fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

6.7 C
Warszawa
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Hindusi i Nepalczycy ratują rodzimy rynek pracy – czy aby na pewno?!

Tylko w ubiegłym roku 1,5 miliona cudzoziemców zalegalizowało możliwość pracy w Polsce. Rok do roku to wzrost o 261 tysięcy. Tyle że, jak wynika z raportu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej miejsce Ukraińców, Białorusinów i polonusów z Kazachstanu zajmują Hindusi, a nawet Nepalczycy.

Warto przeczytać

Niewątpliwie rynek pracy odczuł skutki agresji rosyjskiej w Ukrainie, gdy Ukraińcy zatrudnieni w sektorach budowlanym i transportowym, „z dnia na dzień” opuścili Polskę, by bronić Ojczyzny. Kierunek azjatycki ma w zamyśle agencji zatrudniania cudzoziemców wypełnić lukę, która w logistyce, transporcie i budownictwa obliczana jest nawet na pół miliona pracowników.

Zdaniem ekspertów Konfederacji Pracodawców Lewiatan gwałtowne skurczenie się zasobów lokalnych rynków pracy sprawia, że tak odległe geograficznie i kulturowa kierunki jak Nepal czy Indie staja się popularne. Również za sprawą stawek akceptowanych przez pracowników z tych krajów. Zmiany regulacyjne pozwalające na uproszczone zatrudnianie przybyszy z sześciu krajów dawnego ZSRR (z wyjątkiem Rosjan) oraz otwarcie rynku pracy dla Ukraińców – wystarczy, że pracodawca powiadomi właściwy urząd o ich zatrudnieniu, bez konieczności ubiegania się o zezwolenie na pracę – niewątpliwie miały wpływ na dostępne statystyki. Jednak nie odzwierciedlają one stanu faktycznego.

Gruzini, Ormianie, Białorusini i obywatele Mołdawii w związku z wydłużeniem ważności oświadczeń o podjęciu pracy z sześciu miesięcy do dwóch lat, w ubiegłym roku dopisali do listy jedynie 506 tysięcy oświadczeń, wobec blisko 2 mln w roku 2021. Pomimo to, wedle danych uzyskanych w ZUS Ukraińcy nadal stanowią najliczniejszą grupę cudzoziemców na rynku pracy w Polsce, stanowiąc 67 proc. obcokrajowców, objętych ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym.

Jednak przed agresją rosyjską stanowili oni 74 proc. Wzrosła liczba Białorusinów – rok do roku o 1/5, gdyż pod koniec 2023 roku było ich w rejestrach ZUS o 130 tys. więcej niż w roku 2022. Jeszcze dynamiczniej wzrasta liczba pracowników z Ameryki Południkowej, gdzie przoduje Kolumbia. Zmiany mają tendencję rosnącą i mowa tu o stabilnym trendzie. O ile dekadę temu cudzoziemcy stanowili 1 proc. zarejestrowanych w ZUS pracowników, obecnie ów wskaźnik sięga 7 proc. Robotyzacja i automatyzacja nie rekompensują luki demograficznej.

Przytoczona na wstępie liczba osób, które uzyskały w różnej formie legalizację dokumentu pracowniczego, nie oznacza bynajmniej, że zasilili polski rynek pracy. Nie wszyscy bowiem otrzymali wizy, ich przedłużenie albo jako posiadacze wiz Schengen, opuścili nasz kraj. Jak wskazuje zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego Andrzej Kubisiak „Niepokoić może fakt, że 2/3 cudzoziemców pracuje w Polsce na bazie umów zleceń, nie podlegając prawom pracowniczym. Badania pracowników krajowych pokazują, że ludzie zatrudnieni na umowach czasowych rzadko przechodzą do stałego zatrudnienia i są dużo bardziej narażeni na ryzyko bezrobocia. Z badań Anny Kiersztyn „Niepewność zatrudnienia młodych dorosłych” wynika, że osoby, które zaczynały pracę od umowy cywilnoprawnej, mają mniej niż 50 proc. szans na to, że po trzech latach będą pracować na umowie o pracę. Podobne zjawiska mogą występować w przypadku migrantów.

Z kolei Krzysztof Inglot, założyciel agencji zatrudnienia Personnel Service, zwraca uwagę, że o ile w poprzednich latach wynagrodzenia cudzoziemców w Polsce były od kilku do kilkunastu procent wyższe od minimum, o tyle ich wzrost był ostatnio tak szybki, że odpowiadają poziomowi stawek funkcjonujących wcześniej na rynku. Pracodawcy mierzą się nie tylko z gwałtownym podwyższeniem minimalnego wynagrodzenia, ale i wzrostem innych kosztów związanych z zatrudnieniem. Dlatego stawki oferowane cudzoziemcom w 2023 r. oscylowały na poziomie minimalnego wynagrodzenia.

W tych warunkach pozostają atrakcyjne dla mniej wymagających pracowników z krajów, gdzie kultura, organizacja pracy czy prawa pracownicze są iluzją. Stąd napływ przybyszy z Bangladeszu, Indii czy Nepalu.

Z zawartej w cytowanym raporcie analizy wynika, że na 1,9 mln wydanych w ub.r. dokumentów legalizujących pracę cudzoziemców, najczęściej zatrudniano ich w przetwórstwie przemysłowym, w transporcie i logistyce oraz na budowach. Zwykle byli to pracownicy fizyczni, robotnicy przemysłowi oraz operatorzy, a także monterzy maszyn i urządzeń. Jedynie 3 proc. zezwoleń udzielono pracownikom biurowym i specjalistom różnych dziedzin.

Pomimo udzielania zezwoleń na rok lub dłużej, pracodawcy oferują jedynie umowy zlecenia, a w przypadku pracy etatowej za minimalne stawki, czyli 3600-3730 złotych brutto. Pytanie, kogo można zrekrutować za tę stawkę, pozostaje otwarte. Jednak jakość i zaangażowanie pracownika wymagają motywacji, o którą trudno w sytuacji tak niskich stawek oraz konieczności zapewnienia sobie dachu nad głową. Nie wydaje się by w takich warunkach stabilizacja rynku pracy i rozwój gospodarczy, dały się pogodzić z aspiracjami przybyszy, a cóż dopiero kwestie asymilacji, odmienności kulturowej czy obyczajowe.

Lepiej nie będzie, w każdym razie w dającej się przewidzieć przyszłości. Trendy demograficzne to jedno, struktura i potrzeby rynku to drugie. Do 29 pozycji wydłużyła się w tym roku lista deficytowych profesji po tym, jak uzupełniono ją o nauczycieli przedszkolnych i pracowników służb mundurowych. Jak wynika z ogólnopolskiego Barometru Zawodów na 2024 rok, wykaz zawodów, które są najtrudniejsze do pozyskania, ponownie otwierają kierowcy samochodów ciężarowych, których brakuje w 91 proc. powiatów. Kolejne miejsca zajmują profesje związane z ochroną zdrowia (w tym psycholodzy i psychoterapeuci, pielęgniarki i lekarze). Kolejna pozycja to spawacze. Coraz większym problemem staje się niedopasowanie popytu i podaży pracy, w tym zwłaszcza niewielka podaż fachowców w zawodach technicznych. To efekt wieloletnich zaniedbań kształcenia zawodowego i zmian demograficznych, gdyż powojenny wyż demograficzny obfitujący w fachowców różnych specjalności masowo odchodzących na emerytury, generuje lukę niespotykanych dotąd rozmiarów. Firmy sięgają po cudzoziemców, nie uwzględniając takich czynników jak warunki asymilacji, oderwanie od rodzin, nieznajomość języka, etc. Polacy są (co do zasady) otwarci, tolerancyjni i gościnni. Pod warunkiem, że nasze zwyczaje, nawyki i wartości pozostaną uszanowane, a przybysze (choć nie zawsze z własnej winy) mogą owym oczekiwaniom czynić zadość.

SourceRedakcja

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię