fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

„Erdogan czuje, że ma niebiańską misję w regionie, aby ocalić muzułmańską ludzkość”

„Le Figaro” o kierunkach tureckiej dyplomacji

Warto przeczytać

Wiele wskazuje na to, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan próbuje się pojednać z dawnymi wrogami, po okresie otwartej konfrontacji z Zachodem. Zamierza też wzmocnić swoją obecność w regionie.

Francuska gazeta przedstawia analizę kierunków, w jakie zmierza polityka zagraniczna Turcji. Postrzegany przez jednych jako agresor, przez innych jako pragmatyk, prezydent Erdogan stara się bronić interesów kraju, zarówno strategicznych, jak i gospodarczych. To sprawia, że dziś próbuje dojść do porozumienia z niektórymi państwami, z którymi Ankara ma bardzo napięte stosunki.

Turcja a Afganistan

Turcja była nie mniej zaskoczona niż reszta międzynarodowej społeczności szybkim odzyskaniem Kabulu przez talibów w dniu 15 sierpnia 2021 r. Zdecydowała się wtedy wycofać swoich żołnierzy z Afganistanu. Nie zmieniła jednak całkowicie planów. W rozmowie między Erdoganem i Bidenem podczas ostatniego szczytu Sojuszu Atlantyckiego padła propozycja, by to Turcja ewentualnie zajęła się zapewnieniem bezpieczeństwa i zarządzania lotniskiem Hamid-Karzai. Jednak Erdogan „obecnie negocjuje mniej kuszącą i bardziej ryzykowną ofertę złożoną przez nowych władców kraju, aby ograniczyć się, w koordynacji z Katarem, do kwestii logistycznych” – informuje „Le Figaro”. Ankara będzie mieć w ten sposób możliwość utrzymania się w Afganistanie, zyskując dodatkową szansę na odbudowanie swojego wizerunku w oczach Stanów Zjednoczonych i w NATO. „To pozwala prezydentowi Erdoganowi awansować swoje pionki, tak jak zrobił to z Libią i Górskim Karabachem, pozycjonując się jako kluczowy gracz na scenie regionalnej. To czyni Turcję również użyteczną dla NATO” – zauważa Didier Billion, wicedyrektor IRIS (Institut de relations internationales et stratégiques) i autor książki „La Turquie, un partenaire incontournable” (Éditions Eyrolles, 2021).

W obecnej sytuacji panującej w Afganistanie niewiele państw zachowało tam swoje ambasady. Jednym z nich, obok m.in. Iranu, Chin czy Rosji, jest właśnie Turcja. Erdogan zamierza zachować ostrożność, jednak chce wykorzystać fakt, że talibowie pragną zdobyć międzynarodowe uznanie. „Turcja wie, że ma tu kartę do zagrania: zagwarantować sobie ewentualne korzyści gospodarcze, a jednocześnie zaznaczyć swoją odrębność na afgańskim terenie” – zauważa gazeta.

Bayram Balci, dyrektor Francuskiego Instytutu Studiów Anatolijskich, zwraca uwagę, że losy obu państw krzyżowały się od wieków. „Turcja i Afganistan są historycznie bardzo blisko, począwszy od czasów kalifatu osmańskiego. Później król Amanullah w procesie modernizacji Afganistanu inspirował się w dużej mierze Atatürkiem. W ostatnich latach Turcja wyróżniła się także swoją obecnością gospodarczą i kulturalną na wszystkich szczeblach: budując szpitale, szkoły i przedsiębiorstwa. Wreszcie, mocną stroną Ankary było nie tylko bycie jedynym krajem muzułmańskim w misji NATO w ciągu ostatnich dwóch dekad, ale także nieuczestniczenie w działaniach bojowych, ograniczając się do odbudowy i logistyki. Stąd pewna neutralność, która dziś gra na jej korzyść” – zauważa ekspert.

Turcja a Egipt

Obecnie zmienia się klimat między Ankarą i Kairem. Jeśli chodzi o zbliżenie obu zwaśnionych krajów, to Turcja przejęła inicjatywę, ponieważ czuje się coraz bardziej odizolowana. Po latach tarć także ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, odbywają się spotkania na szczeblu ministerialnym. 

Turcja, zgodnie z życzeniem Egiptu, zaprzestała nadawania krytycznych wobec Kairu programów. Dotychczas ich emisje odbywały się na opozycyjnych kanałach kontrolowanych przez Bractwo Muzułmańskie. Turcja rozważa też ekstradycję niektórych członków Bractwa, bo, jak wiadomo, w takich sprawach interes państwa stawia się ponad wszystko. Jasno to wyartykułował turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavusoglu. „W stosunkach międzynarodowych nie ma trwałej przyjaźni ani wrogości” – przypomniał.

Turcja i Egipt są skłócone od czasu, gdy w 2013 r. egipski prezydent Mohammed Morsi, będący członkiem Bractwa Muzułmańskiego, został odsunięty od władzy wskutek zamachu stanu, którego dowódcą był marszałek al-Sissi. Do jeszcze większego wzrostu napięcia między oboma krajami przyczyniła się w 2020 roku wojna libijska. Wtedy to Ankara poparła uznaną przez ONZ administrację w Trypolisie, podczas gdy Kair pokładał wiarę w marszałku Chalifie Haftarze, wspieranym przez prezydenta al-Sissiego. 

Tureckie władze nie mogą jednak lekceważyć znaczenia Egiptu. „Dziś Turcja odzyskuje poczucie rzeczywistości. Zdaje sobie sprawę z kluczowej roli, jaką Egipt odgrywa w regionie i nie może go ignorować. Ponadto nadszedł czas, aby dokonać bilansu arabskiej wiosny. Dziesięć lat później wybór Erdogana, by postawić na Bractwo Muzułmańskie, nie powiódł się – są oni mniejszością w Syrii, są w złej sytuacji w Tunezji i właśnie zostali spoliczkowani w Maroku. Wreszcie Erdogan nie spuszcza wzroku z wydobycia gazu na Morzu Śródziemnym, które jest centrum nierozwiązanego sporu. Jeśli chce mieć wpływ na możliwość dostępu do zasobów, musi rozmawiać z Egiptem” – tłumaczy Didier Billion. 

Obecnie pojawiła się szansa na zawarcie z Kairem porozumienia morskiego. 

Turcja a Armenia

Armenia to kolejny kraj, z którym Turcja ma bardzo napięte stosunki. Powodów jest wiele. Ankara nie uznała ludobójstwa Ormian. Na dodatek, jesienią 2020 r., gdy doszło do konfliktu zbrojnego między Erewaniem a Baku w Górskim Karabachu, wsparła Azerbejdżan. 

Obecnie jednak Erdogan ogłosił, że chce pracować nad normalizacją stosunków, jeśli Erewań „powie, że jest gotowy iść w tym kierunku”. Turcja w tym przypadku zajmuje jednak silniejszą pozycję, korzystając z przegranej Armenii, która w ramach wynegocjowanego pod egidą Moskwy zawieszenia broni musiała oddać duże terytoria Azerbejdżanowi.

W opinii Didiera Billiona „Erdogan, który rozumie tylko równowagę sił, chce jak najlepiej wykorzystać swoją pozycję przeciwko armeńskiemu premierowi Nikolowi Pachinianowi, który nie jest w najlepszej formie”. Turcja daleka jest od ponownego otwarcia, zamkniętej od lat 90. ubiegłego wieku granicy czy uznania ludobójstwa. Nie spodobałoby się to cennemu dla Ankary klientowi, jakim jest Azerbejdżan „Turcja wysyłała tam swoje wojska i sprzedawała swoje drony, nie wspominając o wielkich kontraktach budowlanych, które poplecznicy Ankary otrzymali po wojnie (lotnisko, drogi i mieszkania o niskim standardzie). Poza tym Turcja nie zyskałaby wiele na zbliżeniu z Armenią: w Erewaniu działa już wiele tureckich sklepów. Erdogan wie, że normalizacja nie leży w jego politycznym interesie, wie, że tureckie partie opozycyjne, z których większość jest spięta w kwestii ormiańskiej – poza prokurdyjską partią HDP – mogą wykorzystać to przeciwko niemu w okresie poprzedzającym wybory w 2023 r.” – tłumaczy turecki politolog Cengiz Aktar.

Odwrót od Zachodu?

„Turcja nie funkcjonuje już zgodnie z normami, wartościami i zasadami Zachodu” – uświadamia Cengiz Aktar. Kraj ten stopniowo odchodzi od wartości, których bronił, ubiegając się o członkostwo w UE w 1999 r. Dziś patrzy raczej w stronę Wschodu. „Jeśli Erdogan czuje, że ma niebiańską misję w regionie, aby ocalić muzułmańską ludzkość, to jednocześnie twierdzi, że jest globalną potęgą” – wyjaśnia politolog. Wzrasta zainteresowanie Turcji Ameryką Łacińską i Afryką. Nie decyduje więc o kierunku jej zainteresowań tylko aspekt religijny. „Dziś Turcja prowadzi politykę wpływów regionalnych i wzmacnia swoje sieci kontaktów. Nie jest to jednak polityka neoetniczna ani obsesja na punkcie islamu” – tumaczy Didier Billion. I przypomina, że kiedy Turcja się złości – czy to na Rosję, Francję, Stany Zjednoczone, czy NATO – „nie zrywa nici”. Sojusze ulegają jedynie zmianom w zależności od interesów chwili. 

Polityka zagraniczna Turcji jest tylko z pozoru nieprzewidywalna. Opiera się bowiem na dwóch stałych. Przede wszystkim na koncentracji władzy w rękach jednego człowieka. „W obowiązującym od 2018 r. systemie hiperprezydenckim wszystko przechodzi przez pałac w Ankarze, gdzie kilkunastoosobowa komisja wyznaczona przez Erdogana podejmuje decyzje zgodnie z interesami, w tym finansowymi, ekipy rządzącej i jej świty” – twierdzi Cengiz Aktar. Istotna w polityce kraju jest też militaryzacja spraw zagranicznych: „Minister obrony zajął niemalże miejsce szefa dyplomacji” – dodaje politolog. Podczas ostatnich działań zbrojnych Ankara wyróżniała się swoimi dronami bojowymi. „Tureckie drony były decydujące w Syrii, w Górskim Karabachu, a zwłaszcza w Libii, gdzie Zachód został upokorzony. To pozwoliło Erdoganowi na zdobycie punktów” – mówi Bayram Balci. 

Wciąż jednak Turcja jest daleka od osiągnięcia technologicznej autonomii.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ