fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

4.7 C
Warszawa
poniedziałek, 4 marca, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Milei zaczyna reformy gospodarcze w Argentynie. Nie obyło się bez kontrowersji konstytucyjnej

Warto przeczytać

Nowy prezydent Argentyny Javier Milei przystąpił do realizacji zapowiadanych w kampanii wyborczej reform. Dotyczą one takich kwestii jak deregulacja rynku pracy, zwolnienia w sektorze publicznym czy możliwość prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Jak podaje Financial Times, zapowiedzi tych zmian wywołały w Buenos Aires niezadowolenie, manifestowane uderzaniem w garnki i patelnie na placach i balkonach.

Działanie Mileia budzi poważne kontrowersje. Nie dotyczą one tylko tego, jak daleko w liberalizowaniu gospodarki posunie się prezydent Argentyny. Warto przypomnieć, że elekcje zawdzięcza on krytyce dotychczasowej polityki ekonomicznej, która w dużej mierze przyczyniła się do szalejącej w tym południowoamerykańskim kraju inflacji. Od wielu miesięczny przekracza ona 100 proc., a mówi się o tym, że niebawem przekroczy także 200 proc. Za taki stan rzeczy obwiniana jest ekspansja fiskalna oraz druk pustego pieniądza. Ogromne poruszenie wywołał postulat Mileia z kampanii wyborczej, aby Argentyna zrezygnowała z peso i przyjęła dolara. Póki co jednak niewiele się w tej sprawie dzieje.

Wracając zaś do działań liberalizujących gospodarkę, to argentyński prezydent zdecydował się na ich wprowadzenie poprzez specjalny dekret. Problem polega jednak na tym, że zdaniem jego politycznych oponentów, takie działanie nie jest zgodne z argentyńską konstytucją. Ta w rozdziale trzecim, sekcji 99 daje głowie państwa prawo do wydawania takich aktów prawnych z pominięciem parlamentu. Niemniej, aby było to możliwe, muszą zaś nadzwyczajne okoliczności (konstytucja nie mówi o jakie dokładnie okoliczności chodzi). Dodatkowo, wykluczone jest regulowanie takim dekretem np. kwestii związanych z prawem podatkowym. Oprócz tego i tak do sprawy będzie musiał się odnieść parlament Argentyny. Innymi słowy prezydent wykorzystał do przeprowadzenia zapowiadanych reform przepisy konstytucji przewidziane dla sytuacji wyjątkowych. Krytyka takiego ruchu dotyczy tego, czy faktycznie takie okoliczności miały miejsce. Milei prawdopodobnie zdecydował się jednak na taki krok, czyli specjalny dekret prezydencki, zdając sobie sprawę z tego, że w Kongresie nie uzyska dla nich większości. System polityczny Argentyny przyznaje głowie państwa jednocześnie funkcję szefa rządu. To tzw. system prezydencki. Nie oznacza to jednak, że prezydent ma pełnię władzy. Konstytucja tego państwa opiera się na jej trójpodziale, co oznacza, że ustawy muszą przejść przez parlament. Tam jednak Milei nie ma większości, a dominują w nim jego polityczni oponenci. W praktyce zatem, realizacje obietnic w takim układzie w Kongresie jest znacznie utrudniona.

Przeczytaj także:

Najbliższe miesiące mogą zatem być konfrontacją obietnic nowego prezydenta z polityczną rzeczywistością i postawić znaczną część z jego zapowiedzi pod poważnym znakiem zapytania. Pytanie także, czy argentyńskie społeczeństwo finalnie będzie chciało się na nie zgodzić. Na ulice stolicy Argentyny wyszło we środę tysiące ludzi, aby zaprotestować przeciw działaniom Mileia. Niektóre bowiem rozwiązania znacznie zmniejszają przywileje pracowników na tamtejszym rynku pracy. Do tego dochodzi także kwestia prawna: na ile prezydent może realizować kampanijne deklaracje przy pomocy dekretów.

Więcej artykułów

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!