fbpx

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

19.5 C
Warszawa
czwartek, 23 maja, 2024

"Każdy rząd pozbawiony krytyki jest skazany na popełnianie błędów"

Policja w Hongkongu aresztowała redaktora „Apple Daily”. Wszystko w świetle prawa – informuje „Wall Street Journal”

Dziennikarze obawiają się o wolność prasy po policyjnym nalocie na „Apple Daily”, gazetę Jimmy’ego Laia, który już od sierpnia siedzi w areszcie. W czasie akcji zatrzymano kolejne osoby pod zarzutem udziału w międzynarodowym spisku.

Warto przeczytać

Policja aresztowała redaktora naczelnego dziennika popularnego w Hongkongu, a szef lokalnej policji zapowiedział surowe kary dla każdego, kto poprzez media chce zagrozić bezpieczeństwu narodowemu Chin.

Redakcja „Apple Daily” została przeszukana przez ponad 500 funkcjonariuszy policji. W trakcie nalotu aresztowano pięciu dyrektorów. Zatrzymano także redaktora naczelnego gazety Ryana Lawa, którego wyprowadzono w kajdankach z jego domu. Z redakcji gazety funkcjonariusze zabrali komputery i zabezpieczyli biura, dysponując sądowym nakazem przeszukania i zajęcia materiałów dziennikarskich.

Według policji zatrzymań dokonano w związku z 30 artykułami, jakie opublikowano w „Apple Daily” od 2019 roku. Miały one odegrać ważną rolę w spisku, którego celem było zachęcenie innych państw do nakładania sankcji na Hongkong i Chiny. Nie podano, o które konkretnie artykuły chodzi.

Sekretarz ds. bezpieczeństwa Hongkongu John Lee podał w komunikacie, że nie w zatrzymaniach nie chodziło o „normalną pracę dziennikarską”, ale o wykorzystywanie wiadomości prasowych jako narzędzia wymierzonego w bezpieczeństwo narodowe. Przestrzegł obywateli przed ewentualną chęcią okazywania solidarności z aresztowanymi redaktorami i dziennikarzami. „Za współpracę z tymi przestępcami możesz zapłacić wysoką cenę”, powiedział, dodając, że niektóre ze stawianych zarzutów mogą być karane dożywociem.

Policja szybko postawiła zarzuty dwóm mężczyznom – redaktorowi naczelnemu Ryanowi Law i wydawcy Cheungowi Kim-hungowi, których uznano za członków międzynarodowej zmowy. Pozostała trójka zatrzymanych pozostała w areszcie na czas dalszego śledztwa. Dzień po zatrzymaniach w kioskach pojawił się wydrukowany w nocy numer „Apple Daily”, a mieszkańcy wyspy masowo wykupywali półmilionowy nakład.

Ostatnimi czasy zarówno wolność prasy, jak i inne wolności obywatelskie w Hongkongu są coraz bardziej ograniczane. Jest to efekt uchwalenia przez Pekin nowych przepisów dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Chińczycy chcą w ten sposób zabezpieczyć swoją władzę nad wyspą i miastem, nie dopuszczając do sprzeciwów i traktując je jako naruszenie bezpieczeństwa czy spisek przeciwko władzy. Problem w tym, że nowe prawo pozwala interpretować jako naruszenie bezpieczeństwa narodowego także działania prodemokratyczne czy komentarze płynące z zagranicy. 

Jak zauważa Yuen Chan, starszy wykładowca na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Londyńskiego, w takiej sytuacji wpływ działań policji na kształt dziennikarstwa, a nawet samych czytelników w Hongkongu jest niezwykle poważny. „Rząd [chiński] ostrzega wszystkie media, aby nie przekraczały linii prawa bezpieczeństwa narodowego, ale nie pokazuje im dokładnie, gdzie owa linia leży” – powiedziała Chan, dodając, że wywoła to strach i napędzi autocenzurę. Przedstawicielstwo Pekinu w Hongkongu stwierdziło w oświadczeniu, że „wolność prasy nie może być tarczą dla nielegalnej działalności”.

Związki dziennikarzy od lat ostrzegają przed kurczeniem się wolności prasy w Hongkongu. Rośnie autocenzura, ale też nacisk władz komunistycznych. Spora część gazet i stacji telewizyjnych została wykupiona przez udziałowców mających powiązania z chińskim rządem. Zwalniali niewygodnych dziennikarzy albo przebudowywali działy informacyjne pod dyktando propagandy. Miejski nadawca publiczny, RTHK, jest coraz bardziej krytykowany przez Pekin ze względu na zbyt liberalną linię programową.

„Apple Daily” to kolorowa gazeta w stylu tabloidu, która opierała się naciskom chińskiej władzy. Działa od 1995 roku, kiedy założył ją potentat odzieżowy Jimmy Lai. Otwarcie popierała masowe protesty z 2019 roku, wymierzone w chińską władzę.

Założyciel gazety był głównym celem policji, do jego aresztowania doszło już w sierpniu. Obecnie Lai przebywa w więzieniu za udział w protestach, oczekuje też na proces pod zarzutem międzynarodowej zmowy. W zeszłym miesiącu policja zamroziła jego aktywa, w tym większościowy udział w „Apple Daily”. Mimo aresztowania Lai, gazeta pozostała wierna swoim przekonaniom, co zdenerwowało zwolenników chińskiej władzy. 

Steve Li, starszy nadinspektor policji, oświadczył dziennikarzom, że wspomniane 30 artykułów uznano za formę namowy do nakładania sankcji przez inne kraje i grupy. Choć Li ostrzegł innych pracowników gazety, to nie wskazał konkretnie, o które artykuły chodzi, nie odpowiedział też na pytania dziennikarzy o to, czy były one doniesieniami prasowymi, komentarzami, czy też ich kombinacją.

Ustawa o bezpieczeństwie narodowym, która stała się podstawą aresztowań, została uchwalona w czerwcu 2020 roku. Już wtedy pojawiły się obawy, że jej zapisy stosowane będą z mocą wsteczną. Urzędnicy zapewniali, że tak nie będzie.

Oprócz Law i Cheunga aresztowano między innymi Roystona Chow, dyrektora operacyjnego Next Digital, firmy będącej właścicielem „Apple Daily”, a także współwydawcę Chana Pui-mana i dyrektora prasowego Cheunga Chi-waia. Przeszukano także ich domy.

„Apple Daily” na swoim profilu, na Facebooku poinformowało, jak przebiegał nalot policji. Funkcjonariusze odcięli pokój prasowy, zmuszając pracowników do rejestrowania się przy prowizorycznych stolikach. Wyproszono dziennikarzy z biura, a policjanci zaczęli przeglądać materiały na firmowych komputerach. Nagrania i zdjęcia z tych wydarzeń zostały także opublikowane w mediach społecznościowych. Nadinspektor Li tłumaczył, że funkcjonariusze musieli sprawdzać komputery w celu zebrania dowodów. 38 komputerów zostało skonfiskowanych.

Policjanci spisywali nowo przybyłych pracowników, ale nie pozwalali im wejść do biur. Jeden z reporterów sfilmował interwencję przez okna, znajdując się na zewnątrz budynku.

„Dziennikarstwo nie jest przestępstwem. Jesteśmy wściekli z powodu aresztowań dokonanych dzisiaj przez policję” – czytamy w oświadczeniu związku zawodowego gazety. Związek wyraził zaniepokojenie tym, że nakaz sądowy zezwalający na zajęcie materiałów dziennikarskich może naruszyć zaufanie publiczne do mediów i zaszkodzić możliwościom gazety do uzyskiwania wywiadów i informacji.

Chris Yeung, przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy w Hongkongu, powiedział, że akcja policji niepokoi zarówno dziennikarzy, jak i członków społeczeństwa. „Ludzie będą czuli się niepewnie, nieswojo, rozmawiając z mediami” – zauważył i wezwał rząd do ujawnienia większej ilości szczegółów tej sprawy. „Autocenzura nasili się, jeśli dziennikarze nie będą pewni, czy są w stanie chronić swoje źródła” – dodał.

Władze zamroziły również kapitały firm związanych z gazetą: Apple Daily Ltd., Apple Daily Printing Ltd. i AD Internet Ltd. Łącznie zabezpieczono równowartość 2,3 miliona dolarów.

„Apple Daily” nie składa broni. W wiadomości do czytelników opublikowanej w internecie stwierdza: „Będziemy naciskać”.

Więcej artykułów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ