fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

7.5 C
Warszawa
sobota, 20 kwietnia, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Miliony euro dla agresywnych antyrasistów

Black Lives Matter – organizacja odpowiedzialna za demonstracje, podczas których nie obyło się bez ofiar śmiertelnych, które pociągnęły za sobą falę przemocy, grabieże, zniszczenia sklepów i miejsc pamięci oraz wywołały pożary – jest nagradzana ogromnymi milionowymi kwotami.

Warto przeczytać

Pierwszy raz w prawie ośmioletniej historii Black Lives Matter (BLM) – jej przywódcy udzielili mediom szczegółowych informacji o swoich finansach. Ujawnili, że w zeszłym roku zebrali 90 milionów dolarów (około 74 milionów euro). Wpływy fundacji zaczęły dynamicznie rosnąć po zgonie czarnoskórego mężczyzny – George’a Floyda w maju 2020 roku. Sprawa jego śmierci, spowodowanej przez białego policjanta, wywołała protesty w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie, za którymi niejednokrotnie stała właśnie BLM. 

Liderzy nie chcą jednak ujawniać sponsorów. Nie jest też dostatecznie jasne, do kogo trafią darowizny, a w sieci ledwie wspomina się o konkretnym planie strategicznym. Wiadomo jedynie, że pieniądze zostaną przeznaczone na „walkę z rasizmem” i na finansowanie „czarnych społeczności”. Żadnych innych konkretów.

Przemoc w imię sprawiedliwości rasowej 

BLM to międzynarodowy ruch lewicowy, wywodzący się ze społeczności afroamerykańskiej, który wziął sobie za cel walkę z przemocą wobec osób czarnoskórych i z systemowym rasizmem.

Pod przykrywką rasowej sprawiedliwości i równości usprawiedliwiana jest jednak przemoc na ulicach. Członkowie uważnie śledzą scenariusz wyznaczony przez komunistyczną agendę. Czują się silni, bo są wspierani przez media głównego nurtu i Partię Demokratyczną. Ich zbrojne skrzydło – Antifa, posługując się metodami terrorystycznymi, zamienia w piekło każdą niemal demonstrację i każdy protest. Idą za tym jednak nie kary, a coraz większe korzyści finansowe dla BLM. Tłumaczenie jest proste: „Utracone życie ludzkie nie ma takiej samej wartości, jak zniszczone dobra i mienie”. Taką odpowiedź otrzymywały media pytające o straty poniesione przez właścicieli sklepów i o ataki na pojazdy policyjne.

Odpowiedzi udzielały trzy założycielki: Alicia Garza, Patrisse Cullors i Opal Tometi. Wszystkie one publicznie przyznają, że inspiruje je Assata Shakur, terrorystka i morderczyni z Czarnych Panter. 

Cullors ostrzegała już w 2015 roku: „Jesteśmy wyszkolonymi marksistami” – oznajmiła. Panie wiedziały bardzo dobrze, co robią. Nastawienie antykapitalistyczne może przynieść bowiem duże pieniądze. Teraz, gdy BLM stało się organizacją makro-międzynarodową i swoje komunistyczne przekonania przebrało w szaty antyrasistów, wydaje się, że nie zamierza podzielić się pozyskanymi pieniędzmi, przynajmniej nie tak, jak obiecali swoim filiom i oddziałom w całych Stanach Zjednoczonych. 

Sporne finanse

Wzrost finansowania spowodował, że ujawniły się rosnące od dawna napięcia między, niektórymi oddolnymi organizatorami ruchu a przywódcami krajowymi. Grupa 10 rozdziałów, zwana #BLM10, odrzuciła ofertę fundacji w zeszłym roku i publicznie skarżyła się na brak przejrzystości darczyńców. Twierdzili, że od czasu uruchomienia ruchu BLM w 2013 roku, większość rozdziałów nie otrzymała żadnych środków finansowych albo były one bardzo niewielkie. Kwoty, o których można w ogóle mówić, uznali za dalekie od sprawiedliwych w porównaniu do tego, ile BLM zebrał na przestrzeni lat. Miało to niekorzystnie wpłynąć na zakres ich prac organizacyjnych.

Liderzy fundacji BLM próbowali się usprawiedliwiać, ale ostro krytykowani przez stowarzyszenia współpracujące z nimi, zmuszeni byli w końcu przyznać, że przez wiele lat nie mieli jasności co do finansów ruchu i zarządzania. Twierdzili też, że menedżer, który obecnie zarządza pieniędzmi, wymaga zatwierdzenia wydatków przez fundusz „akcji zbiorowej”, będący radą złożoną z przedstawicieli oficjalnych oddziałów BLM. Wciąż jednak pozostaje pytanie, co stało się z darowiznami celebrytów, takich jak Beyonce, Jay-Z lub Prince’a, które zdążył przekazać przed swoją śmiercią w 2016 roku. 

Fundacja podaje, że przeznaczyła 21,7 miliona dolarów na dotacje dla swoich oficjalnych i nieoficjalnych oddziałów. Rok 2020 zakończyli z saldem ponad 60 milionów dolarów. Pozwoli to BLM wspiąć się z poziomu ulicznych protestów na poziom zarządzania politycznego. Zwłaszcza, że osiągnęli dochód prawie dziesięciokrotnie większy niż wydatki, które byli zmuszeni ponieść na personel, administrację i propagandę. Te wyniosły bowiem 8,4 miliona dolarów. 

Mimo niechęci organizacji do ujawnienia sponsorów wiadomo, że w 2020 roku firmy takie jak Microsoft i Intel przekazały darowizny na rzecz Black Lives Matter Global Network i Colour of Change. Miliony dolarów zaoferowały też: Fundacja Forda, Amazon i Arbnb. Dorzuciła się również amerykańska organizacja non-profit ActBlu, a fundacja Demokratów przekazała 40 milionów dolarów na organizację antykapitalistycznych aktywistów BLM.

Innym fundatorem jest chińsko-amerykańskie stowarzyszenie powiązane z Komunistyczną Partią Chin (KPCh), a konkretnie Chińskim Stowarzyszeniem Postępu (CPA). 

Założenie Black Lives Matter okazało się więc ostatecznie świetnym biznesem.

Oprac. DZK na podst. https://www.libremercado.com/2021-03-04/fundadoras-black-lives-matter-ingresos-finanzas-estados-unidos-6715193/

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz!
Wpisz imię

</