fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

16.1 C
Warszawa
wtorek, 27 lutego, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Nie wszystko jest takim, jak się zdaje, czyli ukraiński punkt widzenia oczami analityka

Mykoła Bielieskov starszy analityk w Instytucie Studiów Strategicznych kijowskiego uniwersytetu w niedawnym wpisie na portalu X zwraca uwagę, że obserwatorzy działań wojennych w Ukrainie, koncentrując się na analizie personaliów i cech osobowych głównych aktorów po obu stronach konfliktu, tracą z pola widzenia inne czynniki, które w istocie decydują o możliwym scenariuszu dalszego rozwoju wypadków.

Warto przeczytać

Nie ulega wątpliwości, że równolegle do działań militarnych, wsparcia logistycznego (gdzie zresztą autor wpisu nie szczędzi przy innych okazjach krytyki) – Niemcom, znajdującym coraz to nowe argumenty, by nie przekazać obiecanych pocisków dalekiego zasięgu Ukrainie – trzeba szukać formuły politycznej zakończenia konfliktu.

Dialektyka procesu, jak się zdaje polegająca na obawie Zachodu, że rozstrzygniecie militarne na korzyść Ukrainy, poza groźbą rozpadu Rosji, co samo w sobie grozi trudnymi do oszacowania konsekwencjami, stawia na porządku dziennym kwestię kontroli (bądź jej utraty) nad arsenałem nuklearnym. Sprawia to, że zakres i skala wsparcia, angażują Rosję raczej skutecznie, wiążąc jej siły i zasoby. Jednak bez możliwości zadania rozstrzygającego uderzenia.

Podobnie Ukraina, za pomocą punktowych uderzeń, niekiedy o spektakularnych następstwach, wpływa na morale agresora, potęguje poczucie zagrożenia cywilów na okupowanym Krymie, ale bez szans na przełamanie linii frontu. W tle pozostają oświadczenia przywódców, ale nie ma chyba złudzeń, że Putin jest jedynie twarzą systemu, który reprezentuje szerokie interesy siłowników, oligarchów i międzynarodowych kondotierów spod znaku Grupy Wagnera, aktywnej wszędzie tam, gdzie wystąpienie wprost pod flagą Federacji Rosyjskiej, groziłoby naruszeniem kruchej globalnej równowagi.

Z kolei Wołodymyr Zełenski tak komplementowany na Zachodzie, niewątpliwie mobilizuje żołnierzy i cały naród, budzi sympatię dla osobistej odwagi, którą demonstrował, przebywając w rejonie walk. Jednak dla umęczonych cywilów kojarzy się on z ogromem nieszczęścia, które za sprawą rosyjskiej agresji ich dotyka. Dlatego nie wydaje się, by w warunkach demokratycznych wyborów, Zełenski miał szansę reelekcji.

W relacjach z Polską, poza symbolicznym gestem nie podjęto próby rozliczenia tragedii, którą była hekatomba polskiej ludności Wołynia i nie tylko. Ponadto dopuszczono do zalania Polski ukraińskim zbożem, miodem, jajami i kurczętami, by potem w obecności prezydenta Andrzeja Dudy z trybuny ONZ usłyszeć z ust ukraińskiego prezydenta (wprawdzie bez wymienienia z nazwy) połajankę Polaków, jako rzekomych aktorów w teatrze Putina. W efekcie tego wydarzenia nie doszło w Nowym Jorku do planowanego spotkania obu przywódców. Ostatnio zaś szykany dotknęły polskich przewoźników, którzy wracając „na pusto” z Ukrainy (bez żadnego uzasadnienia) przez wiele dni oczekują, na odprawę graniczą. Czy na tej podstawie uda się zbudować specjalne relacje, w których oś Warszawa-Kijów stanowiłaby realną przeciwwagę dla osi Berlin-Paryż, z korzyścią dla zachowania balansu pomiędzy Wschodem i Zachodem naszego Kontynentu?

Europa nie szczędzi ciepłych gestów, obietnic, a nawet kolejnych wizyt Ursuli von der Leyen w Kijowie. Tyle że gesty i pochwały przewodniczącej Komisji Europejskiej opatrzyły się, gdy za pochwałami nie idą konkrety, a walka z oligarchią i powszechną korupcją, to zwolnienie szefów wojskowych komend uzupełnień, bo o konfiskacie willi zakupionej za 4 miliony euro w Hiszpanii przez teściową szefa odeskiej WKU, jakoś nie słychać. Notabene krytyczni obserwatorzy przypominają, że to niemiecka polityk (jeszcze jako minister obrony) rozbroiła Bundeswehrę.

Czy znaczy to, że gen, Załużny, dezawuowany przez Prigożyna Szojgu czy cywilni gubernatorzy merowie bombardowanych miast i rejonów Ukrainy, pozbawieni są talentów, determinacji i znaczenia? Z pewnością tak nie jest, ale to własny potencjał, strategia, sposób zarządzania procesem logistyki, naboru i szkolenia uzupełnień, przestawienie dostępnych zasobów na tory wojenne, by wysiłek zbrojny nie zależał jedynie od wsparcia zewnętrznego, ochrona infrastruktury krytycznej, a nade wszystko normalizowanie warunków, w jakich przyszło żyć cywilom, mają decydujące znaczenie dla dalszych losów tej wojny.

Informacja to broń tak skuteczna, jak nowoczesne środki rażenia. Echo oklasków, które Zełenski zebrał w Kongresie, dawno już przebrzmiało, a pomimo wybiegu zastosowanego przez prezydenta Bidena, republikańskie kierownictwo Izby Reprezentantów zdominowane przez zwolenników Trumpa, przyjęło w drodze uchwały (o czym pisaliśmy wcześniej) środki pomocowe dla Izraela, pomijając Ukrainę.

Nie może w tej sytuacji dziwić wywieranie zakulisowych nacisków do podjęcia rozmów z Rosją. Na razie jeszcze nieoficjalnie i przez pośredników. Chwila wydaje się temu sprzyjać, gdyż wobec impasu na froncie, perspektywy wyborów prezydenckich w Rosji i niechęci przed kolejną mobilizacją, tak samych Rosjan, jak Putina oraz postępującego zmęczenia ukraińskich cywilów nękanych zmasowanymi nalotami, przedłużanie militarnej konfrontacji pomnoży ofiary, nie przynosząc rozstrzygnięcia. Paradoksalnie czas pracuje na korzyść Rosji, bo Zachód w obliczu zagrożenia Izraela przez Hamas i groźby rozlania się konfliktu na cały Bliski Wschód, nie będzie równie stanowczo odżegnywać się od pojednawczych gestów wobec Rosji, pozostającej w bliskiej relacji ze sponsorem Hamasu, którym jest Iran. Odległe nie tylko geograficznie rejony świata są naczyniami połączonymi, co wywiera znacznie silniejszy wpływ na bieg spraw niż jeszcze trzy tygodnie temu, mogliśmy przypuszczać.

Maciej Małek

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

Najnowsze artykuły