadegi, który można tłumaczyć, jako zatrucie zachodem. Według jego pism naiwnie przyjmowane idee Zachodu i akceptacja zachodniego imperializmu wypierały kulturę Iranu, jako osoba niereligijna konstatował, że jedyną barierą przed trucizną stała się religia. Stąd odrzucenie liberalizmu, ale i nadmiernego sekularyzmu. Nieco obok, chociaż za przyczyną fermentu intelektualnego, kroczyły kolejne reformy. 

Kodeks cywilny „Qānūn-e madanī” z 1935 roku zrewolucjonizował prawo cywilne, co szczególnie było widoczne w przypadku prawa rodzinnego. Sam kodeks jako źródło praw podaje feqh, czyli orzecznictwo islamskie, prawo rzymskie (w tym jego europejskie, nowożytne warianty) oraz zwyczaj.

Rozwiązaniem zaadaptowanym z zachodnich doktryn było przyjęcie, iż „każdy obywatel posiada niezbywalne prawa i nikt nie może się z nich zrzec. „Ponadto kodeks cywilny zapowiadał zasady swobody umów i niedziałania prawa wstecz. Moderniści dążyli do zniesienia „prawa męskiego prymatu” zapisanego w prawie religijnym: wielości żon, niekwestionowanego prawa męża do rozwodu, różnic między potomstwem płci męskiej i żeńskiej w dziedziczeniu, prawa do ponownego małżeństwa po rozwodzie, prawo ojca i krewnych ze strony ojca do opieki nad synem i tak dalej.

Autorzy tekstu Kodeksu Cywilnego, formułując prawo w sprawach rodzinnych – ʿolamah, jak Sayyed Ḥasan Modarres, nie starali się uderzyć w konstrukcje religijne, co więcej Modarres zastosował nawet subtelną religijną obronę niektórych ustaw, które wzbudziły sprzeciw, wśród innych duchownych. Można by przytoczyć wiele podobnych przykładów ścisłego związku kodeksu cywilnego z prawem szyickim. Niektóre z modernizacyjnych artykułów włączonych do Kodeksu Cywilnego zostały zignorowane po ustanowieniu Republiki Islamskiej w 1979 r. W rzeczywistości wiele przepisów kodeksu cywilnego zostało zmienionych lub anulowanych. Niemniej jednak kodeks cywilny wyróżnia się spośród praw perskich ze względu na jasność i elegancję języka, prostotę oraz połączenie treści i zwięzłości języka, według najlepszych zachodnich wzorców.

Podniesiono wówczas wiek osiągnięcia dojrzałości do typowego dla Zachodu – osiemnastu lat. Rozwiązania zgodne z szariatem przywróciła dopiero rewolucja z 1979 roku.

Co ciekawe, konstrukcja prawna adopcji jest obca islamskiej kulturze prawnej, ale zmiany z 1933 roku przyznały prawo do adopcji: Zaratrusztrianom, Chrześcijanom i Żydom. Podobne przepisy w odniesieniu do szyitów wprowadzono w 1974 roku i ten przepis, mimo rewolucji islamskiej nie został zniesiony.

W zakresie pracy małoletnich pierwsze ograniczenia wprowadzono w 1958 r., ustalając wiek minimalny na 12 lat, został on w 1991 roku podniesiony do 15 lat, chociaż jako urzędnik po przekroczeniu 18 lat, podobnie prawo jazdy czy paszport można uzyskać po przekroczeniu tego wieku. Prawa wyborcze przysługują po ukończeniu 16 lat.

Pahlawim zarzucano naruszanie swobód obywatelskich, tortury, pogwałcenie wolności wyznania. Te zarzuty miały swoje oczywiste powody, służby wierne monarchom, rzeczywiście dopuszczały się nagannych czynów. Zwłaszcza za Rezy Szacha dał się jeszcze wyraźnie zauważyć nurt oparty na nacjonalizmie rozwijanym przez persanizację całego społeczeństwa.

Państwo irańskie miało w tym czasie wyraźny ryt trybalistyczny (do dzisiaj zauważalny) i władca chciał zmniejszyć jego wagę. Pierwsze poważne działania w tym zakresie miały miejsce w czasach dynastii Safawidów, w opozycji do Osmanów, w oparciu o wyznanie szyickie. Jak widać, nie miało to żadnych związków z europejską myślą, jaką była adaptacja nacjonalizmu na grunt Perski w epoce Pahlavi. Kultura perska, w tym język, miały stać się osią jednoczącą obywateli, przy czym, wspólna religia, w postaci szyizmu, rozumiana była przez Rezę jako blokada w przyjmowaniu zachodnich rozwiązań, stąd narzucenie stosowania zachodnich wzorców ubrań, z którego wyłączono jedynie ulamów/faqih – szyickich prawników. Podobnie zakazano kobietom noszenia nakrycia głowy, jeżeli pracowały w sferze publicznej, później zakaz ten rozszerzono. Na protesty inspirowane przez szyickich duchownych nie trzeba było długo czekać, stały się one swoistą formą walki społeczeństwa z władzą, podobnie jak złe traktowanie komunistów, okupujących przeciwną stronę sceny politycznej. Sytuacja zaostrzyła się z wraz z pojawieniem się zwalczanej brutalnie partyzantki, represje narastały do 1976 r.

Istotne jest zrozumienie tego, że Westernizacja, zapoczątkowana pod koniec lat dwudziestych przez Rezę Szacha Pahlaviego, nie miała wsparcia w większości społeczeństwa przywiązanego do tradycyjnej kultury, gospodarki, religijnego dziedzictwa. To, co miało zapewnić pomyślność Iranowi, czyli dochody ze sprzedaży węglowodorów, okazywały się jednocześnie barierą rozwojową. Tutaj nieuchronnie ciśnie się przykład Turcji, w której modernizacja społeczeństwa i gospodarki musiała być głębsza niż w przypadku Iranu, co jednocześnie tworzyło szybko nowe, prywatne elity gospodarcze, patrzące przyjaznym okiem na wzorce zachodnie. Iran, z dominującym sektorem publicznym, modernizował się wolniej. 

Spoglądając dzisiaj na obydwa kraje, dostrzegamy olbrzymie różnice, w Iranie wybuchła rewolucja islamska, która odwróciła prozachodnie zmiany, natomiast Turcja mimo zarzutów, które możemy stawiać obecnemu prezydentowi, westernizuje się cały czas. Erdogan nie odżegnuje się od islamskiego dziedzictwa, wręcz lubuje się w ostrych porównaniach podtrzymujących wagę tego czynnika kulturowego, jednak w sferze realnej, utrzymuje silny kurs prozachodni. Symbolicznie, mimo przywrócenia w 2013 roku możliwości stosowania hidżabu prawie połowa kobiet go nie nosi, podobna sytuacja jest w Libanie. Trzeba mieć jednak świadomość, że o ile w dużych miastach hidżab stosuje mniejszość kobiet, to na prowincji czyni tak zdecydowana większość. Ten przykład pokazuje jednak, jak silna jest waga islamu w kulturze i lekceważenie go nie może mieć miejsca.

W Iranie brak reform doprowadził do monokultury węglowodorowej w eksporcie, co wpływało na presję konsumpcji, skutkującą inflacją i inwestycjami prywatnymi o krótkotrwałym charakterze i wzrostem importu, przy jednoczesnym niedorozwoju wytwórczości krajowej. Przez całe dekady to zjawisko mogliśmy obserwować we wszystkich krajach bliskiego wschodu wydobywających węglowodory. Tak oto błogosławieństwo, stawało się przekleństwem w sferze reformowania i unowocześniania kraju. Sytuacja ta pogłębiała dystans między rządzącymi oraz osobami będącymi w bliskich do nich sferach społecznymi i nizinami, co miało się srodze zemścić. 

Co więcej, rewolucja islamska przerwała tę społeczną sedymentację jedynie na chwilę niestety obecne, religijne elity Iranu ją przywróciły. Dzisiaj mimo sankcji mamy sytuację, w której niedorozwinięta wytwórczość na innych polach powoduje, że eksport poza węglowodorami i produktami z nich wytworzonymi jest rachityczny. 

Uzależnienie od węglowodorów widać doskonale w czasie zapaści gospodarczej. Pokazuje ono jednocześnie wielką przestrzeń dla realnej modernizacji kraju. A ta ani za Pahlavich, ani za Ajatollahów nie weszła w poważną fazę, paradoksalnie, przez krótką chwilę miała miejsce nawet za Chomeiniego. Monarchia bardziej skupiała się na łatwo dostrzegalnych objawach zmian kulturowych mniej na realnym zaprowadzeniu reform w kraju. W polityce Pahlavich było więcej cynizmu przemieszanego z doktrynerstwem niż realizacji wizji stworzenia nowoczesnego państwa. Reza tworzył państwo dobrobytu, korzystając z dochodów ze sprzedaży ropy, wizerunkowo modelując kraj jako państwo liberalnej monarchii, siebie ukazując, jako nowoczesnego władcę, jednocześnie utrzymując kraj w zacofaniu i nie wpływając na strukturę społeczeństwa i zmiany ekonomiczne, a zwłaszcza polityczne. Obywatele tracili zaufanie do władzy, socjotechnika okazała się zbyt słabym narzędziem, zamordyzm w walce z przeciwnikami politycznymi zjednoczył wrogów i doprowadził do rewolucji islamskiej.

Paradoksalnie to elity religijne były w Iranie pomostem pomiędzy władzą a społeczeństwem, ale walka z religią spowodowała zerwanie nici łączących elity z obywatelami. Szyiccy duchowni byli przeciwni westernizacji, ale nie byli przeciwni industrializacji i reformom w kraju. Doszło do sytuacji, gdy duchowni podjęli pałeczkę nacjonalistyczną, w walce z despotyczną władzą, sprzeciwiając się obcym wpływom. Ten paradoks pogłębiał się, gdy intelektualiści oraz przedsiębiorcy w swym poszukiwaniu wolności zaczęli spoglądać przychylnym okiem na opozycję, w której kluczową rolę odgrywali szyiccy fundamentaliści. Elity były zwesternizowane, ale przedsiębiorcy, czyli ci, którzy budowali dobrobyt irańskich rodzin, zaczęli wspierać opozycję.

Punktem zapalnym była śmierć 70 protestujących studentów teologii w Kom. Dzisiaj studenci protestują przeciwko religijnemu reżimowi, są prześladowani przez władzę tak jak ówcześni studenci. Wówczas rewolucja wybuchła, gdy różne grupy pod przywództwem swych liderów przeciwstawiły się despocie. Dzisiaj opozycja, która w jakiejś mierze chciałaby westernizacji kraju, jest słaba, co nie oznacza, że brutalne zachowanie służb, jak wspomniane wcześniej w Kom, nie wywoła masowego ruchu przeciw władzy.

Dla ułatwienia zrozumienia sytuacji w Irańskim Azerbejdżanie warto przypomnieć, postać Sajjida Dżafara Piszewari, który kierował prosowiecką Autonomiczną Republiką Azerbejdżanu, wprowadził wiele rewolucyjnych zmian, w tym o charakterze zachodnim, udało mu się połączyć idee komunistyczne z nacjonalizmem azerskim. Każda z tych ideologii na gruncie azerskim była zachodnia i postępowa. Niezależnie od tego, czy uznajemy go za marionetkę Moskwy, czy też nie, od strony ideologicznej reprezentował obcy konserwatystom irańskim punkt widzenia.

Dla dużej części mieszkańców Iranu Zachód kojarzy się przede wszystkim z zachodnim imperializmem, co ma swoje podglebie w historii, ale i dzisiaj.

Gdy Imperium Osmańskie ustępowało pola, w to miejsce wchodził Zachód (tak widzieli Rosję i Wielką Brytanię Irańczycy), dzisiaj sankcje narzucane przez USA, odczytywane są jako imperialne formy prześladowania Iranu, który wybrał własną ścieżkę.

Z punktu widzenia osób religijnych modernizm oznacza oddalenie od Boga, więc Allah będący w centrum islamskiej kultury Iranu mógłby na tym stracić. To skutkuje poparciem udzielanym przez niechętne reżimowi osoby, które wybierają dyktaturę ajatollahów, jako mniejsze zło.

Podczas II wojny światowej kraj był de facto pod wspólną rosyjsko-brytyjską okupacją, w tym czasie wpływy kultury zachodniej się rozszerzały. Po wojnie Irańczycy mogli znowu stać się panami we własnym domu.

Objawem oporu stały się kolejne zamachy na króla, Rezę Pahlawiego. Ludzie pamiętali niemoc własnej władzy względem mocarstw, trudno im było znieść to, że największym beneficjentem wydobycia węglowodorów są Brytyjczycy.

Sytuacja się zaogniała, premier Mosaddegh chciał doprowadzić do nacjonalizacji branży węglowodorowej, podburzał do protestów, a widząc niezdecydowanie króla, był skłonny doprowadzić do zrzucenia go z tronu. Wskutek niepowodzenia, podał się do dymisji, później ludzie wsparli szacha. Niestety brak większych sukcesów w reformowaniu kraju, a jednocześnie wzmożenie opresyjności władzy wywołały rosnący opór przeciwko władzy, który skoncentrował się w miejscu, do którego służby nie mogły mieć dostępu, czyli meczetach. Doszło do niebywałych sojuszy, gdzie komuniści pojawiali się w meczetach, antymonarchistyczni socjaldemokraci spiskowali z szyickimi duchownymi. Ruch skierowany przeciwko królowi zaczął obierać coraz bardziej ryt antyzachodni (nawet lewicowi politycy zaczęli zmieniać retorykę).

Wydaje się ważnym wspomnienie Towarzystwa Postępu Iranu. Była to partia liberalna – islamska, nacjonalistyczna, konstytucjonalistyczna i antyimperialistyczna, która walczyła o wolności osobiste, rozumiane w sposób zachodni, kolejne partie: Odrodzenie (silnie reformistyczna) i Front Narodowy Iranu, która miała nawet swych premierów: Bazargan był nawet premierem mianowanym przez Chomeiniego, znowu wcześniej Mosaddegh był pierwszym Irańczykiem, który uzyskał doktorat na europejskiej uczelni. Front był pryncypialnie prodemokratyczny i twardo stojący przeciwko wpływom gospodarczym i politycznym Zachodu, jednocześnie będąc prozachodni od strony kulturowej. Długa, wspólna operacja CIA I MI6 doprowadziła do tego, że najpierw dzięki sankcjom gospodarczym, a później naciskom, Szach odwołał premiera i przeprowadzony został zamach stanu, na czele rządu stanął przywódca puczu, wybrany przez Zachód Fazlollah Zahedi. 

Musimy w tym miejscu sobie uświadomić, że ruchy nacjonalistyczne i liberalne w Iranie nigdy nie miały wielkiego poparcia społecznego (chociaż okresowo bywało ono wysokie), wysokie poparcie miała natomiast Partia Narodowa (Melliun), której oblicze było przede wszystkim rojalistyczne i konserwatywne, czyli w swej istocie odmienne od Frontu Narodowego Iranu.

Jak napisał w 1935 roku Koneczny w pozycji „O wielości cywilizacji”: „Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby”– w jakiejś mierze sprawdza się to w przypadku Iranu. Wcześniejsze, krótkie próby syntezy modelu irańskiego i zachodniego były niezbyt udane, jak wydaje się, podstawowe przyczyny legły po stronie lekceważenia konserwatywnej części społeczeństwa i skutku w postaci słabej synergii elementów zachodnich i środkowoazjatyckich, z olbrzymim czynnikiem w postaci postsufickiego szyityzmu.

Jak się wydaje, trwała synteza kultury irańskiej i zachodniej jest możliwa, musi jednak uwzględniać irańskie dziedzictwo, w tym jeszcze przedislamskie. Przyznam, że aktualnie trudno jest dostrzec kogoś zdolnego do udźwignięcia zadania, stworzenia takiego modelu społeczno-kulturowego w Iranie.

Popatrzmy na omówione wcześniej uwarunkowania, ściśle współpracująca z monarchą partia, monopolizująca życie polityczne, niejednokrotnie w sposób skandalicznie represyjny, stała się pasem transmisyjnym widzialnych aspektów kultury Zachodu, jakie aplikowano w Iranie.

Niewątpliwie gasnąca demokracja liberalna jest jedną z cech kultury politycznej Zachodu, chociaż jej żywotność słabnie i z czasem ulegnie, zapewne przekształceniu, nie wydaje mi się, aby była możliwa do przeniesienia na grunt irański. Natomiast już możliwość partycypacji w sprawowaniu władzy, chociażby w sposób pośredni, jest jedną z cech wspomnianej kultury politycznej, podobnie jak cechą kultury prawnej jest oparcie się na ramowych wzorcach prawa rzymskiego, trudniejsza może być adaptacja rozwiązań szczegółowych. Docieramy tutaj do najtrudniejszego z czynników cywilizacyjnych, które Iran, chcący się westernizować, musiałby przyjąć.

Musimy przyjąć, że model, jaki by się miał pojawić, nie może wyrzucić poza nawias religii szyickiej z jej sufickim piętnem (ale i bogactwem), gdyż to, musiało wywołać i w przyszłości wywoła silny opór.

Paradoksalnie humanitaryzm i mistycyzm sufich, tak mocno zbliżający do zakonników katolickich czy mnichów taoistycznych, stał się ciężarem utrudniającym podejście pragmatyczne. W Chinach czy Europie, z czasem poradzono sobie z tym problemem, dużo słabiej wygląda to w Iranie. Ortodoksja, mistycyzm, jeżeli Iran chce przywrócić swą wielkość, muszą ulec osłabieniu. Co jest istotne, jedną z najważniejszych idei sufizmu jest to, że problemy, załamania mają prowadzić do wzlotu i odbudowy w bliskości Boga. Co jest dla odmiany pozytywne, sufizm jest jednocześnie pewną formą zapewnienia zmniejszenia radykalizmu, gdyż wymusza alegoryczność i metaforyczność podejścia do Koranu, a to skutkuje brakiem traktowania samego Koranu, jako nadprzyrodzonego, a prawa szariatu jako narzędzia Boga. 

Jak widać nic, nie jest tutaj tak oczywiste, jakby się mogło przy pobieżnym spojrzeniu wydawać. Mamy ciekawą sytuację, w której ajatollahowie stoją twardo przy ortodoksji, wbrew myśli sufickiej, trzymając się hajratu (czynnik problemu wspomniany wcześniej), dla utrwalenia tejże ortodoksji… Jedyne osoby zdolne w szyickim Iranie rządzić to faqih, czyli szyiccy prawnicy, stojący na straży nierozerwalności więzów prawa religijnego i państwowego, koncepcja ta wynika bezpośrednio z sufickiego dążenia do doskonałości.

Muszę tutaj przyznać, że nawet od strony koncepcyjnej, pozostawienie „szyickiego śladu” i jednoczesna konwergencja w modernizacji państwa, w kierunku zachodnim jest niezmiernie trudne, jeżeli ma stać się procesem trwałym i przyjętym przez społeczeństwo.

Każdy Irańczyk żyje w świadomości wyjątkowości. Poczucie wyższości towarzyszyło Irańczykom przez stulecia, nawet podbici przez Arabów, pozostali odrębni, stając się zapleczem intelektualnym i kulturowym dla imperium Umajjadów. Wraz ze spadkiem poczucia wyższości, rosło zainteresowanie tym, co jest dalej, ideami, kulturą, nauką. Nie bez kozery najbardziej wysunięta na zachód cześć Iranu, Azerbejdżan, stała się pierwszym polem ekspansji myśli zachodniej, to ta prowincja stała się najbardziej dotknięta wpływem tureckim i rosyjskim. 

Wcześniejsze, realnie, dosyć płytkie próby absorpcji idei zachodnich, nie będą zniechęcały w przyszłości. Westernizacja będzie pulsować z coraz większą mocą, nie mniej jednak, bez stworzenia swoistej harmonii między islamem, antycznym (własnym tylko dla Irańczyków) kompleksem kulturowym i ideami Zachodu, możemy spodziewać się kontruderzenia konserwatywnego islamu.

Elity irańskie myślą imperialnie, a realizm imperialny wymaga pragmatyzmu. Czy będą one do tego zdolne? Jest oczywiste, że obawiając się zaburzeń integralności społeczeństwa, które niewątpliwie miało miejsce za panowania Pahlawich i wywołało islamską rewolucję, w jakimś stopniu zdają sobie jednak sprawę, że ta integralność dzisiaj ma się również słabo, co grozi społecznym wybuchem. Uważam, że jednym z możliwych scenariuszy i paradoksalnie całkiem prawdopodobnym, jest model zastosowany przez polskich komunistów w 1989 roku.

Być może kiedyś znajdzie się w Iranie przywódca posiadający siłę i wizję uczynienia z tego kraju wzoru dla sąsiadów, jednak biorąc pod uwagę sytuację polityczno-gospodarczą, trudno dziś wskazać właśnie taką drogę rozwoju.

Więcej artykułów